Partia – „The Best Of Partia”, wyd.Jimmy Jazz Records, 2010

17 marca 2011 11:49

Chociaż Partia nigdy nie doczekała się czołowego miejsca w panteonie polskiego rock’n’rolla, to jednak jest to bez wątpienia formacja o randze kultowej. Wydany nakładem Jimmy Jazz Records zestaw najciekawszych przebojów grupy to dobra okazja, by odświeżyć nieco pamięć o zespole.

Od zawsze zastanawiałem się nad celowością wydawania składanek typu „The Best Of”. Czuć w tym zabiegu sprytny trick marketingowy, właściwy wielkim wytwórniom i bezwzględnym koncernom. Tym bardziej dziwiłem się, gdy Partia zdecydowała się na podobny krok. Płyty zespołu najlepiej łyka się w całości, stanowią spójną całość. Kto chciałby oglądać ulubiony film pocięty na kilka najlepszych scen? Obawy te opadły, gdy gotowe wydawnictwo trafiło do mych rąk.

„The Best Of” to zgrabnie wydany zestaw 17. czołowych utworów Partii, opatrzony komentarzem oraz książeczką z tekstami. To idealne wydawnictwo na dzisiejsze czasy. Utwory stanowiące esencję 10-letniej działalności grupy, pozwalają spojrzeć na dokonania zespołu z perspektywy upływu czasu. Czy mówią nam coś istotnego? Owszem. Partia była czymś więcej niż zwykłym zespołem –  była zjawiskiem, którego próżno szukać na dzisiejszej krajowej scenie. Chwytliwe gitarowe piosenki w których szalone rockabilly miesza się z melodiami rodem z The Smiths, nostalgiczne teksty, w których młodzieńcze miłości, przyjaźnie i dramaty rozgrywały się w scenerii Warszawy, idealnie oddawały klimat lat 90.

Utwory zgromadzone na „The Best Of Partia” zostały dobrane według standardowego klucza – chronologicznie. W ciągu 10 lat swojej działalności grupa wydała 4 albumy, które ukazały się na przełomie lat 1998/2002, z których ostatni „Szminka i krew” zawierał na nowo zarejestrowane stare utwory grupy oraz covery takich zespołów jak Ramones czy Kraftwerk.

Płytę otwiera pierwszy wielki przebój grupy „Warszawa i ja”, który do dziś stanowi jeden z alternatywnych hymnów stolicy. Na końcu słyszymy równie znakomity „Żoliborz-Mokotów”, ze słowami: „Chłopak z Żoliborza / Dziewczyna z Mokotowa / Kalejdoskop / bez początku / i bez końca”, które ukazują kwintesencję poetyki tekstów Lesława. Nie zabrakło również takich numerów, jak: „Skinhead Girl”, „Nieprzytomna z bólu”, „Adam West”, „Kieszonkowiec Darek”. Do tego zestawu warto dodać jeszcze inny sztandarowy hit grupy – „Chciałbym umrzeć jak James Dean”, który zaistniał szerzej w słynnej scenie bijatyki na weselu w filmie „Głośniej od bomb” autorstwa Przemysława Wojcieszka. Swoją drogą ciekawym pomysłem byłoby dołączenie do wydawnictwa kopii tego zapomnianego już filmu, którego inspiracją była twórczość The Smiths, a do którego Partia zrobiła ścieżkę dźwiękową. Utwór dodatkowo na stałe dołączył do koncertowej setlisty Komet – nowego wcielenia Partii.

Zdziwi się ten, kto uważa, że brzmienie utworów zostało naznaczone upływem czasu. Cały materiał został zremasterowany przez co brzmi bardziej wyraziście i głęboko. Walorów estetycznych dodaje wydawnictwu dopracowana oprawa graficzna. Ciekawą niespodzianką jest gratisowa naklejka przedstawiająca profil z ostatniej płyty zespołu. Te wszystkie elementy sprawiają, że wydawnictwo śmiało można potraktować jako bardzo interesujące uzupełnienie dyskografii zespołu. Pozycja obowiązkowa dla wyznawców grupy.

 

 

Marcin Bieniek


Dodaj swój komentarz


E-mail (wymagany, nie publikowany)

Zobacz wszystkie wywiady ›