Pustki – “Kalambury”

8 stycznia 2010 18:20
Want create site? Find Free WordPress Themes and plugins.

pustki “Kalambury”

Agora / 2009

Pustki idą za ciosem i po artystycznym sukcesie ubiegłorocznego albumu “Koniec kryzysu” wydają kolejny krążek. Można go określić jako podsumowanie przygody zespołu z polską poezją pierwszej połowy XX wieku.

Na przestrzeni kilku ostatnich lat, w polskiej muzyce narodziła się nowa idea, aby co jakiś czas odświeżać poezję polskich autorów i przybierać ją w nową formę. Do projektu zazwyczaj angażowano młode polskie zespoły alternatywne, które komponując muzykę do wybranych tekstów, nadawały im nowego charakteru. Tym sposobem mogliśmy przywołać z pamięci wiersze Broniewskiego, Wyspiańskiego, Gajcego czy Leśmiana. Praktycznie za każdym razem wśród zespołów pojawiających się na składance, pojawiała się jedna nazwa – Pustki. Zespół przyznał, że bardzo

dobrze komponuje im się do wierszy wspomnianych twórców, a że na brak pomysłów muzycznych nie narzekają, ich propozycje za każdym razem wypadały interesująco. To co uważam za najważniejsze w podejściu Pustek do aranżowania muzyki do wierszy, to czerpanie inspiracji z tekstu. Treść zazwyczaj zespala się z klimatem muzyki, jak na przykład w przypadku świetnych ilustracji wierszy Wyspiańskiego “Wesoły jestem” i “Jakżeż ja się uspokoję”. Grupa idąc tym śladem postanowiła wydać album prawie całkowicie oparty na wierszach wyżej wymienionych autorów. Jedynie utwór “Nieodwaga” zawiera autorski tekst Radka Łukasiewicza. Pięć kompozycji z zestawu pojawiło się już na wcześniej na wspomnianych składankach, trudno więc traktować tek krążek jako zupełną nowość. Tak jak wspomniałem we wstępie, jest to rodzaj pewnego podsumowania działalności na polu gry z polską poezją. Czy zatem album ten to tylko ciekawostka dla kreatywnych polonistek, czy może przynosi on coś więcej? Przy swojej ostatniej płycie “Koniec kryzysu” muzycy zdradzili, że czerpią sporą inspirację z brzmienia Arcade Fire. I rzeczywiście, przy współpracy z Maciejem Cieślakiem, udało im się uzyskać w pewnych momentach tą charakterystyczną dla Kanadyjczyków melodyjną delikatność. Na nowej płycie próżno szukać podobnych odniesień. Znacznie bliżej jej do nagranej jeszcze w starym składzie płyty “Do Mi No”.

Najlepszym tego przykładem jest otwierający album utwór “Trawa”. Kompozycja, której sekcja rytmiczna jest zbliżona do “Telefonu do przyjaciela” z wspomnianej płyty “Do Mi No”, w bardzo klimatyczny sposób oddaje nastrój tkwiący tekstu Tuwima. “Kalambury” (podobno napisany w godzinę) to z kolei Broniewski podany w formie radiowego przeboju. Jak pokazują te oraz kolejne utwory, zespołowi udało się uciec od sztampowego podejścia do wierszy mistrzów. Liryzm tekstów współgra z naturalnym brzmieniem zespołu. Kiedy tekst tego wymaga jest spokojnie i nastrojowo, innym razem hałaśliwie i rock’n’rollowo. Na uwagę zasługuje również pojawienie się na płycie dwójki niezwykłych gości. W utworze “Nieodwaga” możemy usłyszeć Artura Rojka, natomiast w zamykającym płytę “Notesie” ujawnia się Kasia Nosowska. Szczerze mówiąc nie widzę jakiejś głębszej celowości tego zabiegu i mimo, że oboje wypadają dobrze to przerywa on jakąś ciągłość w budowaniu nastroju płyty. Wśród głosów zebranych na płycie można również usłyszeć Janka Piętkę, byłego wokalistę grupy, który odszedł z zespołu w 2007 roku. Bardzo miłe wspomnienie.

Wydając “Kalambury” Pustki z pewnością dołożyły do sumy swoich dokonań, element który dopełnia ich dyskografię. Zespół znany z licznych gier z poezją, w końcu zebrał materiał pod jedną nazwą. Materiał na tyle dobry, że na pewno Pustkom nie zaszkodzi, a wręcz pomoże w ugruntowaniu swojej pozycji na scenie.

 

 

Marcin Bieniek

 

www.myspace.com/pustkimusic

www.pustki.pl

 

Did you find apk for android? You can find new Free Android Games and apps.

Dodaj swój komentarz


E-mail (wymagany, nie publikowany)

Zobacz wszystkie wywiady ›