„Jesteśmy dość ambitnymi osobami” – wywiad z Paulą i Karolem

13 maja 2011 06:57

Tuż po premierze debiutanckiej płyty duetu Paula i Karol, rozmawiamy z zespołem o urokach Warszawy, sekrecie ich zespołowej siły oraz wakacyjnych planach.

Marcin Bieniek: Na scenie jesteście bardzo zgrani, doskonale się rozumiecie. Od jak dawna tworzycie muzykę razem? Czy żeby stworzyć zgrany duet wystarczy odbierać muzykę w podobny sposób czy potrzeba czegoś więcej?

Karol: To prawda, że podobnie odbieramy muzykę, ale na pewno tylko to nie wystarcza żeby zespół był udany! Jeśli się razem pisze muzykę osoby muszą rozumieć się też w sferze poza muzycznej. To wszystko jest trudne do wytłumaczenia dla mnie, ale wydaje mi się że bez tego jak bardzo się z Paulą lubimy, rozumiemy i przyjaźnimy, nie było by tego zespołu. No może by był tylko o wiele słabszy.

Paula: Mi też jest trudno to wytłumaczyć. Ja nie wiem czy jest jakaś ‚formuła’ na zgrany duet muzyczny i czy my akurat mamy sekret do tej formuły. Ale fakt że muzykę którą tworzymy jest odzwierciedleniem naszej interakcji, naszej przyjaźni, i jest o tematach o których rozmawiamy ze sobą na co dzień. Nie potrafię sobie wyobrazić twórczość z Karolem bez tej bliskości.

MB: W zaledwie rok z małych koncertów dla garstki znajomych przerzuciliście się na największe polskie festiwale, supportowaliście Beirut i Belle & Sebastian, staliście się rozpoznawalni. Nie przerósł wasz ten przeskok? Spodziewaliście się takiego odzewu?

Karol: Nie myślę, że nas przerósł. Jesteśmy chyba dość ambitnymi osobami i lubimy angażować się w rzeczy na których nam zależy nie zależnie od tego czy są trudne lub mało prawdopodobne. Nie zastanawiamy się też za dużo nad tym. Po prostu robimy jeśli widzimy w tym sens. Ale co do tej rozpoznawalności i sukcesu to bym nie przesadzał. Może pewne środowiska i trochę osób są świadome naszego istnienia ale ja nadal czuje, że gramy przede wszystkim dla znajomych i znajomych znajomych – może jest ich teraz tylko trochę więcej.

MB: W czym tkwi to coś, co sprawia, że ludziom spodobała się wasza muzyka? Karol wydał dwa albumy z grupą Stan Miłości i Zaufania, która nie zdobyła tak wielkiej popularności. Paula i Karol w dobie kryzysu frekwencji na koncertach polskich artystów ściąga do klubów dziesiątki a czasami setki słuchaczy.

Karol: Wydaje mi się, że jest to kilka rzeczy. Przede wszystkim wierzę, że napisaliśmy z Paulą naprawdę dobre numery. Potem okazało się, że granie ich innym sprawia nam ogromną przyjemność. Następnie mieliśmy to szczęście, że przyłączyły się do nas bardzo zdolne osoby jak Igor Nikiforow, Zosia Moruś, Krzyś Pożarowski czy Staszek Wtróbel. Granie razem sprawia nam dużą radość i często właśnie to się innym udziela.

Paula: Myślę też, że ludzie chcą cos przeżywać kiedy idą na koncerty. Sposób w jaki przekazujemy naszą muzykę i gramy na scenie jest w dwustu procentach zaangażowany i emocjonalny. Ja, Karol, Krzysiek, i Staszek dajemy z sobie wszystko. Nie mówię, że Stan Miłości lub inne zespoły tego nie robą, tylko może inaczej, z innym stopniem intensywności. Powiedziałabym, że nasze koncerty są dosyć pozytywnie intensywne.

MB: Czy planujecie „poeksperymentować” kiedyś z językiem polskim? Piosenka „Dobranoc Warszawo” z ostatniego krążka Stanu Miłości i Zaufania wypada dużo lepiej niż „Goodnight Warsaw”. Zgodzicie się z tym?

Paula: Coś ty! „Goodnight Warsaw” to mój ulubiony kawałek na naszej płycie!

Karol: Nie wiem czy lepiej! Na pewno inaczej. Z Paulą piszemy po angielsku i tyle. Nie zastanawialiśmy się nad tym na początku, po prostu zaczęliśmy pisać i naturalne dla nas było to, że jest to w języku angielski. Nie planujemy póki co pisać wspólnie po polsku. Może kiedyś nam się to zmieni.

MB: Wasz debiut „Overshare” ukazał się nakładem warszawskiego wydawnictwa Lado ABC, które w ubiegłym roku wydało kilka znakomitych płyt (m.in. Kristen, Ed Wood). Jak czujecie się pod ich skrzydłami? W jednym z wywiadów oznajmiliście, że nie szukaliście pomocy u wielkich wydawców – dlaczego? Planujecie promocję na zachodzie?

Karol: Dużo pytań w jednym pytaniu! Zależało nam na wydaniu w miejscu gdzie będziemy czuli się komfortowo i w Lado właśnie tak jest. Jest to wspaniała grupa ludzi, genialnych muzyków. Lado jako instytucja nie jest nastawiona na zysk, jest wspólnych przedsięwzięciem osób które chcą robić muzykę po swojemu. To sytuacja zupełnie inna niż w większych wytwórniach. Czy planujemy promocje na zachodzie? Już to robimy. Nasze kawałki pojawiły się w Kanadyjskim CBC Radio 3, amerykańskim NPR i graliśmy koncerty w Niemczech, Islandii czy Holandii.

MB: Paula pochodzi z Kanady. Nie kusi was by postawić wszystko na jedną kartę, poświęcić się muzyce i wyruszyć w świat, np. właśnie do Kanady?

Paula: Na razie myślimy bardziej o Europie. Cały sierpień zamierzamy spędzić na podróżowaniu busem z naszymi przyjaciółmi i graniu w różnych miejscach, na ulicach, klubach i na domówkach. Trochę taki powrót do tego, co robiliśmy na początku naszej działalności.

Karol: Korci więc zamierzamy to zrobić. W te wakacje wyruszamy na trasę po Europie. W przyszłym roku robimy Amerykę Północną.

MB: Pracujecie nad nowymi utworami? Czy coś was ostatnio szczególnie zainspirowało, jakieś nowe brzmienia?

Karol: Mamy napisanych sporo piosenek, których jeszcze nie dokończyliśmy. Szczególnie w warstwie tekstowej są jeszcze we wstępnym stadium. Zaczęliśmy niektóre rzeczy robić z chłopakami z zespołu i wychodzą bardzo fajnie. Coś między Mumford and Sons, The National i AC/DC. Ja w domu ostatnio słucham Creedence Clearwater Rivival.

Paula: Uwielbiam pracować z Krzyśkiem i Staszkiem. To w jaki sposób pomagają kształtować piosenki sporo zmieni w brzmieniu naszej następnej płyty. Czasami śmieję się z chłopaków, że jak już się rozpędzają w sali prób i zaczynają grać coś nowego, to piosenki zaczynają brzmieć bardzo „męsko”, ale obiecujemy fanom że nasza następna płyta będzie bliżej Mumford and Sons i Belle & Sebastian niż AC/DC.

MB: W wywiadach podkreślacie, że Warszawa to dla was bardzo ważne miejsce. Może zareklamujecie ją w odpowiedni sposób naszym górnośląskim czytelnikom?

Karol: Warszawa naprawdę da się lubić. Ba, myślę że jeśli ktoś pokręciłby się z nami przez weekend po fajnych miejscach nawet mógłby pokochać.

Paula: Trudno przekonać kogoś do jakiegoś miejsca. Ja już znam Warszawę, jak własne odbicie w lustrze. Znam różne dzielnice i ich charakter. Przyzwyczajenie do jakiegoś miejsca sprawia, że staje się ono ważne.

MB: Wydaliście debiut, pojawiliście się wszędzie tam gdzie w tym kraju debiutant powinien się pojawić, co dalej? Jakie są kolejne cele Pauli i Karola?

Karol: Tak działać, żeby nadal mieć z tego taką samą przyjemność.

Paula: I dalej się tak super przyjaźnić!

 

Marcin Bieniek, kwiecień 2011

photo:myspace.com/paulaikarol

 


Dodaj swój komentarz


E-mail (wymagany, nie publikowany)

Zobacz wszystkie wywiady ›