OME – „Tomek Beksiński”, wyd.Metal Mind, 2011

13 listopada 2011 23:10
Want create site? Find Free WordPress Themes and plugins.

Płyta projektu OME to swego rodzaju wyznanie z przeszłości. List człowieka wybitnego, który po śmierci wciąż komunikuje się z światem. Brzmi ciekawie prawda. Wszystko za sprawą muzyków grupy OMNI, Marcelego Latoszka i Rafała Błażejewskiego oraz wokalisty zespołu Mech, Macieja Januszko. Stworzyli oni bowiem projekt OME, który z oparciu o teksty znanego dziennikarza Tomasza Beksińskiego, tworzy płytę. Można powiedzieć, że wszystko zaczęło się jeszcze w czasach Polski Ludowej. Tomek Beksiński w latach 1983/84 napisał teksty, które wraz z muzykami z OMNI miały tworzyć wydanie muzyczne. Płyta nie została zrealizowana, ponieważ ów teksty okazały się być zbyt awangardowe, przez co artyści mieli problem z znalezieniem wydawcy. Wydawało się nawet, że realizacja nigdy nie dojdzie do skutku po śmierci Beksińskiego. W wigilię Świąt Bożego Narodzenia 1999 roku dziennikarz popełnił samobójstwo zażywając znaczne ilości leków. Był nie tylko dziennikarzem radiowym, ale również znakomitym tłumaczem odpowiedzialnym za najważniejsze produkcje filmowe przybywające do nas z zachodu. Tomasz Beksiński to także wybitna osobowość, jeden z najbardziej rozpoznawalnych dziennikarzy muzycznych i prezenterów radiowych, który był inspiracją dla wielu młodych ludzi. Jak widać nawet po 12 latach od jego śmierci wciąż do nas przemawia i wciąż może zmieniać świat.

Historia płyty OME jest tak niezwykła jak jej zawartość. Takty Beksińskiego były w oryginalnej wersji w języku angielskich. My mamy okazję usłyszeć je także w naszym ojczystym języku, przez co, jak wyjaśniając muzycy, większa ilość osób będzie mogła zrozumieć teksty, które w tym projekcie są kluczowe. Na płycie wszystko współgra. Mamy wrażenie patetyczności i wzniosłości, co idealnie komponuje się z zmuszającymi do przemyśleń tekstami. Ta płyta to koncepcja. Każda nutka jest tutaj przemyślana i można powiedzieć że ma znaczenie. Charakterystyczny klimat wywołuje elektronika, która ma za zadanie straszyć, wprowadzać w trans i trzymać w napięciu. Nie brakuje również rockowych zagrań, co z pewnością uszczęśliwiłoby samego Beksińskiego, który był wielkim fanem rocka. Muzyka OME przedstawia jakby osobowość Tomka Beksińskiego, oprócz wspomnianego zacięcia rockowego, jak w „Uciekam, Uciekam”, jest również głębia elektronicznych brzmień, przykładem „Vision of death”, wesołe melodie, które przypominają słynny już czarny humor dziennikarza – „Latająca trumna” oraz ballada „Po deszczu”, która przypomina nam o problemach Beksińskiego, na przykład w sprawach miłości. Jak widać płyta to złożona całość, która jest idealnym, ostatnim przesłaniem Beksińskiego, a zarazem jego muzyczną biografią.

OME „Tomek Beksiński” to również okazja dla młodych ludzi aby poznać twórczość jednego z najwybitniejszych dziennikarskich umysłów. Teksty, a raczej przemyślenia zawarte na tej płycie są jednak tak uniwersalne, że każdemu przydałoby się z nimi zapoznać, choćby po to aby przypomnieć sobie co w życiu jest najważniejsze. Takie postacie jak Tomek Budzyński, ich historie, to co po nich zostało, powinno nam, tym którzy jeszcze żyją na tym świecie, służyć. Dlatego trzeba pochwalić i pogratulować muzykom z projektu OME, że nam o tym wszystkim przypominają.

Przemysław Spadło

Did you find apk for android? You can find new Free Android Games and apps.

Dodaj swój komentarz


E-mail (wymagany, nie publikowany)

Zobacz wszystkie wywiady ›