Miss Polski – rozmowa z Olkiem Świerkotem

19 października 2010 22:01
Want create site? Find Free WordPress Themes and plugins.

Kolejna zespół z mysłowickim rodowodem wydaje swój debiutancki album. Miss Polski to grupa, w skład której wchodzą doświadczeni muzycy, co przełożyło się na spójny i przemyślany materiał. W ich muzyce słychać sporo odwołań do muzycznej i filmowej przeszłości, z naciskiem na lata 80. Olek Świerkot – gitarzysta zespołu, opowiedział nam o drodze jaką zespół przeszedł od momentu powstania do wydania płyty.

Marcin Bieniek: Polska scena muzyczna dosyć opornie czerpie z gatunków muzycznych z przedrostkiem ”synth” – wy stanowicie wyjątek. Skąd pomysł na muzykę inspirowaną brzmieniem lat 80?

Olek Świerkot: Pomysł na to żeby użyć syntezatorów pojawił się naturalnie.  W poprzednich projektach graliśmy głównie na gitarach, które trochę nam się przejadły, zaczęliśmy więc szukać innych środków wyrazu, nowych brzmień, nowych instrumentów. Muzyka lat 80-tych od zawsze nam sie podobała, lubimy muzykę Pet Shop Boys, Duran Duran czy Roxy Music i chcemy, żeby nasza muzyka miała taki nostalgiczny a zarazem taneczny klimat. Poza tym nie trzeba być wirtuozem, aby tworzyć muzykę na syntezatorach.

Marcin Bieniek: Dopiero co wypuściliście do sieci pierwsze utwory oznajmiające światu wasze istnienie a już wydajecie debiutancką płytę w wielkiej wytwórni. Jak doszło do podpisania kontraktu? Długo szukaliście wydawcy?

Olek Świerkot: Mieliśmy szczęście, w EMI spodobało się nasze demo, podpisaliśmy kontrakt i wydaliśmy płytę. Wszystko potoczyło się szybko. Równocześnie  zdajemy sobie sprawę z tego, że kontrakt w dużej wytwórni to dopiero pierwszy krok, który na pewno wszystkiego nie załatwia czeka nas jeszcze masa pracy.

Marcin Bieniek: Wasze pierwsze utwory demo, które krążyły w sieci były śpiewane po angielsku. Co wpłynęło na to, że na debiucie postawiliście wyłącznie na język polski? Czyżby nazwa zespołu zobowiązywała?

Olek Świerkot: Polskie teksty potraktowaliśmy trochę jak wyzwanie. Inspirujemy się głównie muzyką brytyjską, amerykańską czy szwedzką i  słuchamy wykonawców śpiewających raczej po angielsku. Ten  język jest sam w sobie bardzo śpiewny i plastyczny.   Kiedy okazało się jednak, że płyta wyjdzie w polskiej wytwórni i trafi na polski rynek postawiliśmy na język polski. Chcieliśmy, by te piosenki nabrały drugiego dna. Wcześniej ludzie zwracali uwagę głownie na muzykę, angielski tekst był tylko dopełnieniem.  Wydaje nam się że teraz polskie teksty nadają zespołowi większą tożsamość.

Marcin Bieniek: W utworze „Specjaliści w nocy” pojawia się damski wokal, zdradzicie kogo zaprosiliście do współpracy?

Olek Świerkot: W utworze “Specjaliści w nocy”  śpiewa Reni Jusis, a w „Miss Piggy na parkiecie” chórki zaśpiewała Ania Dąbrowska.

Marcin Bieniek: Płyta brzmi niezwykle spójnie – brzmienie, teksty są niezwykle przemyślane. Jak udało wam się osiągnąć taki efekt? Zaszyliście się gdzieś daleko z pudłem płyt Roxy Music i filmami z Humphrey’em Bogartem?

Olek Świerkot: Dzięki. My, tak naprawdę, cały czas słuchamy starych płyt i oglądamy stare filmy. Jeśli chodzi o brzmienie, dużo czasu zajęło nam znalezienie pomysłu na te piosenki. Chcieliśmy, żeby zabrzmiały inaczej, jak najbardziej specyficznie. Nawet jeżeli przyjąć, że  inspirowaliśmy się głównie latami ‘80, to staraliśmy się  żeby zawrzeć w nich coś wyjątkowego, coś charakterystycznego tylko dla nas. Romek jest wielkim fanem kina i cały czas ogląda stare filmy i to one stanowiły dla niego podstawową inspirację przy pisaniu tekstów.

Marcin Bieniek: Czy produkcja płyty na której główną rolę pełnią dźwięki generowane przez syntezatory była dla was wyzwaniem? Jak wspominacie pracę w studiu? Jesteście zadowoleni z ostatecznego efektu?

Olek Świerkot: Produkcja płyty wyglądała dość niestandardowo. Praktycznie cały materiał nagraliśmy sami na laptopie. Ja pracowałem, gdzie tylko mogłem. Jeśli gdzieś wyjeżdżałem, pakowałem komputer i cały czas coś tam w nim grzebałem… Za studio służyły nam różne miejsca, m.in szafa mojej dziewczyny, sala prób zespołu Pustki czy dom naszego przyjaciela Marcina Jurusia w Mysłowicach. Trwało to długo, bo gdy zaczynaliśmy nie mieliśmy zbyt dużego doświadczenia, do wszystkiego dochodziliśmy powoli – metodą prób i błędów.

Pomagali nam też koledzy. Od Przemka Myszora pożyczaliśmy  gitary, klawisze i wzmacniacze. Od Radka Łukasiewicza  – mikrofon i preamp. Tomek Makowiecki pożyczał klawisz, pomagał nam w miksach. Ostateczny szlif nadał płycie Adam Toczko, z którym ostatecznie zmiksowaliśmy materiał.

Marcin Bieniek: Macie za sobą niewielkie aczkolwiek, jak na debiutantów, bardzo ciekawe doświadczenie koncertowe. Wystąpiliście jako suport m.in. Myslovitz oraz Emmanuelle Seigner. Jak wasza muzyka wyszła z konfrontacji z szerszą publicznością? W jakim składzie występujecie na żywo?

Olek Świerkot: Koncerty również są niestandardowe, gdyż gramy we trójkę bez perkusisty,

Zamiast niego wspomagamy się automatami perkusyjnymi  i komputerem.

Każdy koncert jest inny. Inaczej gra się supporty, inaczej samodzilene koncerty.

Cały czas nad tym pracujemy i zastanawiamy nad formułą koncertów. Chcielibyśmy w styczniu 2011 pojechać w samodzielną trasę i planujemy się do tego porządnie przygotować.

Marcin Bieniek: Nie byłbym sobą gdybym nie spytał o wasze wcześniejsze dokonania, a dokładnie zespół Twisterella, w  którym udzielał się Olek Świerkot oraz Roman Szczepanek. Miałem okazję widzieć zespół supportujący w 2004 roku Myslovitz lecz niestety wkrótce potem grupa rozpadła się. Zostawiliście po sobie jakieś nagrania? To dla was zamknięty rozdział?

Olek Świerkot: Wszyscy graliśmy w Twisterelli. Błażej też. Tak naprawdę czerpiemy z tamtych czasów do dziś. Mimo tego, że zespół się rozpadł wspólne doświadczenia zostały. Praca w zespole  polega przede wszystkim  na wzajemnej wymianie emocji, pomysłów czy inspiracji – najważniejsza jest komunikacja. Dzięki temu dobrze się poznaliśmy, wiemy juz jak ze sobą rozmawiać, jakie tematy poruszać a jakich unikać. A  tytułowa piosenka “Fitness” pochodzi jeszcze z czasów Twisterelli.

Marcin Bieniek: Co działo się z muzykami od czasu rozwiązania zespołu? Wiemy że Roman wydał solową płytę jako Graftmann, Błażej brał udział w powstaniu grupy Iowa Super Soccer. Kiedy doszło do waszej ponownej współpracy?

Olek Świerkot: Romek nagrał płytę z Przemkiem Myszorem jako Graftmann. Błażej grał na basie w Iowa Super Soccer. Ja gram cały czas w zespole Tomka Makowieckiego. 2 lata temu w wakacje mieliśmy dużo wolnego czasu i postanowiliśmy coś zrobić razem no i wyszła Miss Polski.

Marcin Bieniek: Wywodzicie się po części z Mysłowic, które bez wątpienia stanowią ważny punkt na muzycznej mapie kraju. Na początku ubiegłej dekady funkcjonowało tam wiele interesujących zespołów. Czy dziś jest to nadal muzycznie płodna kraina?

Olek Świerkot: Tak naprawdę w ostatnim czasie trochę się oddaliliśmy od Mysłowic. Bywamy tam rzadziej, więc nie jesteśmy do końca na bieżąco z tym, co się dzieje. Ostatnio słyszałem zespół Milcz Serce, który wydał mi się bardzo interesujący.

Marcin Bieniek: Jakie plany na najbliższą przyszłość?

Olek Świerkot: Banalne – promocja płyty, próby, w styczniu trasa koncertowa, a potem chyba zaczniemy myśleć o kolejnej płycie.

Dzięki za wywiad!

Marcin Bieniek

Did you find apk for android? You can find new Free Android Games and apps.

Dodaj swój komentarz


E-mail (wymagany, nie publikowany)

Zobacz wszystkie wywiady ›