Ms. No One – There’s no one inside /2011

29 maja 2011 14:48

Ms. No One dało o sobie znać w 2008 roku. To właśnie w tym roku powstali i od razu wzięli się za wygrywanie nagród, w tym „Slot Art Festiwalu” oraz „Pepsi VENA Music”. Jednak największy sukces odnotowali na festiwalu „Gramy” w Szczecinie, gdzie oczarowali zarówno jury jak i publikę. Zdobyli Grand Prix Festiwalu pozostawiając daleko w tyle konkurentów. Dzięki wygranej mogliśmy się cieszyć z debiutanckiego albumu tria, który dowiódł genialności ich muzyki, którą usłyszeli uczestnicy festiwalu w Szczecinie. Kapela otrzymała zaproszenie do Radiowej Trójki, nagrali The Leaving Room, odnieśli sukces, prawdziwa bajka. Po sukcesie debiutu postanowili zrobić coś nietuzinkowego. There’s No One Inside to remiks, nowe wersje już znanych i lubianych piosenek, którymi zajęli się tacy specjaliści od mixowania m.in. Bexx, Screwball, Paweł Rychert czy Skeptical.. Każdy z nich miał swoja piosenkę, przez co płyta bogata jest w różne podejścia do remiksów. Ten album to nie tylko niespodzianka dla fanów, ale również ciekawa propozycja dla miłośników elektronicznych brzmień.

 

Płytę otwiera genialny „Not this time”, który ukaże nam to co jest na niej najlepsze. Głębia, klimat,nutka melancholii oraz ciekawe, wręcz zaskakujące motywy– to wszystko znajdziemy właśnie tutaj. Podobne odczucia będą nam towarzyszyć podczas słuchania „Colder”, takie jest styl Pawła Rycherta. Głos Joanny Piwowar natomiast idealnie się w to wpisuje. Reszta materiału niczym nie odstępuje. Mamy „Just Like D” stworzone przy współpracy z Nickiem Baxterem, Brytyjczyk zwany Skeptical udzielił swojego unikalnego stylu, dzięki temu możemy wpaść w transowy nastrój. Lecz przed tym wysłuchamy minimalistyczne „0 stopni”, które wciąż przenosi nas na chłodne Skandynawskie wybrzeże. Kawałek „IK”, który urzekał na „The Leaving Room” również tutaj zapewni nam niebywałe wrażenia. Screwball swym oldschoolowym podejściem dodał mocy i twardość, tym samym pozostawiając smutny ton. Techniczny „Skoroszyt” miesza się „Szklanym Okiem”, które nabrało dubstepowych brzmień za sprawą Bexx’a.

 

There’s No One Inside to najlepsze utwory a poprzedniej płyty w nowych, równie znakomitych wersjach. Zabieg remiksowania nie jest dość popularny wśród artystów, jednak tutaj to był strzał w dziesiątkę. Ta dziesiątka to raczej ósemka utworów melancholijnych, głębokich, mądrych, pięknie śpiewanych które zostały wpuszczone w chaos elektronicznych mixów.

 

Przemysław Spadło

 

 

 


Dodaj swój komentarz


E-mail (wymagany, nie publikowany)

Zobacz wszystkie wywiady ›