Relacja z koncertu Kings Of Leon – 01 grudzień 2010, Palacio Vistalegre, Madryt

8 grudnia 2010 21:59
Want create site? Find Free WordPress Themes and plugins.

1 grudnia do Madrytu ze statusem najjaśniejszej gwiazdy rocka przyjechali Kings Of Leon. W ten zimny wieczór do hali sportowej Palacio Vistalegre zawitało ok 4 tysiące osób. Większość (włącznie z autorem) zignorowało poprzedzający Kings’ów zespół The Wigs skupiając się na daniu głównym.

Było to moje pierwsze spotkanie z KOL i jako fan 3 pierwszych płyt byłem ciekaw jak na żywo zabrzmią ,,wyprasowane,, utwory z dwóch ostatnich krążków.KOL na scenę wyszli z 15 minutowym opóźnieniem i przywitani glośnym okrzykiem radości oraz przy morzu świateł bijących z uniesionych w góre telefonów komórkowych zagrali „Crawl”, który dobrze rozpoczął koncert. Następny w kolejności był szybki „Mollys Chamber” czyli pierwszy singiel Amerykanów z czasów gdy nie mówiono jeszcze o nich jako o najlepszym zespole na świecie. Zaraz potem dla kontrastu zagrali  najnowszy singiel „Radioactive” czyli rasowy przebój naznaczony piętnem „nowego” Kings Of Leon. Okazało się że na żywo kawałki z dwóch ostatnich płyt potrafią zabrzmieć potężnie i dobrze współgrać z utworami z przed epoki ognistego sexu. Na pewno wpływ na to miała obecność na scenie dodatkowego gitarzysty, schowanego z plecami Matthew.

Przy okazji ukazania się ,,Come Around Sundown,, pojawiły się opinie że King’s gra teraz stadionowy rock, głównie nastawiając się na chóralne odspiewywanie skocznych refrenów przez publikę. I rzeczywiście przy,, Radioactive,, Caleb Followill (voc) jakby celowo odpuszczał śpiewanie refrenu z nadzieją że fani przechwycą jego słowa. Nie do końca to jednak wychodzi z nowymi utworami. Następnie fajnie zaprezentował się „Mcfearless” i w ten sposób zespół już na początku zagrał przekrój wszystkich płyt. Przez nastepne 3 utwory skupili sie na promocji nowego albumu co wprowadziło nieco spokoju ale na szczęście nie nudy. To co nastąpiło potem to już rockowe mistrzostwo świata. ,,Bucket,, i ,,Four Licks,, z ,,dwójki,,  rozruszały publiczność i przypomniały jak surowo i funkowo zarazem Amerykanie kiedyś grali. Reakcja publiczności zrobiła na muzykach wrażenie o czym mogły świadczyć słowa Caleba „Jesteście jedną z najlepszych i najbardziej konsekwentnych publicznosci przed jaka graliśmy, nie przyszliście tylko posłuchac kilku przebojów,, Wydaje się że od tego momentu niewidzialna bariera zniknęła i KOL wrzucili na luz grając tak jak wyobrażałem sobie ich występy przed 3 laty. Do końca podstawowego setu prezentowali energiczny rockowy show, ale najlepsze miało nadejść podczas bisów.

Po godzinie grania zeszli ze sceny tylko po to aby wrócić i zagrać przy znaczącym udziale publiczności ,,Sex On Fire,, i ,,Use Somebody,, poprzedzone ,,Closer,, który otwierał multiplatynowy krążek ,,Only By The Night,,

Koncert zakończyło kilka efektownych eksplozjii i głośne podziękowania tysiąca gardeł. Dzięki King’s, to był dobry show i od 1 grudnia,,Come Around Sundown,, brzmi o wiele lepiej.

Janusz Szwarc

Did you find apk for android? You can find new Free Android Games and apps.

Dodaj swój komentarz


E-mail (wymagany, nie publikowany)

Zobacz wszystkie wywiady ›