„Katowice miło nas zaskoczyły” – rozmowa z Pawłem Milewskim i Rafałem Bawirszem, muzykami tworzącymi duet Twilite

26 maja 2010 11:26
Want create site? Find Free WordPress Themes and plugins.

twilite

Grupa Twilite zabłysnęła w ubiegłym roku swoim debiutanckim albumem „Bits & Pieces”. Muzyka duetu, odsyłająca do takich artystów jak Bon Iver, Damien Rice czy Kings Of Convinience, to z pewnością jedna z ciekawszych pozycji na naszym rynku muzycznym. Niedawno grupa wystąpiła w centrum Katowic, jako support Jose Gonzaleza. W naszym wywiadzie muzycy opowiadają o trasie z zespołem Raz Dwa Trzy, nadchodzących planach wydawniczych oraz swoich ostatnich odkryciach muzycznych.

Marcin Bieniek: Macie za sobą  kilka koncertów, w ramach których występowaliście przed zespołem Raz Dwa Trzy. Jak wspominacie te występy? Przed jak wielką publiką przyszło wam grać? Jakie było przyjęcie?

Twilite: Wspominamy  te koncerty jak najlepiej, mieliśmy na początku obawy, czy ich publiczność będzie na tyle otwarta żeby przyjąć nas bez grymaszenia ,ale bardzo pozytywnie się zaskoczyliśmy, odzew był bardzo pozytywny. Frekwencja na koncertach wahała się zazwyczaj w ilości 500-1000 osób. Myślę, że zyskaliśmy dzięki temu sporo nowej, niedostępnej wcześniej dla nas publiczności.

Marcin Bieniek: Właśnie ukazuje się  wasza EP, skąd pomysł na jej wydanie? Znajdą  się na niej zupełnie nowe utwory, czy może pozostałości z sesji nagraniowej „Bits & Pieces”?

Twilite: Pomysł na EPkę wziął się stąd, że chcieliśmy przypomnieć się słuchaczom w trakcie oczekiwania na drugi album. Od debiutu minęło już sporo czasu ,ale nie chcemy się śpieszyć z wypuszczeniem płyty, by mieć pełne zadowolenie z materiału ,który znajdzie się na kolejnym “długograju”. Mieliśmy parę piosenek ,które ogrywaliśmy już jakiś czas na koncertach i uznaliśmy, że dobrze by było je wydać w jakiś niezobowiązujący sposób, a na płytę zachować zupełnie premierowy materiał. Ostatecznie na EPkę wszedł jeden numer starszy, znany z  koncertów, jeden grany sporadycznie i jeden zupełnie nowy.

Marcin Bieniek: Czy planujecie w najbliższym czasie wydać nowy długogrający album? Od premiery debiutu minęło półtora roku, czy wasza muzyka, w tym czasie ewoluowała? Czego możemy się spodziewać po nowej płycie?

Twilite: O nowej płycie myślimy coraz intensywniej, ale tak jak już wspominaliśmy nie chcemy się spieszyć. Wstępne plany są takie, że ewentualne nagrania mogłyby się odbyć tej jesieni, a płyta mogłaby wyjść najwcześniej wiosną przyszłego roku. Będziemy się starać by dotrzymać tych terminów. Mamy w planie zaszyć się na jakiś czas na jakimś odludziu by móc wspólnie popracować nad nowymi piosenkami, teraz jest to utrudnione z powodu odległości jaka nas dzieli.
W tym momencie jest gotowych kilka piosenek które prawdopodobnie trafią na płytę ale ciężko jeszcze powiedzieć jaki będą miały ostateczny kształt. Na pewno będziemy je odrobinę rozbudowywać aranżacyjnie w studio, podpowiedzią w jakim kierunku idziemy na pewno będzie nasza EPka.

Marcin Bieniek: Wasz Irlandzki epizod dobiegł końca, jak wspominacie z perspektywy czasu pobyt na Zielonej Wyspie? Nie kusiło was, by tam zostać i spróbować sił na irlandzkim-tudzież brytyjskim rynku?

Twilite: Trochę tęsknimy za tamtejszym łatwym dostępem do licznych koncertów cenionych przez nas zespołów oraz dużo łatwiejszą możliwością ogólnego funkcjonowania. Było nam tam względnie dobrze, ale po kilku latach “banicji” doszliśmy do wniosku, że czas już wracać do domu, wraz ze świadomością, że o wiele łatwiej będzie nam zaistnieć muzycznie w rodzinnym kraju. Pokusy mieliśmy i nawet próbowaliśmy, ale bez zaplecza promocyjnego i dobrych znajomości było niemal niemożliwe żeby zaistnieć z naszą muzyką na tamtejszym rynku.

Marcin Bieniek: Czego najbardziej brakuje wam na naszej krajowej scenie muzycznej?

Twilite: Wciąż brakuje dobrych miejsc koncertowych i równych szans na zaistnienie na rynku. Jak na razie wszystko zaczyna się i kończy na posiadanym budżecie zespołu, wytwórni i znajomościach, gdy  w mediach wciąż króluje wszechobecny komercyjny chłam i playlisty z odgrzewanymi przebojami sprzed kilkunastu lat.

Na szczęście pomału się to trochę zmienia, zmierza w dobrym kierunku i robi się lepiej. Jest też coraz więcej dobrych, młodych zespołów, bez kompleksów względem zachodu.

Marcin Bieniek: Co was inspiruje ostatnimi czasy najmocniej? Możecie podzielić  się z naszymi czytelnikami jakimiś nowymi odkryciami muzycznymi?

Paweł: – To jest oczywiście temat rzeka, słuchamy bardzo dużo różnych rzeczy i jesteśmy raczej z tych, którzy śledzą nowości na bieżąco. Ja osobiście ostatnio jaram się najbardziej mniej gitarowymi rzeczami typu: Baths, Millionyoung , nowe Caribou, Erykah Badu, czy Coyote Clean Up, ale oczywiście wciąż ruszają mnie takie rzeczy jak Beach House, piękna nowa płyta Tallest Man On Earth, Memoryhouse na których pełną płytę nie mogę się doczekać, śliczne Mountain Man, no można by wymieniać do bólu. Dzieje się sporo fajnego i nie narzekam na brak muzyki w odtwarzaczu.
Rafał:
– Ja ostatnio zasłuchuję się w Mimicking Birds, nowe Here We Go Magic, Jamie Lidell, Dirty Projectors, Atlas Sound, DM Stith, Little Dragon, White Hinterland…

Marcin Bieniek: Wystąpiliście niedawno u boku Jose Gonzaleza, na koncercie zorganizowanym w ramach inauguracji biegu Katowic po tytuł Europejskiej Stolicy Kultury 2016. Jak wspominacie ten występ? Byliście zaskoczeni przyjęciem?

Twilite: Występ z naszej strony oczywiście zawsze mógłby być lepszy, było trochę zimno i mieliśmy problemy ze strojeniem, ale samo wydarzenie oceniamy jak najbardziej pozytywnie. Masa ludzi którzy przyszli naprawdę posłuchać muzyki, z otwartymi głowami, chętnych do poznawania nowych dźwięków, na taką publiczność zawsze liczymy i tutaj Katowice miło nas zaskoczyły, gdyż jak do tej pory nie udało nam się zagrać ani jednego koncertu w tym mieście. To dla nas bardzo ważne żeby mieć świadomość podczas występu, że wśród publiczności przynajmniej część słuchaczy wie po co przyszła na koncert i jest chętna do poznawania nowej muzyki, co niestety nie zawsze jest normą.

Marcin Bieniek: Czy spora ilość młodych ludzi na tym koncercie, którzy zamiast juwenaliowych występów Lao Che i Tymona Tymańskiego, wybrali was i Josego, świadczy według was o tym, że polski słuchacz wreszcie dorósł i sam potrafi wybrać to, co warte zobaczenia?

Twilite: Myślimy, że jest z tym coraz lepiej, ma na to wpływ pewnie coraz większa świadomość polskich słuchaczy, to, że nie są skazani tylko na radio czy telewizję jeśli chodzi o kształtowanie ich gustów muzycznych, stąd coraz więcej ludzi pojawia się na koncertach niszowych wykonawców, coraz więcej tych koncertów odbywa się w Polsce i wszystko idzie chyba w zdrowym kierunku, choć wciąż nie jest pod tym względem idealnie. 

Marcin Bieniek: Jakie macie plany na najbliższą przyszłość?

Twilite: Plany najbliższe to przede wszystkim EPka, będzie dostępna za darmo w internecie w związku z tym chcielibyśmy żeby trafiła do jak największej ilości miejsc, i nad tym będziemy pracować. W międzyczasie pewnie zagramy parę koncertów, no i będziemy pomału skupiać się na nowej, długogrającej płycie.

Nasze strony na których będą dostępne linki do pobrania EP oraz daty najbliższych koncertów i najnowsze wieści:
http://www.facebook.com/twilitemusic
http://myspace.com/twilitemusic

Dzięki za wywiad!

 

Marcin Bieniek, maj 2010r

fot.www.myspace.com/twilitemusic

 

 

 

 

 

Did you find apk for android? You can find new Free Android Games and apps.

Dodaj swój komentarz


E-mail (wymagany, nie publikowany)
  • 29-08 Thirty Seconds To Mars

    Kraków, TAURON Arena Kraków, ul.S.Lema 7, godz: 19:00 bilety w cenie od 169 PLN


Zobacz wszystkie wywiady ›