Piotr Rogucki – „95-2003”, wyd.Mystic 2012

23 czerwca 2012 16:37

Tego Pana przedstawiać nie trzeba. Piotr Rogucki, wokalista grupy Coma, wydał właśnie swój drugi solowy krążek, który jest swego rodzaju zbiorem utworów artysty sprzed lat. Utworów mniej lub w ogóle nie znanych, które doczekały się nowych wersji, a co za tym idzie, również wydania na światło dzienne. Płyta „95-2003” to muzyczna encyklopedia opisująca historię kariery Roguckiego. Znajdziemy tam przede wszystkim utwory z czasów przed Comą. Warto zatem tutaj wspomnieć dawne czasy w których artysta z powodzeniem uczestniczył w wielu konkursach muzycznych, takich jak festiwal FAMA, Studencki Festiwal Piosenki w Krakowie, Przegląd Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu. Jak pokazuje zawartość płyty, aktywność Piotra w tych czasach była znaczna, dzięki czemu powstały piosenki autorskie, którymi dziś może się pochwalić. Nowy album to również ukazanie nie przemijających umiejętności wokalnych.

Podróż zaczynamy utworem „Ulotność”, który dla fanów Roguckiego znany jest pod postacią dema. Jest jednak mała zmiana, ponieważ utwór występuje na płycie w wersji akustycznej. Jest to również główny wyznacznik albumu, ponieważ w każdej piosence usłyszymy gitarę akustyczną. Przez ten zabieg płyta brzmi nieco eksperymentalnie, tym bardziej, że w dużej mierze przeważają akustyczne solówki i arpeggia. Tego typu granie nie powinno dziwić, głównie dlatego, że wokalista Comy na gitarze grać potrafi. Dziwić nie będzie również poetycki klimat płyty. Poezja śpiewana to jedna z dziedzin z których artysta jest znany. Swój kunszt prezentuje choćby w „Aniołach”, w której mamy wszystko co piosenka aktorska powinna mieć. Emocje, interpretacja, tworzenie obrazu to to co towarzyszy nam przez cały czas podczas słuchania albumu. Trzeba również zwrócić uwagę na bogactwo płyty. Jest to wynik tego, że jest to zbiór kawałków z różnych okresów. Płyta zatem nie jest spójna, ale za to ciekawa i zróżnicowana. Mamy kawałki lekkie i przyjemne, takie jak „A my”, „Piosenka Pisana Nocą” czy wesołe „Drzewo”. Bardziej poważne „Wrony” czy „Chimery” wprowadzą nas w klimat zadumy i nerwowości. Bardzo fajnie prezentują się neofolkowe utwory „Zosia”, opowiadający ciekawą historię z która każdy z nas może się utożsamiać, oraz pięknie zaśpiewana „Legenda o Próżności”. Wszystko to zakończone skocznym „Requiem Prowincjonalnym”. Na szczególną uwagę zasługuje kawałek „Kot”. Trudno tutaj określić ten nieco psychodeliczny utwór. To trzeba po prostu usłyszeć.

„95-2003” to poetyckie i emocjonalne teksty, profesjonalna realizacja, zmiany tempa, głębokie klimaty i oryginalne motywy. Posiada wszystko czego możemy oczekiwać po tak doświadczonym artyście. Można powiedzieć że album jest rozkoszą dla ucha, nawet jeśli nie przepadamy za samym artystą. Krytycy mogą przyczepić się tego, że są to poniekąd odgrzewane kotlety, które gdzieś tam już funkcjonowały. Jednak widać, że utwory są odświeżone, a nawet ulepszone. Takie podejście do sprawy, czyli zagranie swoich starych kawałków w nowych wersjach, z lepszymi umiejętnościami, z znakomitą dozą doświadczenia, jest czymś co może dać bardzo ciekawy efekt. To stało się właśnie na tej płycie.

Przemysław Spadło


Dodaj swój komentarz


E-mail (wymagany, nie publikowany)

Zobacz wszystkie wywiady ›