AGRESSIVA 69 – „Niektórzy lubią mówić, że z tego się wyrasta…”

14 września 2012 21:57
Want create site? Find Free WordPress Themes and plugins.

To jeden z tych zespołów, który przez lata swoją artystyczną tożsamość stworzył dzięki bogatej dyskografii i szczerości przekazu. O tym co łączyło ich m.in. z Justyną Steczkowską oraz Republiką a także planach na przyszłość opowie Tomasz Grochola wokalista zespołu.

Grzegorz Luzar: Na początek proszę o garść wrażeń z piątkowego koncertu AGRESSIVY podczas Ambient Festiwal 2012 w Gorlicach (wywiad przeprowadzono po występie 13.07.2012 – dop.autora) .

Tomasz Grochola: Witam i dziękujemy za zaproszenie. Z festiwalu wyniesiemy same dobre wspomnienia.To świetnie, że takie rzeczy się dzieją i że ludziom takim jak Tadeusz chce się je robić.Bardzo się cieszymy, że udało nam się tam pokazać i to z nieco innej strony. Dochodzą do nas słuchy, że ambientowa Agressiva została bardzo dobrze przyjęta zarówno jeśli chodzi o treść jak i formę naszego występu.

G.L.:Przeglądając stronę festiwalu widać doskonale, iż mimo niszowości XIII edycja, która miała miejsce w tym roku nie była przypadkiem. Czy sądzisz, że wpasowaliście się na tyle dobrze w tegoroczny zestaw artystów, że pozwoli to na zdobycie nowych fanów, którzy dotychczas nie interesowali się bliżej waszą twórczością?

T.G.:Muzyka ambientowa zawsze miała swoich fanów i oni wiedzą o takich wydarzeniach.Na pewno cieszymy się, jeśli ktoś, kto wcześniej nie znał lub nie słuchał Agressivy zainteresował się naszą muzyczną działalnością właśnie dzięki jednemu z nich. Zawsze chyba będzie tak, że jednym będzie bardziej odpowiadała muzycznie industrialna,innym ostrzejsza a jeszcze innym właśnie ta ambientowa część Agressivy. Sam wiem, jak to jest, kiedy zapoznajesz się z twórczością jakiegoś wykonawcy i nagle dochodziszdo wniosku, że np. NIN skończyło się na trzeciej płycie, parafrazując znane i lubiane hasło, że „Metallica skończyła się na czarnej” hehe 😉

G.L.:W kontekście dokonań oraz dorobku – jesteście zawiedzeni, że w tym roku ominął was Fryderyk w kategorii ”Album Roku Muzyka Alternatywna”? Jakie jest w ogóle Twoje zdanie na temat tych nagród? Wielu muzyków i ludzi związanych z branżą twierdzi, iż wyniki i tak są do przewidzenia zanim zostaną ogłoszone…

T.G.:Trudno powiedzieć. To pewnie bardziej skomplikowane niż się wydaje.. Na pewno byłoby to przyjemne doświadczenie, gdyby nagroda trafiła w nasze ręce, ale nie mogę powiedzieć, że jesteśmy zawiedzeni, bo w gronie, w którym byliśmy nominowani konkurencja była mocna. Ja się cieszę, że znowu daliśmy o sobie znać w taki sposób.

Jest to miłe wyróżnienie, jak każde inne wyróżnienie. Na pewno przypomnieliśmy o sobie i będziemy przypominać dalej 🙂

G.L.:Album, za który otrzymaliście nominację to zbiór tzw. „coverów” zespołu Republika.Hołd złożony Grzegorzowi Ciechowskiemu, sposób na zwiększenie popularności grupy a może chęć podjęcia artystycznego wyzwania? Rozwiej proszę ostatecznie wątpliwości niedowiarków oraz naświetl okoliczności w jakich zrodziła się płyta.

T.G.:Gdybym nie lubił i nie miał tyle szacunku do Republiki i ich twórczości na pewno nie nagralibyśmy takiej płyty. Jestem bardzo zadowolony z tego projektu i ani trochę nie żałuję, że stworzyliśmy taki właśnie album. Od dawna chodził mi po głowie ten pomysł. Zaczęło się, gdy zostaliśmy zaproszeni na koncert ku pamięci Grzegorza Ciechowskiego i przygotowaliśmy Kombinat i Poranną Wiadomość. Potem był kolejny koncert, na który zostaliśmy zaproszeni i powstał cover Na Barykadach Walka Trwa.Zaczęła więc rodzić się myśl, że może fajnie by było zmierzyć się jeszcze z innymi ich kompozycjami. Dla nas wszystkich w zespole Republika była bardzo ważnym zespołem z czasów młodości. Ten początkowy okres ich twórczości jest nam też najbliższy, co zresztą na „Republice 69” słychać. Myślę, że album jest i hołdem i artystycznym wyzwaniem i pewnym świadomym posunięciem. Czy w celu zwiększenia popularności grupy? Gramy dla ludzi. Im więcej osób nas słucha tym lepiej, dzięki temu istniejemy. A przy okazji świetnie się bawiliśmy nagrywając i to nagrywając po raz pierwszy w nowym składzie. (proszę nie zadawać zaczepnych pytań 😛 )

G.L.:Znacie może reakcje członków Republiki na waszą produkcję? Nie ma co ukrywać, że dla Polskiej sceny muzycznej nie był to zespół, którego istnienie przeszło bez echa tym bardziej gdy dowodził nimi tak świadomy kompozytor jakim był Grzegorz.

T.G.:Na płycie można nawet usłyszeć Zbyszka Krzywańskiego, więc mieliśmy jego błogosławieństwo.

G.L.:Agressiva 69 to nie tylko odważne podejście do cudzych kompozycji. Istniejecie od 1987 r. macie na koncie płyty, które stanowią klasykę jeśli chodzi o krajowe propozycję z kręgu alternative/industrial/electronic rock. Są jeszcze jakieś obszary, które nadal uważacie za nieodkryte?

T.G.:Dzięki za miłe słowo. Zdecydowanie tak, ciągle są jakieś obszary do skolonizowania. Jest to między innymi muzyka ambientowa, z którą romansujemy od jakiegoś czasu.Tuż po Republice 69 na rynku ukazał się nasz album Ummmet ukazujący nasze podejście do tego stylu. Ale myślę, że dalej jest dla nas wiele do odkrycia choćby w muzyce rockowej, z którą właśnie eksperymentujemy. To jest właśnie w muzyce najlepsze, że zawsze jest coś, co można po swojemu odkryć.

G.L.:W temacie odkrywania chyba dobrym przykładem będzie przywołanie najnowszego dzieła zespołu czyli płytki o jakże tajemniczym tytule „Ummmet” – to ponoć pierwsza część tryptyku jaki zamierzacie stworzyć, możesz rozwinąć ten temat?

T.G.:Tak, Ummmet to pierwsza z trzech części. Przygotowania do następnej części już trwają. Tak pierwsza jak i druga część będą obracały się wokół motywu podróży i tylko tyle zdradzę w tej chwili. Fajne w Ummmecie jest to, że powstał on przy udziale artystów z innych niż muzyczne kręgów. Mam tutaj na myśli między innymi Piotra Stochlę, rzeźbiarza, który zaprojektował okładkę jak i Piotra Korzeniowskiego, autora klipu. Sam album powstał podczas wernisażu polskich i niemieckich artystów pod nazwą Miejsce Naznaczone (Markieteren Ort), który odbył się w Krakowie i Norymberdze (gdzie mieliśmy okazję pokazać się w zeszłym roku).

G.L.:Zarówno płyta z utworami Republiki jak i wspomniany powyżej „Ummmet” zostały wydane przez wytwórnie Metal Mind Production. To znak stałej współpracy czy tylko „incydent”? Jak w ogóle przebiega kooperacja?

T.G.:Kooperacja przebiegała bardzo pozytywnie i dalej przebiega. Cieszę się, że do tej współpracy doszło i mam nadzieję, że potrwa ona dłużej.

G.L.:W odniesieniu do całokształtu waszych dokonań jeszcze kilka lat temu spokojnie można było usłyszeć opinie, że Agressiva 69 to taka Polska wersja Nine Inch Nails z dodatkiem klimatów Ministry i Skinny Puppy. Uważasz to za krzywdzące, czy też raczej to taka nasza narodowa domena związana ze skłonnościami do wiecznych porównań 🙂

T.G.:Porównywanie nas do najlepszych w tym gatunku nie jest niczym złym. W Niemczech pisali, że gramy „w stylu grup”, o których wspominasz, u nas mówi się, że gramy „jak” te grupy, a w Rosji powiedzieli, że gramy jak połączenie Depeche Mode i Metalliki…Można się z tym wszystkim zgadzać, albo nie, ale to chyba naturalne, że ludziom, którzy słuchają muzyki pojawiają się w głowie jakieś porównania, wychwytują zamierzone i niezamierzone podobieństwa. Sam jestem pełen skojarzeń, gdy czegoś słucham. Jestem natomiast przeciwny szufladkowaniu i spychaniu do pudełeczka z napisem: to brzmi JAK Depeche Mode, grają JAK Madonna, grają JAK itd… Myślę, że po tylu płytach Agressiva brzmi jak Agressiva. A najfajniejsze jest usłyszeć od młodych, zakładających zespoły ludzi, że chcą grać trochę jak Agressiva.

G.L.:25 lat na scenie to imponujący wynik, tęsknisz za pierwszymi latami działalności grupy? Nie da się ukryć, że w latach 90-tych wszystko było „inne” sentymentalizm w tym aspekcie jest ci obcy, czy też chętnie zmienił byś pewne rzeczy związane z zespołem?

T.G.:Chyba nie tęsknię. Ale wspominam bardzo dobrze. Co było to było, teraz jest tak i nie można się zatrzymać w przeszłości. Wczesne lata 90 to były całkowicie inne czasy. W muzyce działo się bardzo dużo, ludzie byli odważniejsi, wiele było nowego. Podejście było inne a media bardziej otwarte. Wtedy w RMF FM mieliśmy płytę wieczoru, co dzisiaj jest raczej nie do pomyślenia.. Zacznę to wspominać z większym sentymentem jak dobiję 80 – tki 🙂 My nie przestaliśmy działać i nie musimy żyć tym co było. Wolimy żyć tym co jest i co będzie. Nadal nas cieszy muzyka i nie wyrośliśmy ani z jej robienia ani z słuchania. Niektórzy lubią mówić, że z tego się wyrasta…

G.L.:Szczerze mówiąc długo zastanawiałem się czy zadać to pytanie ale stwierdziłem, że jednak zaryzykuje… W 2010 roku ze składu odszedł Bodek Pezda oraz Sławomir „Dżabi”Leniart. Co tak naprawdę było powodem rozejścia się waszych dróg artystycznych? Nie jestem zwolennikiem plotek rozsiewanych na forach dlatego pytam u źródła tym bardziej, że widzę iż zespołowi nie zależy na podsycaniu wojny z ex-muzykami.

T.G.:Wtedy byli Dżabi i Bodek, teraz jest Filip, tak to już jest. Graliśmy w tamtym składzie przez 16 lat, a rozstania zawsze są trudne. Jest co wspominać z tego okresu, ale teraz jest nowy. Nie chciałbym już się nad tym roztkliwiać. Jesteśmy pełni nowych pomysłów, a Agressiva 69 to dzisiaj ja, Jacek, Robert i Filip. Nie ma tutaj żadnej wielkiej tajemnicy. Przestaliśmy się zgadzać co do wielu rzeczy związanych z zespołem
i najlepszym rozwiązaniem okazało się rozstanie. Tak to bywa w związkach 🙂

G.L.:Nie mogę też nie zapytać o współpracę z Justyną Steczkowską. Jej obecność na płycie „Hammered by the gods” dla wielu młodych fanów w kontekście obecnych dokonań w/w może być szokiem. Macie nadal kontakt z Justyną?

T.G.:Myślę, że to było bardzo fajne spotkanie. Wydaje mi się, że wtedy ta współpraca nikogo nie dziwiła. Większym szokiem mogłaby być teraz, ale nie przez to co robi Justyna tylko przez to jak zmieniła się opinia publiczna i media. Dla niej to na pewno też była wtedy przygoda. Chyba obie strony dobrze to wspominają. Nie widzę powodów, dla których teraz też nie mielibyśmy zaprosić artystów z innych kręgów muzycznych do współpracy. To przecież są bardzo ciekawe doświadczenia i dla muzyków i potem dla słuchaczy. Są oczywiście tacy wykonawcy, z którymi nie chcielibyśmy współpracować, ale wtedy tego po prostu nie robimy 🙂 Być może na nowej płycie też pojawią się jacyś goście…. ale to się okaże.

G.L.:Przyglądając się karierze Agressivy 69 można dojść do wniosku, że macie mocne ciągoty w kierunku ilustrowania muzyką obrazów filmowych. Wspomnę tylko takie filmy jak „Poniedziałek”oraz „Wtorek” – W.Adamka czy też „Egoistów” M.Trelińskiego. Czujecie, że to nierozerwalny aspekt waszej działalności?

T.G.:Życzyłbym sobie, żeby takich projektów było dużo więcej. Świetnie się bawimy robiąc takie rzeczy i z perspektywy czasu jestem zadowolony z efektów. Szukamy takich możliwości i chętnie się podejmujemy, zwłaszcza że z czasem mamy coraz więcej pomysłów, inne, świeższe podejście, kolejne doświadczenia za sobą. Wielu projektom brakuje ciekawej, innej oprawy muzycznej, a z drugiej strony coraz więcej projektów zaskakuje oprawą bardzo oryginalną. Kiedy tworzyłem Ummmet, w głowie też miałem obraz, podróż pociągiem z Krakowa do Berlina. Mogę też zdradzić, że przygotowujemy właśnie muzykę do niemego filmu z lat 20. i będziemy efekt tej pracy prezentować na żywo.

G.L.:Przez lata mieliście okazję dzielić scenę z wieloma artystami dużego jak i mniejszego kalibru. Powiedz zatem, który występ z tych „wielko-kalibrowych” będziesz pamiętał do końca życia? Czyżby koncert z Prodigy w grudniu 1996? 🙂

T.G.:Haha! Na pewno. To była duża sprawa. Niesamowite przeżycie, pełen Spodek, z sufitu kapie.. Ciemno… zaczynamy Money is Sin, ludzie skaczą. Ten koncert na pewno zostanie w pamięci. Otworzył nam też drogę na festiwale zachodnie no i poznaliśmy bardzo fajnych ludzi – muzyków Prodigy. Bardzo szanuję ten zespół do dziś. Dla mnie to wydarzenie ma też aspekt osobisty 🙂 Jak się okazało po latach, koncert oglądała wtedy na żywo jako gówniarz moja obecna żona haha! No a wracając do tematu, było też sporo innych ważnych sztuk, ale ta najważniejsza mam nadzieję, że wciąż przed nami!

G.L.:Na koniec proszę o garść informacji na temat najbliższej przyszłości Agressivy 69.Plany wydawnicze, koncerty i wszystko to o czym powinniśmy wiedzieć tak by nie przegapić!

T.G.:W toku przygotowywań nowa płyta. Nie chcę zbyt wiele zdradzać. My sami mamy ciągle nowe pomysły. Równocześnie powstaje i muzyka i teksty. Zaczęliśmy także inaczej pracować. Teraz z Jackiem zaczynamy komponować do tekstu, który już napisałem. A nie odwrotnie. Zwykle robiliśmy najpierw muzykę, a dopiero później tekst. No i w Krakowie jest nas trzech, więc przygotowania przebiegają inaczej. Pracujemy też nad drugą częścią Ummmeta, robimy muzykę do filmu, o którym wcześniej wspominałem, szykujemy się do nowych koncertów. O wszystkim będziemy   na bieżąco informować.

G.L.:Tym samym ostatnie słowo należy do Ciebie. A Ja dziękuje za poświęcony czas.

T.G.:A ja dziękuję za cierpliwość w oczekiwaniu na te odpowiedzi, gdyż w międzyczasie urodził mi się syn, który jest teraz wspaniałym motorem napędowym do działania! Na koniec 3 słowa – Agressiva wiecznie żywa! 😉 Pozdrawiam wszystkich fanów i czytelników!

Grzegorz Luzar,sierpień 2012

fot:materiały prasowe

Did you find apk for android? You can find new Free Android Games and apps.

Dodaj swój komentarz


E-mail (wymagany, nie publikowany)

Zobacz wszystkie wywiady ›