Niewiedza nie usprawiedliwia – Marcin Babko rozmawia z Rahimem (Pokahontaz)

15 listopada 2012 21:55
Want create site? Find Free WordPress Themes and plugins.

– Kilka lat ostatnich spowodowało, że nabrałem dużego dystansu: do Gustawa, do Paktofoniki, do mojego starego życia. Od momentu, gdy wyeliminowałem element złości, które buzowała we mnie przez lata, poczułem się dużo lepiej: uwolniony od przeszłości – mówi Rahim

Marcin Babko: – Po raz pierwszy widziałem film „Jesteś Bogiem” na festiwalu Nowe Horyzonty we Wrocławiu. Uderzyło mnie, że po projekcji wszyscy, od prowadzącego spotkanie po twórców filmu, atakowali osobę wydawcy płyt Paktofoniki, Gustawa Szepke. Tymczasem w filmie, m.in. ze względu na grającego go aktora (Arkadiusz Jakubik) nie jest on postacią jednoznacznie negatywną.

Rahim (raper, producent, wydawca, członek grup Paktofonika i Pokahontaz, artysta solowy): – Jestem zdziwiony, bo słyszałem już, że ludzie odbierają Gustawa jako postać pozytywną, bardzo wygładzoną. I że to my byliśmy roszczeniowymi gnojkami, którzy co chwilę byli niezadowoleni. Ale to jest film, fabuła. Ja się o to nie napinam.

Kilka lat ostatnich spowodowało, że nabrałem dużego dystansu: do Gustawa, do Paktofoniki, do mojego starego życia. Od momentu, gdy wyeliminowałem element złości, które buzowała we mnie przez lata, poczułem się dużo lepiej: uwolniony od przeszłości. Z tej perspektywy nie mam żalu do Gustawa, że sobie na mnie zarobił. Olałem te tematy, dzięki temu łatwiej mi się idzie do przodu.

– Nie jest tajemnicą, że w związku z umową, którą podpisaliście, na sprzedaży płyt Paktofoniki nie zarobiliście nic.

– Był czas, gdy moje emocje w stosunku do Gustawa sięgały nienawiści. Ale to po prostu koleś, który robi interesy, dla niego interes jest na pierwszym miejscu. Zresztą nie wiem, czy gdyby kilkanaście lat w moim życiu razem z popularnością przyszła też nagle duża kasa, to czy ja bym to wytrzymał: jako 22-latek, żyjący w podziemiu, w swoim mrocznym świecie (śmiech).

– Przed podpisaniem kontraktu Paktofoniki i Ty (z grupą 3 X Klan) i Magik (z Kalibrem 44) wydawaliście już płyty, podpisywaliście umowy. Co dały Wam te doświadczenia?

– W czasach 3 X Klan byłem jeszcze nastolatkiem. To był mój pierwszy kontrakt, robiłem co mi mówili. Ale wyciągnąłem już wnioski – choćby to, że z Paktofoniką chcieliśmy nagrywać w domu, a nie w studio. To był wniosek po nagrywaniu z 3 X Klan. Nie mam żalu do realizatorów, bo dawali z siebie wszystko. Ale lecące godziny i co za tym idzie złotówki powodowały napięcie, nie dało się pracować komfortowo. To, że chcieliśmy od Gustawa kasę z góry, też było spowodowane tym, że byliśmy rozczarowani procentem, który dostaliśmy od SP Records za sprzedaż kilkunastu tysięcy płyt. To były już wnioski. Wydawało nam się, że jesteśmy sprytni. Ale Gustaw był sprytniejszy. Niewiedza nie usprawiedliwia. Tak bym to podsumował z perspektywy czasu.

– Od kilku lat sam jesteś wydawcą.

– Tamte doświadczenia pomogły mi zbudować fundamenty pod moją firmę MaxFLoRec: pod moje myślenie i traktowanie artystów. Staram się działać z nimi odwrotnie niż traktowano mnie, czyli nie jako produkt, który robi pieniądze tylko jako artystę: kogoś kto ma wizję, image, problemy itd. Stąd też podział finansowy – nie jest tajemnicą, że po odzyskaniu kosztów dzielimy się 50/50 z artystami. Nie wiem czy ktoś tak robi w tym kraju.

– Po premierze „Jesteś Bogiem” rozpętała się dyskusja na temat autentyczności faktów pokazanych w filmie.

– Właśnie o to chodzi, że to jest film, fabuła. Oczywiście wszystko, co pokazano w filmie, ma swój zaczyn. Abradab na łamach Gazety Wyborczej wypowiadał się na temat sceny, gdzie śmieją się z mojego rapowania, że takiej historii w ogóle nie było. Tymczasem ona się zdarzyła, tylko że kilka lat wcześniej. Poznałem się z Kalibrem w okolicach 1995 roku. I było tak jak w filmie. Rapowałem z kartki swoje śmieszne teksty, a oni się chichrali. I nie dziwię się, bo to byli goście którzy już umieli rapować, a my w 3 X Klan na początku nie umieliśmy nic. I Magik faktycznie mi wtedy zarapował, tak jak w filmie. Tylko że nie „Plus i minus”, ale mój tekst – pokazał mi, jak go można zinterpretować. Od razu zostałem jego fanem. Więc symbolika się zgadza. To nie jest przekłamanie. Inna sprawa, że dla Daba to mogło być zwykłe popołudnie, a dla mnie to był przełomowy moment w życiu. On może tego nie pamiętać, bo pewnie często mu tacy kolesie próbowali pokazać, co potrafią.

Nie ma sensu czepiać się szczegółów, bo to jest fabuła. To nie jest dokument. Ale to nie jest też tak, że to nie jest nasze życie, że to jest wyssane z palca. Przecież my z Maćkiem Pisukiem przez dwa lata opowiadaliśmy historie z naszego życia. On pytał wszystkich, starał się z najciekawszych sytuacji wyciągnąć kwintesencję i w swoim scenariuszu streścił się to w dwóch latach naszego życia.

Stąd scena koncertu pod M1, który naprawdę odbył się przecież już po śmierci Magika.

To miał być symbol: my, już megapopularni, jesteśmy supportem Reni Jusis, która w dodatku potem, po dwóch latach przyznaje nam Fryderyka. Tam jest dużo metafor. Gdy ktoś bierze to dosłownie, jeden do jeden, to popełnia jakiś tam błąd. Trzeba obejrzeć ten film więcej niż raz, żeby zobaczyć, że to nie tylko historia Magika, Paktofoniki, ale są tam też inne tematy, które pokazują tamte czasy i oddają ich klimat.

Jest jednak niebezpieczeństwo, że młodzi ludzie odczytają to jako biografię.

Ale co to ma za znaczenie? To było kilkanaście lat temu, ja ten rozdział zamykam. Film miał na celu trochę rozjaśnić enigmatyczną sytuację wokół Magika. Mam wrażenie, że robi to w dużym stopniu, choć nie w 100 %. W filmie nie ma np. wątku ucieczki przed wojskiem, która w życiu Magika miała znaczenie. Czepiałem się o wiele rzeczy, gdy czytałem scenariusz po raz pierwszy. Nic mi nie pasowało. Ale potem to zrozumiałem. Maciek mi wytłumaczył, że tu nie chodzi o oddanie rzeczywistości.

Dlatego w filmie Twoja mama mówi po śląsku.

No właśnie. U mnie w domu się nie godało; ja się gwary nauczyłem od kolegów, z ulicy. To są niuanse. Maciek któremuś bohaterowi musiał to przypisać. Pasowało do mnie. Już w książce (scenariusz najpierw ukazał się w formie książkowej – przyp. autora) ok. 70 procent to były fakty, a reszta to fikcja. Bo to historia oparta na faktach, a nie fakt autentyczny.

Rozmawiał Marcin Babko

foto:materiały prasowe

Did you find apk for android? You can find new Free Android Games and apps.

Dodaj swój komentarz


E-mail (wymagany, nie publikowany)
  • 29-08 Thirty Seconds To Mars

    Kraków, TAURON Arena Kraków, ul.S.Lema 7, godz: 19:00 bilety w cenie od 169 PLN


Zobacz wszystkie wywiady ›