„Najpewniejszym drogowskazem są emocje” – wywiad z zespołem Akurat

4 stycznia 2011 15:27
Want create site? Find Free WordPress Themes and plugins.

W rozmowie z Piotrem Wróblem, odpowiedzialnym w grupie Akurat za wokal, teksty oraz grę na gitarze, pytamy m.in. o historie kryjące się za tekstami zebranymi na najnowszej płycie grupy, a także o sympatię do Jaromira Nohavicy oraz przyszłoroczne plany zespołu.

Marcin Bieniek: Wiele osób pewnie zastanawia się, co skłoniło was do umieszczenia na okładce waszej ostatniej płyty twarzy osób w podeszłym wieku? Czy często zastanawiacie się nad starością, śmiercią? W pewnym sensie mówi o tym tekst-przestroga w utworze „Ciesz się”. To dla was ważny problem?

Piotr Wróbel: Jak to napisał Maleńczuk:„człowiek z wiekiem do trumny”. „Ciesz się” to takie współczesne „memento mori” napisane językiem Monthy Pytona. Temat śmierci dotyczy wszystkich i dlatego próba spojrzenia na nią z przymrużeniem oka wzbudza skrajne emocje. Ostatnio nasz nowy akustyk – Stefan powiedział, że jak słyszy na koncercie fragment tego utworu; „kto pali dużo tak, pozna co to rak”, ma ochotę wyciszyć wokal. Może dlatego, że pali niemało (śmiech)?

Z kolei w Olsztynie przyszedł fan z prośbą o podpisanie płyty „Człowiek” i dedykację dla jego mamy, która jest chora na raka. Ja, lekko skonsternowany mówię: „Wiesz, tu na końcu płyty jest taka piosenka… A on się z uśmiechem: „Ciesz się”? Wiem, wiem, puszczam mamie codziennie. Także, wszystko zależy od poczucia humoru – prosiłem, już bliskich, żeby nie zapomnieli o tej piosence na moim pogrzebie (śmiech).

Co do postaci na okładkach, to zależało nam na pójściu pod prąd wszechobecnemu kultowi młodości. Starość, tak jak niemowlęctwo, dziecięctwo i wiek dojrzały, jest integralną częścią naszego życia. Chcieliśmy aby te twarze pokazywały wszystkie przeżyte doświadczenia, ale by było też widać, że są to twarze pogodne, zadowolone z życia, które przeżyły.

Marcin Bieniek: Skąd pomysł na stworzenie dwóch odrębnych okładek? Kryje się za tym jakaś idea czy po prostu chcieliście zrobić kolekcjonerski prezent waszym fanom?

Piotr Wróbel: Zastanawialiśmy się nad sensem słowa „człowiek”. Czy robiąc okładkę męską, nie wzmacniamy stereotypu i potocznego odbioru tego słowa jako „męskiego”?. Z kolei okładka jedynie w wersji żeńskiej też jakoś nie była kompletna. Postawiliśmy więc na oba dopełniające się pierwiastki – męski i żeński. Niestety definicja ról kobiety i mężczyzny w naszej kulturze, wygląda tak: że słowa „człowiek” lub „mędrzec” są wyłącznie rodzaju męskiego, dlatego u nas jest okładkowy parytet.

Marcin Bieniek: Na płycie znalazła się wasza wersja utworu Jaromira Nohavicy „Danse Macabre”. Skąd pomysł na dołączenie tego utworu do płyty? Czy to ukłon w stronę czeskich fanów zespołu?

Piotr Wróbel: To raczej efekt skrzyżowania czystego przypadku i własnych fascynacji muzycznych. Nohavica od dawna był przez nas ceniony i lubiany –  a kiedyś zostaliśmy zaproszeni do nagrania utworu na kompilację polskich zespołów grających Nohavicę. Pomysł ten, gdzieś po drodze rozszedł się po kościach, równolegle powstała inna płyta z Nohavicą po polsku, a ta „nasza” się nie ukazała. Jako, że piosenkę już mieliśmy opracowaną, postanowiliśmy dołączyć ją do „Człowieka”. Skutkiem ubocznym tego wydarzenia była możliwość poznania Jaromira Nohavicy osobiście.

Marcin Bieniek: Płyta zaskakuje świeżym brzmieniem i ciekawymi rozwiązaniami kompozycyjnymi (np. rytmy w utworze „Więź”). Co wpłynęło na nową jakość utworów? Skąd czerpaliście muzyczne inspiracje pisząc utwory na płytę?

Piotr Wróbel: „Człowieka” chcieliśmy zrobić inaczej niż poprzednią „Optymistkę”. Bez gości, bez dodatkowych instrumentów, jak najbardziej zwarcie i konkretnie, stawiając na brzmienie zespołu w podstawowym składzie, czyli klasyczny zestaw: bas, gary i gitary plus saksofon. Szkice utworów powstawały w domu, nagrywaliśmy z Wojtkiem swoje pomysły tekstowo wokalno gitarowe, a ostateczne aranże powstawały na próbach. Producentem płyty został Flipper, jednocześnie nasz perkusista i wniósł on dużo swoich pomysłów w warstwie produkcyjno – aranżacyjnej. Flipper był też realizatorem nagrań na tej płycie, ostateczny miks natomiast zrobił Tomek Bonarowski. Inspirował nas głównie człowiek

Marcin Bieniek: W utworze “Co chcę” śpiewacie: „bez lęku żyj na zdrowie / kiedy trzeba znajdź dobrą odpowiedź”. Gdzie najczęściej szukacie odpowiedzi na trudne pytania? Gdzie szukać tej właściwej?

Piotr Wróbel: Myślę, że najpewniejszym drogowskazem są nasze emocje. Gdzieś tam, głęboko w środku czujemy czy nasze wybory są właściwe, czy powodują, że zgadzamy się za sobą. A lęki? Jeśli nas ograniczają, blokują, to warto zadać sobie pytanie, czego się tak naprawdę boimy? To nie jest łatwe, ale do odważnych świat…

Marcin Bieniek: Do utworów „Godowy majowy” oraz „Ale człowiek song” powstały animowane teledyski autorstwa Ronniego Deelena. Jak doszło do waszej współpracy? Czy planujecie  ją jakoś rozwinąć?

Piotr Wróbel: Ronnie zafascynował nas swoim wykreowanym, stworkowym światem. On poza animacją, zajmuje się też wieloma innymi dziedzinami sztuki, szyje stworkowe maskotki, robi muzyczne performance za pomocą skonstruowanych przez siebie urządzeń. Jeśli ktoś ma ochotę na więcej to polecam www.ronieism.com. Poznaliśmy go dzięki ekipie z Galerii Szarej z Cieszyna.

Marcin Bieniek: „Człowiek” to drugi album nagrany bez udziału Tomka Kłaptocza. Jak tę zmianę odbierają fani? Czy udało wam się ich przekonać, że siła zespołu tkwi we wszystkich jego członkach?

Piotr Wróbel: Na koncerty przychodzą teraz fani zespołu Akurat, a nie fani jednego z nas – i oni są dla nas najważniejsi. Zawsze istnieje grupa osób, która nie akceptuje zmian. Natomiast, uważam, że energia całego zespołu jest teraz dużo lepsza niż w „starym składzie”, – to widać, słychać i czuć na koncertach i mam nadzieję, że ludzie, którzy przychodzą na tegoroczny nasz „człowiek tour” również to czują.

Marcin Bieniek: Koncertowaliście kilkakrotnie za granicą, m.in. w Niemczech, Czechach, Danii – w którym miejscu grało wam się najlepiej? Traktujecie te wyjazdy bardziej wycieczkowo czy macie może swoich fanów zagranicą?

Piotr Wróbel: W Czechach, czujemy się już trochę jak u siebie w domu, gramy tam dość często i mamy tam fanów. Trzeba wspomnieć, ze Czesi bawią się inaczej niż Polacy. To dość wyluzowana nacja, na koncertach rzadko zdarza się jakakolwiek ochrona, a mimo to, nie ma żadnych napięć, żadnych agresywnych zachowań. Czesi, po prostu lubią i potrafią się dobrze zabawić (śmiech). Inne, nasze wyjazdy za granicę, traktowaliśmy głównie wycieczkowo. Graliśmy w Niemczech, Danii, Norwegii, Irlandii, Szkocji i Słowacji, a poza graniem na wyjazdach chłonęliśmy miasta, ludzi i przygody.

Marcin Bieniek: Macie z pewnością wielu własnych muzycznych idoli. Czy istnieje muzyk, zespół z którym chcielibyście wystąpić na scenie? A może już podobne wasze marzenie się spełniło?

Piotr Wróbel: Graliśmy już trasy z zespołami, które bardzo szanujemy np.: z Dezerterem lub z Jackiem Kleyffem i Orkiestrą Na Zdrowie. Ja w ogóle lubię spotykać inne kapele na wspólnej scenie, oglądanie udanego, energetycznego koncertu inspiruje mnie i ładuje akumulatory. Tej jesieni wrażenie zrobił na mnie zespół RAGGAFAYA i w tej chwili już klasyk: CZESŁAW MOZIL.

Marcin Bieniek: Zespół stacjonuje w Bielsku-Białej. Czujecie się mocno związani z tym miastem?

Piotr Wróbel: Emocjonalnie tak, tu są nasze rodziny i przyjaciele, większość z nas wychowała się w Bielsku lub na Podbeskidziu.  Tu dojrzewała nasza muzyka, mieliśmy pierwsze koncerty i pierwszych fanów. A formalnie nie – w takim sensie, że np.: bielski samorząd nas nie rozpieszcza. Władze miasta nie zauważają, że fajnie się pochwalić „swoim” zespołem i, że przynosi to obopólne  korzyści, tak jak na przykład miastu Tarnów i zespołowi TOTENTANZ.

Marcin Bieniek: W utworze „Jesienna” pojawiają się słowa: „jesień to wstęp do podsumowań”. Chociaż posypało śniegiem mamy jesień, pora na podsumowanie – jaki był ten rok dla zespołu Akurat? Jakie plany na najbliższą przyszłość?

Piotr Wróbel: Było intensywnie, najpierw nagrania i miksy i uczłowieczanie płyty, potem „Człowieka” promowaliśmy, animowaliśmy, graliśmy w trasie.  Na luty i marzec przyszłego roku szykujemy koncerty, że tak powiem „zjednoczone” – wspólną trasę 2-3 zespołów, Potem mamy nadzieję pojawić się na kilku letnich festiwalach, a w międzyczasie myślimy jak tu zaskoczyć naszą publiczność następną jesienią (śmiech). Może być ciekawie.  Gdzieś na początku roku pojawi się też debiutancki album projektu NOHUCKI pt: CYBERPUNK, w którym się udzielam obok Marcina Bzyka Nohuckiego znanego z zespołów Wu-Hae i Grube Ryby, i tej premiery bardzo wyczekuję.

Dziękuję za wywiad!

Marcin Bieniek

Did you find apk for android? You can find new Free Android Games and apps.

Dodaj swój komentarz


E-mail (wymagany, nie publikowany)

Komentarze (0)

  1. gill napisał(a):

    Fajny wywiad. Do zobaczenia w Bytomiu w niedzielę!


Zobacz wszystkie wywiady ›