Wywiad – Kim jest Soniamiki?

10 lutego 2013 18:28
Want create site? Find Free WordPress Themes and plugins.

Przemysław Spadło: Jaka jest geneza Soniamiki, skąd pomysł na tworzenie muzyki, jak to się zaczęło.?

Zosia Mikucka: Soniamiki jako pseudonim funkcjonuje od kilku lat. Tuż przed wydaniem „7pm” postanowiłam, że taki będzie mój pseudonim. Geneza Soniamiki jako działającej samodzielnie piosenkarki, songwriterki powstała naturalnie. Nie jestem freakiem\samotnikiem ale wydaje mi się że najbardziej twórcza jestem w samotności. Zawsze byłam takim człowiekiem, który musiał coś tworzyć. Jako dziecko pisałam książki, zakładałam grupy teatralne, potem z koleżankami zespoły muzyczne…Jak byłam w przedszkolu uwielbiałam otwierać pianino i przyglądać się klawiszom, wciskać je i czuć zapach drewna…pamiętam, że to było dla mnie doznanie dźwiękowe i wizualne…bardzo wciągające często ukradkiem po rytmice się włamywałam do pianina…ale nigdy nie uczyłam się grać na pianinie…uczyłam się grać na gitarze i to było różnie…wracałam i porzucałam potem znów wracałam i porzucałam, a potem zaczęłam grać na basie i bardzo mi się spodobało.

Jeśli chodzi o pisanie piosenek to oczywiście jako dziecko pisałam teksty polskie o jakichś podróżnikach i układałam akordy, mam parę takich pamiątek, pisałam wiersze…ale to chyba dzieci tak mają, że tak kombinują…

P.S.: W jednej z wypowiedzi odcinałaś się od spekulacji na temat szczególnych powiązań z elektro. Powiedziałaś że twoja muzyka jest bardziej punkowa, co mnie trochę zaintrygowało. Dlatego chciałbym zapytać Cie o twoich idoli z przeszłości. Masz jakiś zespół czy muzyka w którego jesteś zapatrzona?

Zosia Mikucka: Tak punkowa – bo moja muzyka jest teraz mocno surowa i oparta na skondensowanych, bezpośrednich emocjach i w tym kojarzy mi się z punkiem, bo brzmieniowo nie kojarzy mi się z punkiem w ogóle…Są oczywiście idole z przeszłości, no i ci idole z przeszłości są w sercu na zawsze….Po tych z przeszłości pojawiaja się nowi idole ale moim zdaniem są zawsze mniejsi od tych z przeszłości. Melodia : mroczna- Billie Holiday, Nina Simone – słuchałam w podstawówce i w liceum,  fantazja i wariactwo: Frank Zappa – który mi zawsze imponował tym właśnie wariactwem spod którego wyłaniały się takie melodie i fantazyjne krainy. Teraz odnajduję trochę Zppy w Of Montreal”…byłam i jestem fanką Rolling Stonesów, choć zanim przestałam „nie lubić” Stonesów słuchałam na walkmanie kaset Beatlesów pożyczonych z radia konińskiego… potem usłyszałam piosenkę „Heaven” Stonesów z płyty Tatoo You i odkryłam, że Stonesi są cudowni…..Jako dziecko uwielbiałam soul – „Chain of fulls” to pierwsza piosenka która, mnie w ogóle zachwyciła – miałam około 5 albo 6 lat i dopiero wiele lat później detektywistyczną dedukcją doszłam do tego, że ta piosenka która mnie tak powaliła i wprawiła w osłupienie w latach kiedy jeszcze nie znałam tego uczucia względem muzyki to była właśnie Aretha.

P.S.: Wspominałaś, że ważny dla Ciebie jest rytm. Dlatego wybór padł na grę na basie, co jest oczywiście zrozumiałe, ale czy to jedyny powód przez który na koncertach i w clipach widujemy Cie z „czterostrunowcem”?

Zosia Mikucka: No właśnie ten bas chyba okazał się taką esencją pianina i gitary… chyba tak…

Bardzo lubię gitarę basową na pewno ze względu na to że rytm był zawsze dla mnie mocno frapującym elementem muzyki… Linia basu działa na wyobraźnię, nie jest skończoną zamkniętą harmonią… Jak byłam mała i słuchałam muzyki z musicalu HAIR to bardzo się mocno zastanawiałam co to jest za instrument taki dziwny i fajny. Siostra mi powiedziała, że to gitara basowa.

P.S.: Praktycznie wszystko robisz sama: muzyka, teksty, grafika… Nie jest Ci czasem ciężko z tym wszystkim? Zwłaszcza gdy trzeba jeszcze zająć się sprawami bardziej przyziemnymi związanymi z realizacją płyty na przykład.

Zosia Mikucka: Pewnie, że jest. Chciałabym tylko tworzyć i zajmować się życiem osobistym…mieć rękę na pulsie i doglądać spraw organizacyjnych… no ale tworzyć. Na razie nie znajduję czasu na robienie wszystkiego co chcę. Więcej czasu na muzykę, rysowanie, rysowanie ciuchów, robienie filmów, animacji…

P.S.: Nowa płyta, tym razem polska wytwórnia. Czy polski rynek jest gotowy w końcu na twoją muzykę, czy nadal jest między naszym rodzimym rynkiem, a zachodem pewna przepaść?

Zosia Mikucka: Szczerze mówiąc nie przepadam za sformułowaniem „ polski rynek gotowy na twoją muzykę”, bo to takie trochę zadufane…Zawsze byli i zawsze będą ludzie którzy będą słuchać fajnej muzyki teraz łatwiej do nich dotrzeć, bo 5 lat temu internet też inaczej funkcjonował niż teraz.

P.S.: Mówiłaś, że najlepszą recenzją dla Ciebie jest to gdy ktoś po koncercie podejdzie do Ciebie i powie, że śpiewałaś o Niej czy o Nim samym. To co mnie uderza w twojej muzyce to niebywała szczerość. Tak jakby w tych piosenkach zawarte były wszystkie emocje, uczucia, doświadczenia jakie przeżyłaś, tak jakby to była po prostu prawda. I to jest chyba charakterystyczne dla Ciebie bo to uczucie miałem zarówno przy Lemoniadzie jak i starszej piosence Nie musisz się bać. A jak ty podchodzisz to swoich piosenek?

Zosia Mikucka: Zawsze są w moich piosenkach emocje. Czasem jest tez tak że piszę piosenkę bo mam w sobie jakąś emocję, której w ogóle nie umiem nazwać i nazywam ją daną piosenką, która jest o czymś trochę innym niż moja emocja, ale to i tak to samo… Ale ja mam też często dużo emocji jeśli chodzi o sprawy które przeżywają bliskie mi osoby – rodzina, przyjaciele i łapię się czasem na tym że wplatam to w swoje piosenki…

P.S.: Chciałbym jeszcze zapytać o piosenkę „Jesień na Hawajach”. Swoja droga kusząca perspektywa. Jak to się stało, że twój Tato wziął się za pisanie tekstów?

Zosia Mikucka: Moi rodzice kiedyś projektowali sukienki. A mój tato zawsze pisał teksty. Kiedyś z przyjaciółmi robili kabarety. „Jesień na Hawajach” powstała gdy mój tata nas kiedyś odwiedził. Mój chłopak Łukasz Lach napisał muzykę…ta piosenka mi się bardzo spodobała i „pożyczyłam” ją od nich.

P.S.: Masz jakieś muzyczne marzenia? Jakiś festiwal, miejsce czy muzyk z którym chciałabyś wystąpić na scenie?

Zosia Mikucka: To jest dla mnie  zawsze bardzo trudne pytanie. Jest mnóstwo cudownych miejsc, festiwali i muzyków, których uwielbiam albo szanuje i z RADOŚCIĄ bym z nimi wystąpiła…ale ja chyba wolę się na nic  nie  nastawiać, nie chcę się rozczarować…ale oczywiście marzę o tym, że poznam kiedyś Keitha Richardsa albo Damona Albarna, albo Lauryn Hill…Z chęcią zagrałabym na basie i zaśpiewałabym w duecie z Jimem Carreyem.

P.S.: Czujesz większe zainteresowanie twoją twórczością? Chciałbym przytoczyć tutaj takie przykłady jak wystąpienie w programie Dzień Dobry TVN, jakby nie było komercyjnym medium, oraz przykład podwójnego koncertu w Owocach i Warzywach, gdzie zostałaś przez zainteresowanie fanów wręcz zmuszona do zagrania dwóch koncertów.

Zosia Mikucka: O mojej pierwszej płycie w Polsce nie pisał nikt i nikt o niej nie wiedział. O „SNMK” jest trochę więcej i mam nadzieję, że będzie coraz więcej, bo uwielbiam grać dla ludzi i chciałabym robić nowe piosenki i śpiewać bez ograniczeń.

P.S.: A jakie masz plany na najbliższy czas.

Zosia Mikucka: Festiwale, koncerty i nowe piosenki.

Dziękujemy za wywiad i zapraszamy do śledzenia twórczości Zosi.

foto:https://www.facebook.com/SONIAMIKImusic

Did you find apk for android? You can find new Free Android Games and apps.

Dodaj swój komentarz


E-mail (wymagany, nie publikowany)

Zobacz wszystkie wywiady ›