rozmowa z Oscarem Simonssonem

16 września 2009 12:21
Want create site? Find Free WordPress Themes and plugins.

Szwedzki duet Koop zaistniał szerzej, dzięki płycie “Waltz for Koop” z 2001 roku, jednak istnieją znacznie dłużej – od lat dziewiećdziesiątych, gdy wydali debiutancki “Sons of Koop”. Polską publiczność zdobyli koncertami w katowickiej Hipnozie i warszawskiej Fabryce Trzciny, podczas trasy promującej ich trzeci album: “Koop Islands”.

Muzycy tworzą współczesny, elektroniczny jazz, korzystając z dobrodziejstwa współczesnych technologii samplingu i post-produkcji, jednak bez obaw: ich utwory są dalekie od free jazzu czy eksperymentów. Mimo to, sami odcinają się od szufladkowania ich muzyki jako chill-out czy przyklejania im łatki tradycyjnego jazzowego bandu, o czym przekonuje w poniższej rozmowie Oscar Simonsson.

Łukasz FoldaNa początku chciałbym Was zapytać, co robiliście od 2006 roku? Waszym ostatnim albumem był  “Koop Islands”. Pracowaliście nad nowym brzmieniem, zbieraliście sample, a może wkrótce na rynku pojawi się Wasza nowa płyta lub za kilka miesięcy ruszycie w trasę koncertową po Europie?

Oscar Simonsson – W zasadzie, przez ostatnie 2 lata od momentu wydania płyty odbywaliśmy nasze tournée. Płyta „Koop Islands” została wydana w Ameryce rok później niż w Europie, a do wersji amerykańskiej dorzuciliśmy nowy utwór pt. „Strange Love”.  Ponieważ pomiędzy naszymi kolejnymi albumami są 4-5 lat odstępu, za każdym razem zaczynamy poniekąd od zera. Minął prawie rok zanim album „Koop Islands” zdobył swoje grono słuchaczy, które ciągle się powiększa. Moglibyśmy spokojnie koncertować przez następne 2 lata, jednak zdecydowaliśmy rozpocząć prace nad następnym albumem. Nie będziemy się spieszyć, i nie będziemy usatysfakcjonowani dopóki nie stworzymy czegoś co odda atmosferę Koop z nowego, lepszego punktu widzenia.

Sample sa bardzo wazna skladowa Waszej muzyki. De facto, sa jej podstawa. Czy przed Koop, graliscie w jakichs zespolach? Potraficie grac na tradycyjnych instrumentach, jak gitara, bas, perkusja itp.?

Na tej płycie możecie usłyszeć wiele instrumentów, ale wolimy o tym nie rozmawiać, ponieważ uważamy, że w naszej muzyce nie to jest najważniejsze i nie chcemy być uważani za muzyków. Jest to swego rodzaju oświadczenie, ponieważ wydaje nam się, że – szczególnie w świecie jazzu – wirtuozeria stała się ważniejsza od samej muzyki. Dzisiejsza scena jazzowa jest kręgiem wybitnych muzyków, którzy grają w różnych konfiguracjach. Takie grupy przeważnie nie liczą się jako zespół tworzący pod wspólną nazwą, a muzycy są przedstawiani indywidualnie wg swoich nazwisk. Jest to wybitnie nudne, ponieważ nie interesują mnie sprawni i zręczni muzycy – interesuje mnie muzyka tworzona przez solidne i trwałe zespoły tworzące wspólnie od dłuższego czasu.Kiedy się poznaliśmy, graliśmy w różnych zespołach, ale od kiedy założyliśmy Koop nie stworzyliśmy – ani indywidualnie, ani wspólnie – żadnej muzyki wydanej pod nazwą innej grupy.

Dla kogos, kto nie zna sposobu Waszej pracy, uzycie wielu samplerow, syntezatorow, komputerow podczas produkcji muzyki Koop, moze byc zaskakujace. Jakich instrumentow uzywacie do tworzenia muzyki? Czy mocno przeksztalcacie wyjsciowe sample, czy ukladacie je obok siebie, razem, w ten sposob, by brzmialy tak, jak sobie tego zyczycie?

Niektóre utwory są jak puzle które zawierają w sobie 1000 sampli z różnych płyt. Przykładowo w „Come to me” jedynie wokale, puzon i niewielka część linii basowej są nagrane na żywo. Chóry są samplami z 3 różnych płyt z muzyką chóralną (jedna z nich to album z pieśniami bożonarodzeniowymi!).  Łatwo jest łączyć ze sobą sample perkusji, ale inne sample musimy ciąć i przerabiać tak, aby zachowały właściwą harmonię i tonację. Mimo tego, że jest to muzyka sztuczna, chcemy aby brzmiała naturalnie i żywo – dlatego wielu ludzi uważa, że jest to muzyka nagrywana tradycyjnie, na żywo. Gdyby tak było, nie brzmiałaby surrealnie i nowocześnie.

Waznym aspektem Waszej muzyki sa odwolania do oldshoolowych brzmien. Musicie lubiec Elle Fitzgerald, Arethe Franklin czy Cassandre Wilson. Czy to jest klucz, wg ktorego kierujecie sie, dobierajac wokalistki do wspolpracy? Czy chcecie, by Wasza muzyka brzmiala, jakby byla nagrywana w USA w latach 60., w jakims barze pelnym dymu papierosow i unoszacego sie w powietrzu zapachu whisky?

Esencją naszej muzyki są melodie i teksty. Przeważnie wybieramy nasze sample ze starych płyt jazzowych i easy-listening, ponieważ właśnie w tych gatunkach znajdujemy  rozległe zasoby nieznanych i niewykorzystanych dźwięków leżących gdzieś głęboko w sklepach z używanymi winylami. Jeśli wzięlibyśmy sample z płyt z metalem z lat 80-tych nasza muzyka brzmiałaby inaczej, ale melodie byłyby takie same. I teksty byłyby takie same. Powodem dla którego nasza muzyka brzmi tak jak brzmi jest to, że dużo łatwiej jest znaleźć sample z tego rodzaju starych płyt.

Jestescie fanami jazzu i popu XX. wieku (wyraznie widac/slychac te nawiazania w Waszej muzyce i teledyskach). Ile winyli macie w swojej kolekcji? Jestescie kolekcjonerami plyt analogowych? Gdzie je kupujecie?

Jasne, że mamy dużo winyli, ale nie jesteśmy durnymi zbieraczami. Używamy winyli do tworzenia naszej muzyki, a czasem znajdujemy kawałki, które nam się podobają. Płyta, której obecnie najczęściej słucham to „Wind of Change” Skorpionsów. Kupiłem ją w zeszłym tygodniu za 25 centów w sklepie z okazjami.

Czy znacie polski jazz? Widze zwiazki pomiedzy skandynawska (szwedzka) i slowianka (polska) scena jazzowa: z jednej strony mamy melancholie, spokoj, z drugiej: eksperymenty, brak ograniczen w poszukiwaniach muzycznych. Czy samplowaliscie kiedykolwiek polski jazz? (podpowiedz: zrobil to juz polski duet producencki Skalpel – kilka ich plyt wydalo Ninja Tune).

Tak, mam kompilację z polskim jazzem! Ale powiedziałbym, że polski jazz jest bardziej swobodny i ekspresyjny niż szwedzki. Czy możliwe że jest taki ponieważ tworzono go pod presją polityczną?

Nie do konca, gdyz znaczna czesc polskiego jazzu powstawala za przywoleniem wladz PZPR, choc akurat te plyty byly w jazzowym mainstreamie. Rzeczy bardziej awangardowe powstawaly w undergroundzie. Niewatpliwie historia Polski, zabory, komunizm mialy wplyw na slowianska wyobraznie, poszukiwanie wolnosci w sferze sztuki, muzyki w miejsce braku wolnosci spolecznej, jednak w pozniejszym okresie czesc polskich artystow jazzowych odciela sie od tego sposobu tworzenia, odwolujac sie avant/free jazzu ze Stanow Zjednoczonych (sprawdz nurt yass – zespoly Milosc, Trytony, Loskot, Mazoll & Arhythmic Perfection).Wracajac do Koop – czy zastanawialiscie sie nad komponowaniem muzyki filmowej?

Nie.Lubimy pisać krótkie popowe piosenki, nie filmowe.

W 2006 roku wystapiliscie w katowickim Jazz Klubie Hipnoza, w 2008 w warszawskiej Fabryce Trzciny. Pamietacie te wystepy? Mieliscie czas, by poznac blizej industrialne Katowice i “biznesowa” Warszawe?

W Warszawie Magnus wypił trochę za dużo polskiej wódki przed występem i mówił strasznie wolno pomiędzy utworami. Negatywnym aspektem – i chcę o tym wspomnieć, ponieważ to wyjaśnia jakie problemy ma Koop jeśli chodzi o właściwe rozumienie nas – jest sposób w jaki zostaliśmy przedstawieni. W Warszawie Koop zapowiedziano jako zespół grający lounge. Nie wiem, ale nie wydaje mi się żeby Koop należał do tzw. sceny lounge’owej.Pod względem brzmienia są pewne podobieństwa ponieważ czasem korzystamy z tych samych źródeł sampli z płyt jazzowych i easy-listening, ale nic więcej. Koop pisze krótkie, popowe piosenki i nie ma nic wspólnego z muzyką house czy dance. W Katowicach Koop był na plakatach zapowiadany jako zwykły zespół jazzowy. Kiedy na gramy na żywo, często wynajmujemy profesjonalnych muzyków, którzy pomagają nam wykonać nasze utwory na scenie. Skład różni się w zależności od tego, kto jest w danym momencie dostępny.Ale ludzie którzy nie byli na koncercie myśleli, że Koop jest tradycyjnym jazzowym zespołem (i kiedy słuchają naszych utworów może im się wydawać, że to prawda) więc zrobili tradycyjny jazzowy plakat, na którym przedstawili Koop jako grupę muzyków, wymienili ich z nazwiska, i napisali kto na jakim gra instrumencie. W jakiś sposób znaleźli w internecie nazwiska muzyków, którzy kiedyś z nami występowali, ale te nazwiska nijak nie zgadzały się z nazwiskami osób, które występowały z nami tej nocy. Najbardziej zabawne było to, że Magnusa wrzucili na środek plakatu i napisali, że gra na perkusji!Nie wiem dlaczego ta obsesja przedstawiania zespołów jako indywidualnych ludzi grających na konkretnych instrumentach istnieje tylko w jazzie, ale jest to zjawisko przestarzałe i niemodne. Sposób w jaki muzyka jest dzisiaj tworzona zmienił się. Magnus nie jest „członkiem Koop grającym na perkusji” tylko dlatego, że czasem na koncertach wali w bębenki. On, tak samo jak ja, poświęcił swoje życie na zmaganie się z kształtowaniem i komponowaniem tego rodzaju muzyki. Ale najważniejsze z tego wszystkiego – jeśli Koop byłby zwykłym jazzowym zespołem, nasza muzyka byłaby w stylu starym i retro. Ale ponieważ jest tworzona w duecie i za pomocą nowoczesnej techniki – jest hipernowoczesna. W naszych oczach ta różnica jest bardzo istotna, a często jesteśmy myleni z typową formacją jazzową, która próbuje odtwarzać coś z przeszłości.

Czy jest szansa na to, że zobaczymy Was w Katowicach raz jeszcze?

Mam taką nadzieję! Jeśli tylko organizatorzy nie przeczytają mojej powyższej wypowiedzi i nie wściekną się na nas.

Dziękuję za romowę. Wszystkiego dobrego!

See you!

 

 

Photo&Graphics: www.myspace.com/koop

 

 

 


Did you find apk for android? You can find new Free Android Games and apps.

Dodaj swój komentarz


E-mail (wymagany, nie publikowany)

Zobacz wszystkie wywiady ›