Strachy na Lachy – ” Dodekafonia”

10 March 2010 15:30
Want create site? Find Free WordPress Themes and plugins.

dodekafonia“Dodekafonia”,  SP Records /  2010

Wprawdzie od ostatniego premierowego materiału Strachów minęło blisko 5 lat, jednak zespół przez ten czas nie próżnował. Grupa sięgając po cudzy materiał wydała dwa albumy głęboko osadzone w tradycji polskiego grania. Album „Autor” zawierał interpretację utworów Jacka Kaczmarskiego, z kolei projekt „Zakazane piosenki” był hołdem złożonym punkowym grupom lat 80. Po tych dosyć istotnych przystankach pora było ruszyć dalej. Wraz z nowym rokiem grupa powraca na trasę z premierowymi piosenkami.

Droga do „doDekafonii” prowadziła przez otarcie się o utwory cudzych artystów, o dosyć specyficznym wymiarze – zwłaszcza  jeśli chodzi o ich zakorzenienie w pewnym kontekście polityczno-społecznym. W wypadku utworów Kaczmarskiego szerszy komentarz wydaje się zbyteczny, większość wybranych na krążku „Autor” piosenek była hymnami w antykomunistycznych środowiskach opozycyjnych. Muzycy zaaranżowali takie utwory jak  „Przedszkole”, „Walkę Jakuba z Aniołem” czy słynne „Mury”, które początkowo nie miały znaleźć się na albumie. Z kolei w wypadku „Zakazanych piosenek” Grabaż i spółka sięgnęli po utwory, które jak podejrzewam miały spory wpływ na decyzję o założeniu pierwszej kapeli. Na jednej płycie znalazły się utwory Siekiery, Kryzysu, Malarzy i Żołnierzy czy Dezertera. Projekt w ramach którego zaangażowano także innych krajowych artystów (m.in. Renatę Przemyk, Tomka Budzyńskiego, Muńka Staszczyka), odłożył w czasie prace nad premierowym materiałem.

Jak można było się dowiedzieć z późniejszych wywiadów, przyczyna w opóźnieniu premiery nowych utworów związana była poniekąd z niemocą twórczą Grabaża, która ostatecznie pękła, po przeszło trzech latach, jesienią 2008 roku. Jak głoszą mityczne opowieści, materiał wypłynął z rąk autora w dwa tygodnie. Utwory dojrzewały w cieniu zespołu przez pierwszą połowę 2009 roku, kilka z nich można było usłyszeć na wiosennych koncertach. Zespół zamknął się w studio dopiero w czerwcu i jak sami przyznają był  to bezdyskusyjny rekord świata w kategorii ” Jak szybko Strachy na Lachy nagrywają płytę”. Pierwszym zwiastunem „doDekafonii” okazał się utwór „Żyję w kraju”, który pojawił się na wizji i w eterze 11 listopada. Jeśli ktoś spodziewał się, że wraz z piątym albumem grupa spuści nieco z tonu, to mylił się. Utwór o słabym potencjale komercyjnym, odświeżał dosadność i bezpośredniość liryki Grabaża, który chociaż zapewniał, że nie ma już 20 lat, to jednak nadal potrafi celnie wykrzyczeć swój gniew. Cała płyta ujrzała światło dzienne 22 lutego tego roku.

Album otwiera kluczowy dla całej płyty utwór „Chory na wszystko”. Muzyczna kontynuacja brzmienia znanego z poprzednich płyt formacji, zaskakuje bezpośredniością i pesymizmem bijącym z warstwy tekstowej. Fraza „Jestem chory na wszystko, chorobę mam na powiekach”  będzie przyświecać całej „doDekafonii”. Ton osobisty ujawniać się będzie jeszcze w kilku momentach, we wspomnianym „Żyję w kraju” a także mniej bezpośrednim, lecz równie dosadnym „Ten wiatrak, ta łąka”, który plasuje się jako najbardziej „patriotyczny” utwór zespołu. Nie da się ukryć, że prace na dwoma poprzednimi płytami oraz ostatnie wydarzenia polityczne, wpłynęły na sięgnięcie przez Grabaża po dużo ostrzejsze środki, niż działo się to do tej pory w Strachach. Dzięki temu otrzymaliśmy płytę, która jako jedna z niewielu wydanych w ostatnim czasie, nie powiązana z żadną rocznicą, czy wydarzeniem, w polskim języku próbuje opisać i odnieść się do naszej rzeczywistości. A pisać o niej bez sztampowości i banału jest niezwykle trudno. Pod tym względem „doDekafonia” jest miłym zaskoczeniem.

Jeśli chodzi o zawartość muzyczną to nie spotkamy tutaj wielu zaskoczeń, chociaż dopracowane brzmienie nosi ślady długotrwałej pracy. Materiał zawarty na „doDekafonii” jest mocniejszy i bardziej gitarowy, zbliżony miejscami do ostatniej płyty Pidżamy Porno. Taneczne „Ostatki – nie widzisz stawki”, „Twoje oczy lubią mnie” czy ciekawie zaaranżowani „Nieuchwytni buziakowcy” mają szansę zdobyć równą koncertową popularność jak „Raissa”. Drobny powiew świeżości przynosi odegrany na fortepianie „Cafe sztok”, który mogłaby równie dobrze znaleźć się w zestawie piosenek ojca Kazika Staszewskiego, czy świetny lekko psychodeliczny utwór „Dziewczyna o chłopięcych sutkach” odśpiewana wespół z Natalią Fiedorczuk. Ta młoda artystka w ubiegłym roku debiutowała świetną płytą. Album zamyka epickie „Radio Dalmacija” ze ciekawie zaaranżowanymi „orientalnymi” partiami klawiszowymi.

Podsumowując „doDekafonia” to płyta będąca żywym dowodem muzycznej aktualności zespołu Strachy na Lachy. Grabaż prezentuje się w dobrej tekściarsko-kompozytorskiej formie, która z uwagi na 3 letnią przerwę w pisaniu piosenek, stała pod znakiem zapytania. Warto sięgnąć po tę płytę również ze względów estetycznych – całość została ładnie wydana w poręcznym kartonowym etui i wzbogacona ilustracjami Vahana Bego, artysty na stałe współpracującego z zespołem.

 

 

Marcin Bieniek

 

 

 


Did you find apk for android? You can find new Free Android Games and apps.

Dodaj swój komentarz


E-mail (wymagany, nie publikowany)

Zobacz wszystkie wywiady ›