Wywiad z Joanną Piwowar, wokalistką grupy Ms.No One

29 maja 2011 14:31

Zapraszamy na wywiad z Joanna Piwowar, wokalistką grupy Ms. No One. Grupa niedawno wydała remiksy swojej debiutanckiej płyty p.t. There’s No One Inside. Kapela zaskoczyła nas swoją muzyką w 2009 roku i od tego czasu notują same sukcesy. Trudno tu napisać, że są przyszłą gwiazdą, ponieważ dla wielu oni już są gwiazdą. Przekonacie się o tym będąc na ich koncertach, które słyną już z niebywałego klimatu. Serdecznie zapraszamy do śledzenia trasy koncertowej, a teraz polecamy poniższą lekturę.

Przemysław Spadło: Witam. Po pierwsze gratuluję wydania „There’s no one inside”. Nowe odsłony kawałków są naprawdę świetne, tutaj brawa dla Panów zajmujących się remiksem. Jednak w duchu i w sercu mam jeszcze „Leaving Room’a”, a skoro mam okazję to skorzystam: kawał dobrej muzy, to jest to 😉

No to przejdźmy może do pytań.

Joanna Piwowar: No to w ramach wstępniaka dziękuję w imieniu  swoim i reszty za dobre słowo

P.S. Jaki jest Patent na tworzenie tego „rodzaju” muzyki?

J.P. Wiele osób nas o to pyta. I zaczynam się zastanawiać dlaczego: Kiedy odpowiadam, że to nie jest kwestia patentu, strategii czy kalkulacji, to niekiedy jest to brane z przymrużeniem oka. Ale jeśli przypalałbyś mi stopy to chyba powiedziałabym, że główną motywacją do podejmowania wszelkich działań twórczych jest ciekawość po prostu. Z tym uczuciem siadam z gitarą czy „caśką” , wchodzę do sali prób, czy potem na scenę. Myślę, że reszta z nas ma podobnie. Taka ciekawość może prowadzić do całkiem fajnych rezulatatówJ. A dodatkowo uczy dystansu do wydarzeń z serii „tak, ale lub nie, bo”, dzięki czemu człowiek może się skupiać na tym, co jest najważniejsze w tym wesołym miasteczku, czyli muzyce.

P.S. Nawiązujecie do Skandynawii, to aż taka miłość do tego rejonu świata?

J.P.Jestem zespołowym wielbiecielem rejonów skandynawskich, a szczególnie Islandii. Przyznaje się bez bicia: Aczkolwiek nie aż tak wielkim jak często przypisuje mi się w mediach.Powstrzymałam się , będąc na Islandii, przed zakupem swetra z wełny owczej i pamiątkowego kubka-krasnala, więc jest jeszcze dla mnie nadzieja 🙂

P.S.Na wideoclipach z The Leaving Room możemy dostrzec jak gdzieś podróżujecie, dostrzeżemy tam właśnie Półwysep Skandynawski ? Skąd pomysł na taką ekranizację piosenek.

J.P. Wiesz często podczas rozmów z bliskimi jak i przypadkowymi osobami słyszę „jeny, jak jak chciałbym/chciałabym gdzieś pojechać”. Taką potrzebą małych ucieczek ma każdy i mnie to fascynuje. Dlatego też powstał pomysł, żeby ludzie słali nam filmiki ze swoich podróży, spacerów, czy widoków. Wysłali, zmontowałam to i powstał klip do SKORO. To było fajne uczucie, że ludzie chcieli się z nami podzielić czymś tak bardzo osobistym.

P.S. Przenieśmy się nieco w czasie. Interesuje mnie jak powstał zespół, ponieważ pochodzicie z różnych zakątków naszego kraju. Jaka moc Was połączyła?

J.P. W wielkim skrócie. Damian i Agnieszka (perk, bas) są  z Krakowa. Ja i Michał (git) jesteśmy z Tychów. I jeszcze Sławek Bardadyn (Mr.S), który jest z Bydgoszczy. To wcale nie jest tak trudno zgrać, jak może się wydawać. Gramy razme już ponad 2,5 roku, z dość dobrymi efektami ubocznymiJ, to po prostu kwestia chęci i dobrej organizacji no i moze niekiedy cierpliwości:)

A historia początków naszej znajomości sprowadza się w zasadzie do jednego dnia – Damian skrobnął maila, z „ofertą usług”, Agnieszkę poznałam wieczorem tego samego dnia. Krzyśka znałam już wcześniej bo współpracujemy razme w zespole Trzy Dni Później, tak samo z Michałem, który go potem zastąpił. Podobnie ze Sławkiem, z który pracowałam już przy innych projektach. To wszystko samo, naturalnie się złożyło. Albo nam się tak wydaje:)

P.S.Czy czujecie swego rodzaju wsparcie? Jesteście pierwsza kapelą bez płyty która zagrała koncert w studiu im. Agnieszki Osieckiej. Do tego kilka wygranych konkursów, wspaniałe festiwale, publika zachwycona o czym nie raz się przekonaliście. Kilka znanych już osób które siedzą w muzyce od lat również deklaruje miłość do  waszej muzyki. Jak się z tym czujecie?

J.P. A  jak się mamy czućJBardzo dobrze. To wszystko jest bardzo miłe i daje kopa. Aczkolwiek dalecy jesteśmy od osiadania na laurach, bo nie ma co przesadzać te laury nie są, aż tak duże i moglibysym je zgnieść siadającJ

P.S.: Skąd pomysł na remiksy?

J.P. Zaczęło się od tego, że Mr.S w wolnym czasie zrobił remiks Skoro. Jednocześnie podszepnął, że kilkoro znajomych kolegów, chętnie poszpera przy naszych piosenkach. Przyjęliśmy ten pomysł z entuzjazmem. W między czasie do projektu w wersji graficznej dołączyły Agata Dębicka i Ania Bystrowska. A potem Dawid Kozłowski z Magdą Grąziowską zmotywowali ludziki lego i powstał klip do SKOROSZYTU. I tak do 1 kwietnia wszystko było gotowe, a płytę można sobie wziąć ze strony www.msnoone.bandcamp.com. Zapraszamy do samoobsługi:)

P.S.Jak doszło do współpracy z Nickiem Baxterem? Czytałem, że w ogóle w przypadku kontaktów z innymi muzykami posłużyliście się portalem społecznościowym, to bardzo ciekawe, nieco zaskakujące. Czy Skeptical zajął się tylko jedna piosenką czy była to jakaś większa praca z jego strony?

J.P.: Z Nickiem współpracowaliśmy już podczas produkcji The Leaving Room – był odpowiedzialny za mastering płyty. Ponieważ Sławek od kilku lat z nim współpracuje, wszystko przebiegało zaskakująco dynamicznie. Natomiast przy albumie z remiksami Nick (Skeptical) skupił się na swoim ulubionym utworze- Just like d:) A co do reszty chłopaków, to w wersji „analogowej” ma z nimi kontakt głównie Sławek (Mr.S), który monitorował pracę nad remiksami. Ja,  ze względów odległościowych, utrzymywałam z nimi kontkat głównie poprzez Facebook:) Takie czasy, ale mam nadzieję, że to się zmieni:)

P.S. There’s No One Inside momentami wydaje się nieco mocniejszy, czasami nawet mroczny. Widać wyraźnie wpływ mix-ów oraz to nowe podejście do istniejących już kawałków. Jak ty to odbierasz jako członek zespołu, jakie są wewnętrzne odczucia odnośnie nowych wersji?

J.P.Kiedy podjęliśmy decyzję o stworzeniu albumu z remiksami, od razu założyliśmy, że chłopaki maja totalnie wolną rękę, którą moga sobie wykręcać co tam chcą:) Inaczej to nie miałoby sensu. Zaufaliśmy ich wrażliwości i myślę, że było warto. Fajne jest to, że chociaż chłopców w muzyce fascynuja przeróżne obszary, i album jest zróżnicowany stylistycznie, to jednak jest spójny.

Każdy z remiksów ujął mnie czym innym. Paweł Rychert (zespół Pchełki) ujął mnie potęga i przestrzenią ( jeśli ktoś wcześniej sugerował, że inspiruje nas skandynawia, to powinien posłuchać Colder w wersji Pawła- tam dopiero jest śniegu nasypane:). Bexx i Skeptical rozwalili mi głośniki – tak mocno osadzone są bity:) Screwballa nie mogę słuchać w aucie bo jest bardzo transowe , Kuba Łuka (Morf) powykręcał nową jakość z Einarsona, a Sławek (Mr.S) powalił mnie tym, że potrafił połączyć ogromną przestrzeń z intymnością w stylu „cymbałki na stole kuchennym”.

Dla mnie osobiście to niesamowite przeżycie. To naprawdę magiczne kiedy ktoś swoje muzyczne światy splata z twoim i okazuje się, że one wcale się nie wykluczają, przeciwnie razem tworzą coś nowego.

P.S.: Dziekuje za wywiad!

Pozdrawiam, Asia Piwowar:)

 

Przemek Spadło,maj 2011

fot.Piotrek Kowalski/facebook/Ms-No-One


Dodaj swój komentarz


E-mail (wymagany, nie publikowany)

Zobacz wszystkie wywiady ›