„To będzie bardzo dojrzała płyta” – wywiad z zespołem Totentanz

6 marca 2011 19:56

O pracy nad nowym krążkiem, pozytywach mieszkania w Tarnowie, a także unikaniu paranoi rozmawialiśmy z Rafałem Huszno, wokalistą i gitarzystą grupy Totentanz.

 

Marcin Bieniek: Pracujecie nad swoim trzecim studyjnym albumem. Czego mogą spodziewać się po nowych piosenkach wasi fani? Planujecie ich zaskoczyć czy może stawiacie po prostu na dobre piosenki?

Rafał Huszno: Chociaż byśmy nie chcieli to i tak ich zaskoczymy. Oprócz dobrych piosenek skręcamy ze stylistyką i to z pewnością będzie coś nowego. Wszyscy, którzy przyzwyczaili się do naszej muzyki z poprzednich płyt odkryją zespół na nowo. To będzie bardzo dojrzała płyta. Tyle póki co mogę powiedzieć.

Marcin Bieniek: Singiel „Ostatni raz” to utwór bogaty w ciekawe aranżacje i dobre melodie. Dlaczego zdecydowaliście się wypuścić go już w październiku, gdy płyta była jeszcze w trakcie produkcji?

Rafał Huszno: To był świadomy zabieg. Początkowo „Ostatni raz” miał być grany znacznie później, ale doszliśmy do wniosku, że robimy tzw. „falstart” i puszczamy kawałek na pół roku przed wydaniem płyty. Wiele zespołów robi podobnie, czasem grają 2-3 single w przeciągu kilku miesięcy i dopiero wychodzi płyta. „Ostatni raz” sprowokował troszkę dyskusję wśród fanów na temat tego jaki kierunek obierzemy na nowej płycie i powiem tak: singiel zawiera kilka wspólnych mianowników nowego materiału. W plebiscycie radia RDN Małopolska, singiel 3 miesiące z rzędu zajmował I-sze miejsce, podobnie było np. z listą Radia Centrum, mnożyły się odsłony na kanale Youtube… zrobiło się zamieszanie.

Marcin Bieniek: To już wasz 3 studyjny krążek. Odczuwacie presję podczas pracy w studiu? Czy może podchodzicie do nagrań na luzie? Jaka atmosfera panuje w studiu?

Rafał Huszno: No jasne, kretyn nie czułby presji. To jest nasza muzyka, podchodzimy do tego bardzo starannie, nie dojadamy, mało śpimy. Rozważamy każde rozwiązanie, ale nie popadamy równocześnie w paranoje – jakiś dystans do tego trzeba utrzymać. Czasem spory.

Marcin Bieniek: Wasza muzyka brzmi bardzo amerykańsko. Czy nie zastanawialiście nad zatrudnieniem do współpracy producenckiej kogoś zza oceanu? Kilka zespołów z waszej wytwórni (Searching For Calm, L.Stadt) zatrudniło zagranicznych producentów do pracy nad zarejestrowanym materiałem. Z kim aktualnie współpracujecie podczas nagrań?

Rafał Huszno: Po co nam producent zza oceanu skoro brzmimy amerykańsko w Polsce? (śmiech). Nowa płyta będzie brzmiała lepiej niż jej poprzedniczki, nie wiem czy bardziej amerykańsko, czy brytyjsko. Nad nagraniem i produkcją czuwa nasz przyjaciel Leszek Łuszcz (studio 07 Tarnów), a ja z Sebastianem skutecznie mu adorujemy i sugerujemy zmiany. Ostatnie zdanie jednak należeć będzie do Lesia i o całości formy on zdecyduje.

Marcin Bieniek: Wasz najnowszy album zapowiadacie oszczędnie i tajemniczo. O tekstach opowiadacie w ten sposób: „Staramy się, aby piosenki były o czymś, z czym słuchacz może się utożsamić, aby opowiadały o rzeczach, które nas otaczają, ale przez szare szkło codzienności są jednak zamazane i często ignorowane”. To dosyć szeroka deklaracja. Czego możemy spodziewać się po tekstach? Pisząc je bazujecie wyłącznie na własnych doświadczeniach?

Rafał Huszno: Przeważnie tak. Nie są to może doświadczenia, które przeżyliśmy osobiście, choć i takie się znajdą, ale bardzo często refleksje na podstawie obserwacji innych ludzi, ich przeżyć, problemów ,opowiadań, marzeń, zdarzeń tragicznych, czy nawet snów. Dochodzi jeszcze książka, film, wydarzenia ze świata i kraju i masz materiał. Najtrudniej ubrać go w słowa do piosenki.

Marcin Bieniek: Pochodzicie z Tarnowa. Czy to miejsce wpłynęło istotnie na waszą muzykę, teksty? Czy jeżdżąc po Polsce staracie się być dobrą wizytówką swojego miasta? Czy władze Tarnowa wspierają waszą działalność?

Rafał Huszno: O tak. Wsparcie ze strony władz miasta, jest widoczne praktycznie na każdym kroku. My staramy się reprezentować Tarnów jak najlepiej, a Tarnów wspiera nas gdzie może. To zdrowy układ. Jasne, że nie będą o nas mówić podczas „Targów Zdrowej Żywności”, ale są inne prestiżowe imprezy gdzie nazwa Totentanz wymieniana jest często. A czy Tarnów ma wpływ na naszą muzykę? Chyba nie. Ma raczej wpływ na nas, to bardzo ładne zabytkowe miasto, spokojne i czyste. Tu się dobrze mieszka.

Marcin Bieniek: Pytam o to ponieważ macie na swoim koncie koncertowe DVD, które zostało nagrane na tarnowskim rynku, w towarzystwie Tarnowskiej Orkiestry Kameralnej. Był to dla was ważny moment? Jak wspominacie prace nad tym wydawnictwem?

Rafał Huszno: Najlepszy koncert jaki zagraliśmy. Radość tym większa, że został zarejestrowany i wydany. Tłumy ludzi, no i pełny sukces komercyjny dla miasta. Piękna oprawa, topowe graty, czego chcieć więcej (śmiech). Pracowało się super zarówno z orkiestrą (2 próby), jak i z ekipą odpowiedzialną za nagranie, oprawę i dźwięk. Wszystko na 100%.

Marcin Bieniek: Nagraniu video towarzyszy płyta audio. Jesteście z niej zadowoleni? Czujecie się lepiej grając na scenie czy nagrywając w studiu?

Rafał Huszno: Ostatnio dobrze czuję się w studiu. Koncert to jednak spontaniczne reakcje widowni, kontakt, dźwięk, moc, klimat. Gest, wszystko co sprawia, że to, co robisz jest jeszcze dla kogoś. Dajesz radość i emocje. A z płyty tak – jesteśmy zadowoleni.

Marcin Bieniek: Wasza muzyka spotyka się ze skrajnym odbiorem – od szczerych pochwał po ostrą krytykę. Jak radzicie sobie z takim odbiorem? Czy przyjmujecie krytykę i wyciągacie z niej wnioski? Jaki był najbardziej absurdalny zarzut wobec waszej muzyki?

Rafał Huszno: Myślę, że nie jesteśmy jedyni. Cenimy zarówno pochwały jak i krytykę, oczywiście jeśli mają sens, a nie są tylko zasłyszanymi, wyrwanymi z kontekstu zdaniami, albo nieszczerym „poklepywaniem po ramieniu” na zasadzie coś trzeba powiedzieć to mówię. Osobiście nie śledzę ani jednych ani drugich, jeśli coś usłyszę, albo przeczytam na nasz temat jest to przypadek. Absurdów pewnie było kilka, ale nie pamiętam w tej chwili najbardziej idiotycznego.

Marcin Bieniek: Byliście obecni na antenie Programu Trzeciego Polskiego Radia w programie Piotra Kaczkowskiego Minimax, macie na swoim koncie także wiele laurów, które spłynęły na was z innych mediów (m.in. „Debiut roku 2007 według polskiej edycji czasopisma Metal Hammer”). Czy według was obecność w mediach ogólnopolskich przekłada się na wzrost popularności zespołu? Co sądzicie o działaniu mediów w Polsce?

Rafał Huszno: Media to podstawa(oprócz koncertów i festiwali). Docierasz do szerszej widowni za pomocą głośników z radia, słucha tego publiczność w różnym wieku, przyjmuje albo nie. Kłopot w tym, że szanse takiej prezentacji mają zazwyczaj Ci, o których mówi się, że to jest „dobre” i tego trzeba słuchać. Nam w/w sukcesy sporo pomogły, nie są to wszystkie nasze laury, ale to nie jest pytanie dotyczące samochwalstwa.

Marcin Bieniek: Jakie plany po wydaniu płyty?

Rafał Huszno: Po pierwsze trzeba się będzie wyspać, wyciszyć i ruszyć w Polskę z nowym materiałem. Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie i do zobaczenia na koncertach.

 

Dzięki za wywiad!


Dodaj swój komentarz


E-mail (wymagany, nie publikowany)

Zobacz wszystkie wywiady ›