O Królestwie Psychocukra i nie tylko – rozmowa z 2/3 tria z Łodzi

1 lutego 2010 22:29
Want create site? Find Free WordPress Themes and plugins.

Łpsychocukieródzki Psychocukier to trio z tradycyjnym instrumentarium rockowym: gitara, bas, perkusja, wokale, choć niekoniecznie ze standardowymi aranżacjami. Debiutanci ostatniej dekady drugiego obiegu polskiej muzyki rockowej najczęściej kopiowali wykonawców wywodzących się ze sceny niezależnej USA i Wielkiej Brytanii, co skutkowało najczęściej ładnym strojem, ładnym image’em, modnymi trampkami, koszulkami w paski, grzywkami i nudną muzyką (oczywiście było też kilka wyjątków potwierdzających tę regułę).

Psychocukier, wychodzący od melodyjnego bluesa, punk rocka, inspirujący się kraut-rockiem i noise-rockiem niezależność myślenia miał od początku działalności w genach, jednak jakiekolwiek indie-rockowe inklinacje – w głębokim poważaniu (propagowali hasło: No indie! No emo! No gothic!). A stroje i image równie ciekawy: jeśli śledziliście klubowe koncerty ostatnich kilku lat, nie mogliście przeoczyć ich wąsów, ciemnych okularów, kolorowych strojów i różowych sznurów lamp na perkusji i mikrofonach. Do dziś nie wiadomo, czy ich blog promujący drugą płytę, wizerunek, specyficzne poczucie humoru są żartem, sposobem na autopromocję, niezamierzoną prowokacją, czy wszystkim po trochu. Być może nie zaprosilibyście ich do uwielbiającej toruńskie stacje radiowe cioci na imieniny (możliwe, że poczęstowaliby ją hinduskim papierosem i koniakiem), ale, jeśli lubicie gitarową miejską muzykę taneczną, z pewnością polubicie ich płyty, a koncerty pokochacie.

I jeszcze dla porządku:

Magneto to Sasza Tomaszewski, gitarzysta i wokalista Psychocukra. Nagrywa też solowo i w duecie z perkusistą Psychocukra jako Magneto&Awaria.

Tsar Połoz to Piotr Połoz, basista i wokalista Psychocukra. Nagrywa też solowo jako Tsar Poloz (wcześniej jako Deuce, co doceniło m. in. brytyjskie pismo Wire) i w duetach Neogotik i Cobula.

Marcinera Awaria to Marcin Awieranow, perkusista i wokalista Psychocukra. Jest też liderem zespołu Marcinera Awaria, gdzie gra na gitarze, syntezatorze (sporadycznie: bębnach) i śpiewa.

Zapraszam do lektury rozmowy z łódzkim zespołem.

Łukasz Folda – Wasz MySpace donosi, że górnośląskie koncerty w Chorzowie i Raciborzu są odwołane. Dlaczego?

Tsar Połoz: Z wielkim żalem koncerty musieliśmy odwołać z powodu braku rozwiniętego centralnego układu nerwowego u tzw. sponsora, który znienacka zdecydował nie wspierać nas finansowo.

Magneto: „Przyjmij tę wiadomość złą, życie jest nie takie, jak chcesz” (cytat z tytułowego utworu z No more work! – przyp. red.). Tak to mniej więcej było.

Profesjonalny zespół, profesjonalne koncerty, profesjonalne gaże i wszystko jasne. Czy jest szansa, że zobaczymy Was jeszcze w okolicy Katowic w pierwszej części tego roku?

M: Wszystko jasne oprócz gaż. Mamy nadzieję, że tak, choć w tej branży nic nie jest pewne. Zerkajcie na naszego pejsa, szczególnie tuż przed wyjściem na koncert.

TP: Na pewno będziemy próbować, ale nie ustalaliśmy jeszcze żadnych dat.

Gracie w kilku miejscach w Polsce. Czy to trasa promująca/zapowiadająca nową płytę?

M: Nie, nie, nie- jak powiedział człowiek podający się za Antymarcinkiewicza.

TP: Nową płytę zaczniemy promować, kiedy ją nagramy. Na razie jesteśmy cały czas na etapie komponowania utworów. Zaczynamy ogarniać powoli,  jaka ta płyta ma być. Do tej pory wiedzieliśmy tylko, jaka ma nie być.

Gdy rozmawialiśmy przed koncertem w Mikołowie, mówiliście, że nowa płyta ma się nazywać Królestwo i bliżej jej do bluesa, próbujecie nowych rzeczy, uciekacie od patentów z dwóch poprzednich płyt (mniej efektów, uciekacie od inspirowania się krautrockiem). Jak to wygląda w tej chwili? Macie już jakąś całościową wizję trzeciej płyty? Czy zdecydowaliście już, które nagrania na nią trafią?

TP: Wizja płyty cały czas powstaje. Ten proces zakończy się pewnie z chwilą skończenia mixów, powstania okładki itd. Jak na razie jedyną stałą jest to, że utwory, które znajdą się na płycie będą w większości śpiewane po polsku.

M: Rzeczywiście tak będzie się nazywać, a czy będzie jej bliżej do bluesa, jazzu, rock’n’rolla czy czegokolwiek innego, to nie jest istotne. Muzyka jest muzyką i albo da się jej słuchać, albo nie. Wizja jest taka, że ma być to płyta bardzo dobra, a znajdą się na niej utwory, które gramy w czasie rzeczywistym, tu i teraz.

Na myspace.com/psychocukier666 pojawiły się nowe, niepublikowane wcześniej utwory: Atak wieżowców, Blues, Dropsy z Jupitera i Guns don’t cry roses. Szczególnie zaskakujący jest ten ostatni: praktycznie bez perkusji, trans, nawarstwione melodie, ciekawe przestrzenie w tle, gitara akustyczna, delikatny wokal i dzwonki chromatyczne. W pozostałych utworach – bardzo gęsta struktura, rzeczywiście – mniej efektów gitarowych, raczej proste (choć nie banalne), energetyczne rozwiązania, konkret.

Czy tak będzie brzmieć następny album Psychocukra?

TP: Tak nie będzie brzmiał następny album. Blues oraz Dropsy z Jupitera to odpady z No More Work!, które postanowiliśmy jednak udostępnić słuchaczom. Natomiast specyficzny cover Don’t cry to efekt naszej zabawy w granie coverów. Bardzo rzadko nam się to zdarza.

M: Ten ostatni będzie na nowej płycie.

Na Królestwie pojawią się zupełnie nowe rzeczy, nagrane po drugiej płycie, czy (jak w wypadku Małp MorskichNo more work!) część nagrań z archiwum zespołu?

M: Będą to zupełnie nowe utwory, których nie gramy na koncertach. Jeden z nich nosi nazwę Kasjopeja.

TP: Być może wkrótce zaczniemy wyrywkowo prezentować tę muzykę na koncertach. Ale nie grzebiemy w naszym archiwum, które co prawda jest ogromne, chcemy nagrać nową płytę. Jak do tej pory nowych utworów jeszcze nikt poza nami nie miał okazji słyszeć.

Na zapomnianym już przez wszystkich blogu ponarzekaliście na nasz mały, zamknięty na nowości rynek muzyczny, dostało się też paru zespołom. Czy teraz, z dystansu widzicie jakieś pozytywy? Graliście z jakimś ciekawym zespołem? Debiutant lub weteran zachwycił Was swoją płytą? Czy publiczność zaczęła “kumać” Psychocukier?

M: Nie narzekaliśmy na zamknięcie na nowości. My tam w ogóle nie narzekaliśmy. My się bawiliśmy. Pozytywy są takie, że w dalszym ciągu jesteśmy skorzy do zabawy. Jeśli ktoś ma ochotę wejść do kółka, to niech czuje się zaproszony, ale oczywiście wkupne obowiązuje.Graliśmy z NoMeansNo. To interesujące doświadczenie, zobaczyć jak 60 – cio letni załoganci w upał, przy wysokiej wilgotności napierdalają ponad dwie godziny koncertu, a potem łapią oddech, jak ryby wyrzucone na plażę. Oni rzeczywiście grają koncert, jakby miałby być to już ich ostatni. Hardcore’n’roll! Jeśli chodzi o zachwyty, to 90% muzyki, której słucham pochodzi z lat 60- tych i 70- tych, więc ostatnie moje zakupy płytowe, to m. in. Paranoid Black Sabbath, The Who Sell Out The Who i ścieżka dźwiękowa do Rękopisu znalezionego w Saragossie Krzysztofa Pendereckiego. Z młodych zespołów, które jednak jeszcze nie mają płyty, wpadł mi w ucho The Phantoms i Shame On You. Obie grupy są z Warszawy, gdzie, niestety, jest dużo kiepskich zespołów. Ale być może te jaskółki uczynią wiosnę. The Phantoms zagra z nami 26 lutego w stołecznej Hydrozagadce na Pradze. Czy publiczność zaczęła kumać? Chyba nie, bo w dalszym ciągu podoba im się Lady Pank z Poznania.

TP: Z dystansu widać to tak, że wszystko to co żartobliwie mówiliśmy na blogu okazuje się smutną prawdą. Te zespoły grające żenującą odmianę polskiego rocka znakomicie wpisują się w polską tradycję, którą odważnie podtrzymują zespoły takie jak Budka Suflera czy Lady Pank. Tak więc mamy zespół rencistów Renton, owłosionych ludzi Mechy, i czeskich kabareciarzy w zespole Out of Bażin. Jeszcze było chyba coś dla katolików.Po kilku miesiącach istnienia tego bloga miałem go chwilami mocno dosyć i nie byłem pewien na 100% czy to było rozsądne, mądre i sensowne. Ale obejrzałem sobie niedawno odcinek po odcinku i dopiero właśnie z dystansu widzę, że mieliśmy w każdym odcinku 100% racji.

I mam pokusę zrobienia czegoś jeszcze ciekawszego i głupszego przy okazji promocji Królestwa. Przy okazji chciałem pozdrowić wokalistę jednego z tych zespołów z Poznania i przypomnieć mu, że jest największym tenorem starego dobrego polskiego rocka. Nawet jak do nas mówi: „Śmieci przyjechały” widząc nas w hallu hotelowym, to nic nie zmienia.Jeśli chodzi o weteranów to zachwycił nas zespół NoMeansNo swoją kondycją i formą na scenie. Granie rock&rolla bez kompromisów i półśrodków. Jeśli chodzi o debiutantów to nie przychodzi mi niestety nic do głowy. A z kumaniem jest chyba bez zmian. Kto ma kumać ten kuma. Nic się na to nie poradzi specjalnie.

Ok, dzięki za rozmowę, do rychłego zobaczenia na Waszym koncercie.

M: Oby trąba Twojego słonia, nie natrafiła na kaktusy!

 

 

 

rozmawiał  Łukasz Folda, Łódź/Katowice, styczeń 2010

www.myspace.com/psychocukier666

 

 

 

 

Did you find apk for android? You can find new Free Android Games and apps.

Dodaj swój komentarz


E-mail (wymagany, nie publikowany)

Zobacz wszystkie wywiady ›