Skubas – „Wilczełyko”, wyd. Kayax, / 2012

26 lutego 2013 18:12
Want create site? Find Free WordPress Themes and plugins.

„Wilczełyko” to debiut Skubasa jako samodzielnego artysty. Współpracował on bowiem wcześniej z takimi muzykami jak Andrzej Smolik czy Novika. Można zatem powiedzieć że jego doświadczenie na scenie muzycznej jest spore, a teraz dochodzi kolejny etap, kolejne doświadczenie, dzięki któremu możemy na nowo odkryć tego nietuzinkowego muzyka. Wszystko za sprawą klimatu płyty, którego nieodłączną częścią jest charakterystyczny wokal Skubasa. Na próżno szukać drugiego takiego wokalu w Polsce. Choć na początku może się on wydać nieco dziwny, ba nawet kapkę drażniący, to jednak z czasem będzie on budulcem naszych pozytywnych odczuć do muzyki na płycie. Jakiej muzyki możemy się spodziewać? Sam artysta nazywa to akustycznym folk/rockiem, choć do końca nie da się określić gatunku. Mamy zatem w stu procentach autorskie brzmienie do którego nie da się ustosunkować zanim tego po prostu nie usłyszymy. Postaram się Wam jednak nieco przybliżyć album Skubasa.

11 ciekawych utworów, profesjonalna produkcja, doświadczenie autora oraz znakomici goście – to pierwsze wnioski jakie trafiają do głowy. Kolejna rzeczą którą da się odczuć to panująca nostalgia, który tylko na kilku utworach ustępuje szeroko pojętej zabawie. Nie można jednak powiedzeń, że materiał jest nudny. Jest wręcz przeciwnie, ponieważ w spokojnych kawałkach nie ma przewidywalności i swego typu miałkości, która często dotyka artystów lubiących spokojne klimaty. Dodatkowo mamy wspomniany już, bardzo charakterystyczny wokal, przez co piosenki nie będą wydawać się nam znajome. W tym kontekście polecam przesłuchać „Linoskoczka”, w którym instrumentalny minimalizm jest wykorzystany do perfekcji przez co możemy w pełni skupić się na wokalu. Dla porównania warto również skupić się również na anglojęzycznym „Rain Down”. Na płycie gościnnie pojawiła się Julia Iwańska, która usłyszymy w mocnym utworze „Idzie szarość”. Z kolei w bonusowej części „Rain Song” usłyszymy Keva Foxa, utwór bardzo ciekawy, z dawką elektroniki, której po prostu nie mogło zabraknąć skoro miksem i masteringiem zajął się Andrzej Smolik(podobno swoje trzy grosze dodał również podczas tworzenia elektroniki).

Na płycie nie zawiodą się również poszukiwacze żywszego i bardziej rockowego brzmienia. Przykładem może być „Prawie jak Kurt”, w którym szczególna uwagę warto zwrócić na tekst. Jednak prawdziwą frajdę będziemy mieli podczas kontaktu z kawałkiem „Więcej nieba”. Bardzo żywy, elektroniczny, wręcz taneczny utwór. Pozostając w żywszych wersjach Skubasa to na uwagę zasłuży również „Nie pytaj”, który swoją dzikość odkryje dopiero w późniejszej części i to tylko w postaci instrumentalnej. Kompletnego relaksu doznamy w rozpływającym się „Over The Rising Hills” bądź w melancholijnej „Mgle”.

Debiut Skubasa to powiew świeżości, który na długo powinien nam pozostać w pamięci. Naprawdę ciekawa muzyka godna uwagi, tym bardziej, że mimo iż muzyka typowo autorska, to jednak pozbawiona jest niewytłumaczalnych zabiegów, które mogłyby negatywnie wpłynąć na melodyjność czy jakość techniczną i muzyczną materiału. Widać zatem, że mamy do czynienia z muzykiem doświadczonym i dojrzałym, który z jednej strony tworzy „dla siebie” to co chce, a z drugiej nie szkodzi innym i tworzy fajną muzykę. Choć jak 99% płyt posiada słabsze momenty, to jednak całości słucha się przyjemnie i to nie ważne w jakim gatunku „siedzimy”.

Przemysław Spadło

Did you find apk for android? You can find new Free Android Games and apps.

Dodaj swój komentarz


E-mail (wymagany, nie publikowany)

Zobacz wszystkie wywiady ›