Pożar serc w Rialto

19 listopada 2011 00:32
Want create site? Find Free WordPress Themes and plugins.

Na koncercie Charlesa Bradleya miało być gorąco, tanecznie i seksownie. Jak było naprawdę? No cóż, myślę, że takiego finału nie spodziewał się nawet sam wokalista.
Ars Cameralis specjalizują się w sprowadzaniu do Polski artystów, o których na świecie zdążyło się już zrobić głośno i najwyższa pora by przedstawić ich naszej krajowej publiczności. Tak z pewnością jest w przypadku Charlesa Bradley’a, muzyka o niezwykłym głosie i równie nietypowym życiorysie. Przy pierwszym kontakcie z Bradley’em można dojść do wniosku, że to któryś z wielkich głosów amerykańskiego soulu lat 60. W rzeczywistości muzyk, choć w tym roku ukończył 63 rok życia, zajmuje się profesjonalnie śpiewaniem od kilku lat, a debiutancki krążek wydał dopiero w tym roku.
Nie da się jednak ukryć, że to, co działo się w latach 60., w amerykańskiej muzyce bardzo wpłynęło na jego osobowość. We wczesnych latach młodości Bradley zobaczył na scenie Jamesa Browna. Zrobił wtedy na nim tak wielkie wrażenie, że samemu postanowił zostać muzykiem. Życie zmusiło go jednak do zajmowania się różnymi zajęciami. Pracował m.in. jako kucharz dla drwali na Alasce, a także w szpitalu psychiatrycznym. Marzenia o śpiewaniu pomogli urzeczywistnić mu muzycy z Menahan Street Band oraz wytwórnia Daptone Records, która wydała jego tegoroczny debiut “No Time For Dreaming”. Ta płyta to bez wątpienia jedno z najważniejszych wydarzeń muzycznych tego roku.
Album okazał się prawdziwą ucztą dla fanów płomiennego soulu oraz klasycznego groove’u. Bradley  z pomocą zespołu nie tylko zamknął atmosferę lat 60. na swoim krążku, ale przede wszystkim znakomicie odtwarza ją podczas swoich występów. To, co pokazał w kinoteatrze Rialto przeszło najśmielsze oczekiwania. Najpierw na scenie pojawili się towarzyszący mu muzycy z Menahan Street Band. Klasyczny funkowy skład zaserwował dwa instrumentalne utwory, które miały rozgrzać publiczność przed wejściem na scenę Bradley’a.
Gdy ten wreszcie wyszedł zza kulisów cała sala zamieniła się w małą nowojorską knajpkę sprzed kilkudziesięciu lat, w której muzyk stawiał swoje pierwsze kroki. Wokalista wykonał prawie w całości materiał ze swojej debiutanckiej płyty, dodając przeróbkę “Heart of Gold” Neila Younga (oczywiście w funkowej wersji). Ruchy, które wykonywał w trakcie kolejnych numerów za każdym razem wywoływały aplauz (zwłaszcza wśród żeńskiej części publiczności). Artysta szybko sprawił, że dystans między sceną a słuchaczami znikł i pod koniec występu sam dał się wciągnąć między fanów, którzy w najrozmaitszy sposób dziękowali mu za półtorej godziny rozpalających duszę funkowo-soulowych dźwięków.
Charles Bradley z pewnością wyjedzie z Polski pełen dobrych wspomnień. Ten zdawałoby się anonimowy u nas artysta nie tylko przyciągnął do kinoteatru Rialto komplet publiczności, ale również sprawił, że nawet najbardziej oporni niepozornie podrygiwali nóżką. A to jak wiemy zdarza się tylko najlepszym.

Marcin Bieniek
Charles Bradley & Menahan Street Band / Kinoteatr Rialto, Katowice 16.11.2011

Did you find apk for android? You can find new Free Android Games and apps.

Dodaj swój komentarz


E-mail (wymagany, nie publikowany)

Zobacz wszystkie wywiady ›