„Zdecydowanie więcej osób powinno o tym usłyszeć”. Wywiad z Agatą Stebnicką – autorką projektu „Lost in Katowice” – oryginalnego audioprzewodnika po Katowicach.

21 września 2011 21:31
Want create site? Find Free WordPress Themes and plugins.

„Zdecydowanie więcej osób powinno o tym usłyszeć”

12.07.2011 –  tego dnia Agata Stebnicka [lat 24] broni pracę dyplomową pt. „Lost in Katowice”. Na uczelni mówi się (ale tylko szeptem), że to mroczny audioprzewodnik po sercu Górnego Śląska z wątkami kryminalnymi.  Tego samego dnia „Lost in Katowice” zostaje udostępniony w internecie. Dwa miesiące po intrygujących wydarzeniach rozmawiamy ze sprawczynią tego całego zajścia…

Małgorzata Wiśniowska: W jednym z wywiadów powiedziałaś, że pomysł na projekt „Lost in Katowice” narodził się pod wpływem wizyty Marka Zielińskiego (dyrektora ESK) na katowickiej ASP. A może już wcześniej kołatała się myśl, by stworzyć taki nietypowy przewodnik? 

Agata Stebnicka: Nie, zupełnie o tym wcześniej nie myślałam. Czasami żeby narodził się w głowie ciekawy pomysł potrzeba odpowiedniego bodźca. Tak naprawdę od momentu wizyty Marka Zielińskiego do wyklarowania się tej idei minęło całkiem sporo czasu. Długo się zastanawiałam w jaką formę to ubrać. Ale zastanawianie się nic nie daje. Kiedyś wracałam z zajęć z koleżanką, szłyśmy przez parking, rozmawiałyśmy o niczym. Nagle dopadła mnie ta myśl, niespodziewanie. A może by tak zrobić…

Zobacz zapowiedź przewodnika  (http://vimeo.com/21062867)

Czym się inspirowałaś tworząc ten projekt?

Moją inspiracją była, jest postać Janet Cardiff. Jest to artystka, która zrobiła całą serię, ponad dwudziestu spacerów od Berlina poprzez Paryż i Nowy Jork. Bardzo spodobał mi się sposób w jaki bawi się ze słuchaczem, jaką tworzy interakcję. Chciałam również zmierzyć się z podobnym wyzwaniem, jednak mój projekt przybrał zupełnie inną konwencję.

 Czy mogłabyś w kilku zdaniach przedstawić instrukcje obsługi projektu „Lost in Katowice”?

Najpierw należy wejść na stronę: www.lostinkatowice.pl i pobrać nagrania [Nagrania w formie mp3 dostępne są w zakładce pobierz – przyp. red.], później wydrukować mapę, bądź odebrać gotową np. z Ronda Sztuki lub z biura ESK – w przyszłości przewidujemy więcej punktów. Następnie udać się przed witrynę Cafe Europa nacisnąć „play” i po prostu wsłuchać się w miasto, wczuć w jego klimat i dać się ponieść.

Wiele osób zadaje sobie pytanie, czy przewodnik „Lost in Katowice” doczeka się angielskiej wersji językowej?

Uważam, że jest to bardziej możliwe niż niemożliwe [śmiech].

Skąd nazwa projektu. Czy to nawiązanie do popularnego serialu Lost?
Nazwa takiego działania, które z założenia ma się stać produktem docierającym do dużego grona osób sama w sobie powinna być intrygująca. Pewnie niektórzy się zastanawiają dlaczego nie po polsku. Lost to tajemniczy skrót myślowy, który kojarzy mi się z pewną sytuacją czy też właśnie z popularnym serialem. Narzuca to już pewien klimat i nakierowuje nas na odbiór. „Zagubieni w Katowicach”? Nie! Bez polotu, zbyt długie.

Promocja „Lost in Katowice” ruszyła bodajże 12.07.2011. Jak oceniasz te dwa miesiące realizacji projektu?

Tak naprawdę nie zaczęliśmy jeszcze intensywnej pracy nad promocją. 12.07 to data mojej obrony w Rondzie, wtedy ruszyła strona www.lostinkatowice.pl i profil na facebooku. Śmiało mogę powiedzieć, że projekt póki co żyje sobie sam bez większego wkładu osób. Oczywiście były wywiady: w gazetach, w radiu, w telewizji.  Jednak zawsze to sam reporter się do mnie zgłaszał, bo usłyszał o tym gdzieś, od kogoś. Ale na pewno na tym nie koniec. Zdecydowanie więcej osób powinno o tym usłyszeć.


Zobacz zapowiedź przewodnika

Z pewnością otrzymujesz wiele opinii od osób, które wzięły udział w projekcie ?Jaki jest odbiór projektu „Lost in Katowice”?

Odzew jest bardzo pozytywny. Takim głównym medium przez który docierają do mnie głosy jest fan page na facebooku. Ludziom się podoba i chcą więcej. Polecają to swoim znajomym, którzy nie są z Katowic. Strasznie mnie to cieszy jako projektanta. Moje cele zostały w stu procentach osiągnięte i zrealizowane. To jest wspaniała nagroda za moją pracę.

Czy z perspektywy tych dwóch miesięcy chciałabyś poprawić coś w projekcie?
Oczywiście, zawsze można zrobić coś lepiej, szczególnie kiedy mamy wystarczająco czasu, żeby nabrać dystansu. Nawet już pewnie kroki zostały poczynione, ale o tym cicho [śmiech].

Jesteś pomysłodawcą projektu. Zajmowałaś się też koordynacją osób, które pomagały Ci go zrealizować. Powiedz, kto miał największy wkład w ten projekt?

Głównie obracało się wszystko wokół dwóch osób. Kluczowy wkład merytoryczny, który stał się rdzeniem projektu wniósł Pan Henryk Szczepański. Szczególna dla mnie osoba, od której wiele się nauczyłam. Do tej pory nie mogę się nadziwić ogromnej wiedzy jaką Pan Henryk posiadł. Druga osoba to Jakub Ćwiek, pisarz, autor scenariusza. Współpraca z nim, to była prawdziwa batalia, podczas której świetnie się bawiłam! Cieszę się, że go poznałam. Uważam, że nikt lepiej by tego nie zrobił.

Dlaczego wybrałaś miasto Katowice? Czy nie myślałaś o tym by zrobić na przykład Lost in Warszawa? W końcu to w stolicy mieszkasz i pracujesz?

Wiesz, w Warszawie mieszkam właściwie od maja. Wcześniej nic wspólnego z tym miastem nie miałam. Katowice mają niesamowity klimat, który doskonale czuję. Zawsze będę należeć do śląskiej ziemi, do Złoża.

Czy powstaną kolejne sezony przewodnika „Lost in Katowice”? A może planujesz zrobić tego typu przewodnik dla innego miasta?

Dla innego miasta, nie. To Katowice wywołały we mnie takie myśli, skojarzenia, popchnęły mnie do działania. Kolejna część, kto wie. Póki co nie myślę o tym. Bardzo długo nad tym pracowałam. Teraz skupiam się na rozwijaniu swojego życia zawodowego. Już nie jestem studentką, trzeba iść dalej.

Jeden ze śląskich hoteli oferuje swoim klientom „Turystyczną propozycję o mocnych nerwach”, w ramach której wypożycza audioprzewodnik „Lost in Katowice”. Co myślisz o takim komercyjny wykorzystaniu projektu?

To kolejny przykład na to, jak projekt sam wkrada się w takie miejsca, bardzo mnie cieszą takie inicjatywy, w końcu po to powstał ten projekt. Promocja w hotelu sprawia,  że dotrze to do zupełnie innej grupy ludzi, a z założenia jest to projekt dla wszystkich. Jesteśmy bardzo otwarci na współpracę. Bardzo chcę żeby projekt został na zawsze z Katowicami, a będzie trwał tak długo,  jak długo ludzie będą chcieli w nim uczestniczyć i go promować.

Ile razy Agata Stebnicka przemierzała trasę „Lost in Katowice”?

Szalone pytanie [śmiech].  Wieeeeeele kilometrów. Niestety jako zwykły uczestnik nigdy. Może za parę lat. Ciekawa jestem jak się zmienią wszystkie te miejsca. Już teraz widać drastyczne zmiany w krajobrazie. Budynki są wyburzane. Z niektórymi miejscami zdążyłam wręcz na ostatnią chwilę przed buldożerem. Ostatnio miałam okazję usiąść w Cafe Europa. Niesamowite miejsce, z zewnątrz bardzo niepozorne, a w środku, tyle tam duchów, że aż gęsto. A „To wiecznie otwarte okno” na Chopina. Ono naprawdę było zawsze otwarte ilekroć tam byłam, sama, z Kubą, ono zawsze było otwarte. Stary rozpadający się balkon, opuszczone miejsce, ale okno otwarte. Niestety chyba ktoś odsłuchał nagranie i poszedł je zamknąć.

Czy w najbliższym czasie pojawią się inicjatywy, które promować będą projekt?
Tak, zdecydowanie. Mamy plany dystrybucji i promowania projektu na wielu płaszczyznach. Już niebawem. Wszystko wymaga niestety czasu, odpowiedniego nakładu pracy i pieniędzy. Projekt jest darmowy a promocja nie. Obecnie można zobaczyć zdjęcia i zapoznać się z projektem w Rondzie Sztuki, do końca września jest wystawa Najlepszych Dyplomów Projektowych 2011. Trwa również plebiscyt publiczności na najlepszą pracę. Głosować można zarówno w Rondzie, jak i poprzez e-mail: rondosztuki@gmail.com
Dlatego w tym miejscu chciałabym poprosić wszystkich sympatyków „LOST IN KATOWICE” o oddanie głosu. To także wpłynie na promocję i pokaże, że warto w to inwestować.

Did you find apk for android? You can find new Free Android Games and apps.

Dodaj swój komentarz


E-mail (wymagany, nie publikowany)

Zobacz wszystkie wywiady ›