“Naiwność czasem staje się atutem” – Wywiad z zespołem Sublim

14 kwietnia 2010 18:13
Want create site? Find Free WordPress Themes and plugins.
sublim6Grupa pochodząca z Żywca, wydała w połowie marca swój debiutancki album „Summerends”, który w niebanalny sposób łączy ze sobą łagodne popowe melodie oraz ambitne kompozycje. W naszej rozmowie Wojtek Wiśniewski – założyciel i wokalista grupy, opowiada m.in. o tym, jak wyglądała droga zespołu do momentu nagrania płyty.

 

Marcin Bieniek: Dla wielu osób wasze nagłe pojawienie się na scenie muzycznej było sporym zaskoczeniem. Od jak dawna istniejecie i jak doszło do powstania zespołu?

Wojtek Wiśniewski: Rzeczywiście nasze nieoczekiwane pojawienie się na rynku muzycznym powoduje u wielu osób konsternację. Jest to zapewne wynik dość krótkiej historii zespołu. Po raz pierwszy nasza czwórka zebrała się w sali prób końcem 2006 roku. Muszę jednak dodać, że wszyscy znaliśmy się dużo wcześniej. Przez lata byliśmy bliskimi przyjaciółmi zaangażowanymi w odrębne projekty muzyczne. Sytuacja zmieniła się dopiero latem 2006 roku. Wróciłem z Irlandii i szukałem muzyków do nowego zespołu. Dowiedziałem się, że bliscy mi muzycy są wolni i w ten sposób założyliśmy SUBLIM.

MB: Czy zakładając zespół od razu planowaliście wyjść z tą muzyką jak najdalej w świat? Nie mieliście poczucia, że będąc z Żywca, miasta ulokowanego daleko na południu polski, będzie to trudne zadanie? Czy tak było w rzeczywistości?

 

WW: Nigdy nie czuliśmy, aby miejsce naszego zamieszkania było w czymkolwiek przeszkodą. Wręcz przeciwnie – mieliśmy dziwne wrażenie, że w dzisiejszym świecie wiele ciekawych rzeczy dzieje się poza centrami – na prowincji i że jest to właściwie tendencja globalna (weźmy choćby pod uwagę popularność islandzkiej grupy Sigur Ros).Na samym początku naszej działalności byliśmy jednak dalecy od snucia dalekosiężnych planów. Byliśmy czwórką przyjaciół, która postanowiła wypełnić swój wolny czas muzyką. Nie myśleliśmy o kontraktach, czy karierze. Chcieliśmy spożytkować wolne chwile i zająć się czymś, co sprawia nam przyjemność.

MB: Jak doszło do podpisania umowy z EMI? Czy pomógł wam w tym wasz występ na Festiwalu w Jarocinie, gdzie w eliminacjach pokonaliście 300 innych zespołów?

 

WW: Występ w Jarocinie był dla nas niewątpliwie bezprecedensowym momentem. Pokonaliśmy w eliminacjach wiele konkurencyjnych zespołów, co pozwoliło nam mocno uwierzyć w siebie. Sam koncert nie miał jednak przełożenia na późniejszy rozwój zespołu. Kontrakt z wytwórnią podpisaliśmy według dosyć „książkowego” scenariusza. W 2007 roku nagraliśmy własnym sumptem Ep-kę, którą rozesłaliśmy po firmach fonograficznych. Po dwóch tygodniach odezwał się do nas przedstawiciel EMI. Płyta mu się spodobała i poprosił nas abyśmy zorganizowali dla wytwórni koncert. Ponieważ nie dano nam zbyt dużo czasu, koncert zorganizowaliśmy w Żywcu, na ganku małej knajpki. Nie sądziliśmy, że będzie chciała nas zobaczyć prawie cała firma. Bez żadnej oprawy wizualnej i spektakularnych sytuacji zagraliśmy dla gości kameralny koncert. Zaraz potem szef EMI zaproponował nam kontrakt.Patrząc na to wydarzenie z perspektywy czasu myślę, że byliśmy mocno naiwni organizując to w ten sposób. Ale najwidoczniej naiwność czasem staje się atutem.

MB: Wasza muzyka brzmi bardzo dojrzale, czy macie za sobą jakąś muzyczną przeszłość w innych zespołach?

 

WW: Tak i to bardzo długą. Zanim powstał Sublim każdy z nas przez wiele lat grał w różnych projektach muzycznych. Gdy zatem patrzymy na naszą twórczość w ramach Sublim nie można zapomnieć o wieloletniej pracy, jaka miał miejsce wcześniej.

MB: Czy od początku wasza muzyka celowała w spokojne pop-rockowe brzmienia? Takie utwory jak „Anytime You Fall” czy jeden z lepszych na płycie „Here Is Your Love” świadczą o tym, że dobrze bardzo wychodzą wam utwory w których zahaczacie o eksperymentatorskie i post-rockowe brzmienia.

 

WW: Wydaje mi się, że przez stadium sprawdzania się na różnych polach muzycznych każdy z nas przeszedł we wcześniejszych projektach. To sprawiło, że właściwie od początku wiedzieliśmy, w którą stronę chcemy podążać. Ważne było jednak, aby nie zawęzić się do jednego brzmienia, jednej stylistyki. Tworząc płytę Summerends chcieliśmy zostawić sobie furtkę lekko uchyloną. Innymi słowy nie chcieliśmy tworzyć jasnej deklaracji, czym jest Sublim i jak będzie brzmiał na kolejnych płytach. Chcieliśmy raczej pokazać skąd przychodzimy i w jakich przestrzeniach muzycznych czujemy się dobrze.

MB: Jak przebiegała praca w studio? Mariusz Szypura to bez wątpienia czołowy polski producent, który niejednokrotnie udowadniał swoje producenckie zdolności (realizując albumy Hatifnats, Happy Pills oraz Silver Rocket, gdzie również udziela się jako muzyk). Czy mocno namieszał w waszych utworach? Gdzie nagrywaliście płytę?

 

WW: Bardzo długo, bo prawie przez rok szukaliśmy odpowiedniego producenta. W końcu wytwórnia zaproponowała nam Mariusza, na którego zdecydowaliśmy się bez zająknięcia. Dla mnie to niewątpliwie jeden z najlepszych producentów w naszym kraju. Bardzo starannie wybiera projekty, które realizuje i niewątpliwie ma swój styl. Nie boi się przy tym eksperymentować i potrafi bardzo skrzętnie podróżować po różnych przestrzeniach muzycznych od elektroniki, po rock i pop.

Czy mocno namieszał w utworach? Trudno odpowiedzieć na pytanie, gdy mówimy o osobie, która uwierzyła w naszą płytę tak mocno jak my. Podczas realizacji nagrań, jaka miała miejsce w studio Sonus (Izabelin II) i prywatnym studio Mariusza, traktowaliśmy go właściwie jako członka zespołu. Zanim weszliśmy do studia bardzo długo pracowaliśmy z chłopakami nad kompozycjami i mieliśmy je bardzo pieczołowicie zaaranżowane. Pomoc Mariusza i doświadczenie były jednak bardzo potrzebne, a przy tym zyskaliśmy chyba świetnego przyjaciela.

MB: W utworze „Jeśli przyjdziesz” udziela się rozchwytywana ostatnimi czasy Natalia Fiedorczuk. Jak doszło do waszej współpracy?

 

WW: Podczas pracy nad tą piosenką czuliśmy, że bardzo przydałby się kobiecy głos. Zastanawialiśmy się nad różnymi osobami, ale nie chcieliśmy też, aby był to ktoś przesadnie znany. Niektórzy mogliby później zarzucać, że zaprosiliśmy tego typu osobę, aby zwrócić na siebie uwagę. To Mariusz zaproponował Natalię. Wydała nam się idealna, gdyż mamy duży szacunek do tego, co robi w ramach Happy Pills, ale także jej solowych projektów. Jest świetną wokalistką, a przy tym skromną – niedążącą do kariery za wszelką cenę.

MB: Pochodzicie z Żywca, ulokowanego w bardzo malowniczym górskim krajobrazie. Czy to skąd pochodzicie w jakikolwiek sposób wpływa na muzyczne obrazy, które prezentujecie w swojej muzyce? Czujecie się przywiązani do tego miejsca?

 

WW: Z wykształcenia, jestem fotografem, przez co sfera wizualna jest dla mnie czymś ważnym. Tworząc muzykę bardzo często miewam przed oczami różne obrazy – również te związane z naszym regionem. Jeśli popatrzymy na okładkę albumu i te wszystkie formy plastyczne, jakie dotyczą zespołu – ma to pewne przełożenie na naszą twórczość. Myślę jednak, że miejsce pochodzenia nie ma bezpośredniego wpływu na samą muzykę. Muzyka raczej pochodzi z wnętrza.

MB: Jak pracujecie nad muzyką? Czy wszyscy jednogłośnie podpisujecie się pod inspiracjami, które widnieją na waszej stronie internetowej (od Petera Gabriela i Radiohead po Bon Iver i Damiana Rice’a)?

 

WW: Zazwyczaj to ja przynoszę pewien szkic, pomysł na piosenkę. Następnie pracujemy nad nią wspólnie. Jesteśmy zespołem, dlatego pracujemy bardzo demokratycznie. Jeśli chodzi o inspiracje, to rzeczywiście pod tymi głównymi, które wymieniłeś podpisalibyśmy się wszyscy. Mamy bardzo podobne gusta muzyczne. Drobnym wyjątkiem jest Patryk (basista), który jest przede wszystkim fanem jazzu. Osobiście traktuję go trochę jak „sumienie” grupy, to znaczy osobę, która potrafi spojrzeć na naszą twórczość trochę bardziej z boku.

MB: Jak podchodzicie do kwestii pisania tekstów? Na płycie znajdują się utwory zarówno w języku polskim jak i angielskim. Czy tekst ma dla was znaczenie, czy jest po prostu elementem, który dodatkowo ubarwia waszą muzykę?

 

WW: Teksty niewątpliwie mają dla nas duże znaczenie. W polskiej muzyce zbyt wiele jest śpiewania o niczym. Poza tą przestrzenią, związaną głównie z muzyką pop, istnieje jednak muzyka okraszona świetnymi tekstami. Mam tu na myśli takich artystów, jak Kasię Nosowską, Voo Voo, niegdyś Republikę, czy młodsze zespoły: Muchy, Lao Che. Nie chcę oczywiście porównywać nas do tych, zasłużonych artystów, bo mocno bym nam schlebił. Staramy się jednak, aby nasze teksty były przemyślane i mówiły o rzeczach ważnych. Staramy się pisać w języku polskim, ale ponieważ inspirujemy się głównie muzyką brytyjską, czasami jest to trudne i wtedy posiłkujemy się angielskim.

MB: Czy metka „polski Coldplay” nie ciąży wam? W gruncie rzeczy wasza muzyka, poza pewnym polem inspiracji, nie przypomina bezpośrednio dokonań Coldplay. Traktujecie to porównanie jako balast, który oddali nieco słuchaczy od skupienia się wyłącznie na tym czym jest Sublim, czy może nie przywiązujecie do niego wagi?

 

WW: Pomysł takiego porównania nie był naszą inicjatywą. To internauci, podczas konkursu zorganizowanego przez jeden z portali najczęściej mylili jedną z naszych piosenek z twórczością Coldplay. W ten sposób doklejono nam niejako łatkę. Pytanie, czy ta łatka oddala słuchaczy od Sublim? Nie wiem, ale podejrzewam, że i tak starano by się do kogoś nas porównać, do czegoś przyporządkować. Nie uniknęlibyśmy szufladkowania więc nie spędza nam to snu z powiek. Jestem natomiast przekonany, że osoby, które sięgną po ten album, szybko zauważą, że jest to porównanie mocno nietrafione.

 

MB: Kiedy wyruszycie w trasę koncertową? Przygotowujecie się jakoś specjalnie do koncertów?

 

WW: Na ten moment mamy zaplanowanych już kilka koncertów w okresie letnim. Końcem września planujemy natomiast początek trasy koncertowej po całej Polsce. Będzie się to nazywało: SUMMERENDS TOUR 2010. Wszystko jednak jest jeszcze w trakcie planowania i nie mogę na ten moment zdradzić szczegółów.

Mocno przygotowujemy się do koncertów. Niewątpliwie będą one bardziej energiczne niż płyta i pokażą Sublim z innej, bardziej zadziornej i emocjonalnej strony.

 

Marcin Bieniek, kwiecień 2010

 

 

Did you find apk for android? You can find new Free Android Games and apps.

Dodaj swój komentarz


E-mail (wymagany, nie publikowany)

Zobacz wszystkie wywiady ›