Oranżada – “Samsara”

3 lipca 2010 08:31
Want create site? Find Free WordPress Themes and plugins.

samsara

Oranżada -“Samsara”

Obuh /2010

Oranżada jest jednym z najciekawszych polskich zespołów rockowych ostatnich lat. Ich popularność w okresie wydania pierwszej i drugiej płyty była odwrotnie proporcjonalna do jakości tworzonej przez nich muzyki. Mówiąc wprost – była niska. Obecnie, gdy na rynku pojawił się najnowszy, ubarwiony znacznie większą ilością melodii materiał, ta sytuacja może się zmienić.

Gatunkowe ramy muzyki tworzonej przez otwocki zespół w okresie debiutu Oranżada i drugiej Drzewa w sadzie zdzikły określa termin rock psychodeliczny, z naciskiem na niemiecką scenę krautrockową, czyli Can, Neu, Faust, czy wczesne Tangerine Dream. Równolegle muzycy przyznawali się do inspiracji wczesnym Pink Floyd (Piper at the Gates of Dawn z Sydem Barrettem) czy francuskim Gong. Te tradycje muzycy przetrawili mieszkaniu perkusisty, który będąc osobą lubiąca dzielić się nowo poznaną muzyką, zaraził nią kolegów z zespołu.

Znani wcześniej z popularnych w pewnych środowiskach Pawilonów, artyści zaistnieli w 2003. roku, gdy Piotr Kaczkowski w swojej audycji i na płycie Minimax.pl promował ich pierwszy singiel Ulice. Debiutancka płyta zdradzała potencjał grupy, utwory takie jak zabawno-energetyczne Kręci się, rozmarzone Ulice, Film, Liszaj i Telefon od Marka, czy egzystencjalno-nowofalowe 1440 pokazywały, że Oranżady nie interesuje schemat zwrotka-refren, a stopniowe budowanie napięcia, gdzie muzyka jest tożsama z opowieściami zawartymi w tekstach. Z drugiej strony pokazali, że są też osobnikami z ciekawym poczuciem humoru (wspomniane Kręci się czy Wracaj). Drugi album Drzewa w sadzie zdzikły jest, moim zdaniem, znacznie lepszy niż debiut. Obfity w głębokie emocje, zanurzony w rockowo-psychodelicznej matni jest sposobem na poradzenie sobie z traumami dnia codziennego (rewelacyjna środkowa część płyty: Piosenka przez Jacka, Księżyc – pomarańczowy wielkolud, Paskud myślowy), a z drugiej strony: pogodzeniem ze światem (Brzytwa świtu, Koszula wspomnień, Kwadrat, Electrical room). Na Drzewach Oranżada nawiązała współpracę z saksofonistą Pawłem Jordanem oraz artystą odpowiedzialnym za warstwę liryczną muzyki Breakoutu – poetą Bogdanem Loeblem.

Wydana w Walentynki tego roku Samsara to dla Oranżady zwrot w kierunku muzyki, która może być bardziej przystępna dla osób, które na dwóch poprzednich płytach mogły razić rozbudowane formy piosenek, nie do końca czyste wokale czy punkowy brud. Nie znaczy to jednak, że otwocka grupa zrezygnowała ze swojego stylu, nieco go jednak zmodyfikowała.

Samasara została nagrana w składzie: Robert Derlatka (bas, śpiewa, trąbka, klawisze), Michał Krysztofiak (gitary, śpiew, tamburyno), Artur Rzempołuch (perkusja, flet, klawisze, inne instrumenty) i ze znanym z Żywiołaka Maciejem Łabudzkim (perkusjonalia, flet, klawisze, fujarki, instrumenty ludowe, elektronika, głos). Ponadto wśród gości znajdziemy kilka wokalistek, dwie wiolonczele i saksofonistę Pawła Jordana. Rozbudowanie instrumentarium wpłynęło znacząco na zagęszczenie brzmienia Oranżady. O ile wcześniej mieliśmy do czynienia z autorskim, psychodelicznym rockiem, odwołującym się do wspomnianych w pierwszym akapicie zespołów, obecnie możemy doszukać się nowych nawiązań.

Miękkie, wycyzelowane brzmienia klawiszy, basów, bębnów i perkusji połączone z rozbudowanymi aranżacjami utworów i duetami wokalnymi przywołują najlepsze lata Stereolab, co zostało uwydatnione przez brzmienie płyty – wielce zasłużoną postacią jest tutaj znany z zamiłowania do analogowego brzmienia producent Maciej Cieślak, którego miks wyciągnął z nagranego cyfrowo materiału to, co najlepsze. Odwołanie do powstałej w Londynie grupy nie dziwi, gdy zdamy sobie sprawę, że zespół Tima Gane również inspirował się krautrockiem. Do wokali Michała Krysztofiaka i Roberta Derlatki również nie sposób się przyczepić – jeśli celem było ich dobre, przyjazne brzmienie, muzycy mogą uznać go za osiągnięty. Ponadto w połączeniu z żeńskim głosem Karoliny Kozak (m. in. rewelacyjne Oczekiwanie z bardzo dobrą grą Pawła Jordana) tworzą piękne harmonie, które na długo zostają w głowie.

Charakterystyczną cechą Samsary są bardzo dobre melodie, wsparte brzmieniowo-rytmicznym backgroundem całej grupy i panująca przez cały czas trwania płyty błogość i pogodzenie się ze światem. Już w drugiej na płycie Drodze partie wiolonczeli, pogwizdywanie, miękko sunąca do przodu sekcja rytmiczna i analizujący przemijanie tekst pokazują, że Oranżada pożegnała się ze swoimi traumami, a sztuka służy im do wyrażenia swoich przemyśleń, które nie są ani tak gwałtowne jak w przeszłości, ani nazbyt moralizatorskie. Mam nadzieję, że fałszujące w końcówce utworu wiolonczele to odwołanie do muzyki atonalnej, a zarazem jedyna próba zbrudzenia brzmienia i wywołania w słuchaczu uczucia niepokoju.

Z dalszych utworów godne wyróżnienia są Statek, tytułowa Samsara, wspomniane Oczekiwanie, singlowe Przecież to masz i outro Impro-Miron. Pierwszy utwór rozpoczyna zdelayowana partia klawisza, transowo powtarzany rytm perkusji i nachodzącą na podstawę utworu partia gitary basowej i drugich klawiszy. Swoiste zapętlenie kilku motywów, kojarzące się z muzyką elektroniczną prowadzi wprost do przewodniej melodii gitary, połączonej ze zwartą grą sekcji rytmicznej i tłem klawiszy oraz tekstem potwierdzającym stabilną sytuację emocjonalną członków zespołu. Samsara zaskakuje początkiem rodem z noise-rocka z głośną, przykładaną do wzmacniacza gitarą Krysztofiaka i śpiewem gardłowym Macieja Łabudzkiego. Do sprzężeń zwrotnych dochodzi melodia grana na gitarze akustycznej i nadająca pęd  gra sekcji rytmicznej oraz powtarzane niczym mantra: Moja samsara, mój mały wielki świat. Druga część utworu, zgodnie z deklaracją zespołu z wywiadu, stanowi jego rozwinięcie – zgodnie ze znanym z poprzednich płyt (choć w otoczeniu znacznie bardziej miękkiego brzmienia) budowaniem napięcia osiągniętym przez powtarzanie motywów rytmicznych i melodycznych oraz progresję akordów. Oczekiwanie jest najbardziej melodyjną, przystępną, przebojową, groove’ującą i zaskakującą kompozycją z Samsary, co zostało osiągnięte dzięki funkowej grze saksofonu, prostej melodii gitary, spokojnej grze sekcji rytmicznej i współpracy wokalnej Michała Krysztofiaka i żeńskich wokalistek. Niepodziewanie w drugiej części kompozycji do gry wchodzi mocno rockowa gitara i niepokojąco brzmiące pianino. Końcówka to popis wszystkich instrumentalistów z rozbudowaną partią saksofonu, prowadzącą kompozycję linią basu i solówką gitarową. Przecież to masz, dostępne ma MySpace Oranżady, rozpoczyna prosty rytm i melodia grana na flecie i klawiszach, które powracają w późniejszych fragmentach utworu. Jest to kolejny, bardzo przebojowy fragment płyty, jednocześnie znowu pokazujący jak bardzo Oranżada pogodziła się ze światem: Nie walcz już/i idź, nie martw się/wszystko jest jak powinno być/ty być może dziś za dużo wiesz/popłyń ty, myśli miej – śpiewa Michał Krysztofiak, a następująca po tej deklaracji solówka gitary pokazuje, że nie jest to czcze gadanie, a przekonanie wyrażane przez artystów całym ich jestestwem. Zamykające płytę Impro-Miron to kolejny w dorobku Oranżady utwór wykorzystujący tekst Mirona Białoszewskiego (na poprzedniej płycie były to Szare eminencje zachwytu). Zabawny dialog pomiędzy jadącymi do Otwocka pasażerami pociągu dyskutującymi o wypadku kolejowym jest ubarwiony grą imitującą brzmienia charakterystyczne dla jadącej lokomotywy: powtarzana melodia gitary, motyw basowy i sekwencja perkusyjna dodatkowo jest ubarwiana frazami saksofonu. Nie sposób nie docenić zaangażowania aktorów otwockiego teatru im. Stefana Jaracza: Przemka Skoczka i Krzysztofa Czekajewskiego, którzy w fenomenalny sposób zinterpretowali dialog spisany przez słynnego polskiego poetę.

Oranżada dojrzała. Większa ilość melodii, piękne brzmienia klawiszy i całej płyty, czyste wokale – wszystko to czynniki in plus nowego wydawnictwa. Samsara to świetna płyta na lato z mnóstwem przebojów. Gdybyśmy żyli w idealnym świecie, połowa utworów z trzeciej płyty grupy byłaby tzw. power play’ami w popołudniowych audycjach stacji prezentujących najlepsze hity i osiągnięcia polskiej muzyki. Na szczęście w dobie zmiany warty w przestrzeni medialnej, czyli rosnącej sile Internetu, możemy sami wybrać, jakiej muzyki będziemy słuchać, znaleźć profil MySpace Oranżady czy kupić ich najnowszą płytę w sklepie internetowym. I oczywiście wybrać sie na koncert, który otwocki zespół zapowiada na jesień. Warto czekać do tego czasu – ponoć do gitarzystów Krysztofiaka i Guryna, basisty Derlatki, perkusisty Rzempołucha i Macieja Łabudzkiego dołączy na kilku koncertach saksofonista Paweł Jordan! Jest na co czekać.

 

Łukasz Folda

 

Did you find apk for android? You can find new Free Android Games and apps.

Dodaj swój komentarz


E-mail (wymagany, nie publikowany)
  • 29-08 Thirty Seconds To Mars

    Kraków, TAURON Arena Kraków, ul.S.Lema 7, godz: 19:00 bilety w cenie od 169 PLN


Zobacz wszystkie wywiady ›