Marcelina – “Marcelina” , wyd. EMI Music Poland, 2011

24 kwietnia 2011 21:21

Debiut młodej artystki odbił się szerokim echem w mediach, a to w muzyce popularnej pierwszy krok do sukcesu. Gdyby w Polsce taka muzyka pop jaką serwuje nam Marcelina była wyznacznikiem „komercji” to byłbym dumny z naszej rodzimej sceny muzycznej, niestety jest jak jest. Na szczęście są artyści którzy są takim światełkiem w tunelu, dlatego wciąż mam nadzieję. Marcelina to pop, to soul, to rythm&blues, muzyka naprawdę ciekawa, przemyślana i dopracowana.

W końcu muzykowanie tom nie nowość dla artystki, po raz pierwszy usłyszano o niej w 2008 roku, za sprawą piosenki „There Is No One”, która została bardzo dobrze przyjęta. Wokalistę należy pochwalić również za towarzystwo w którym się obraca – kilka tekstów napisane zostało w współpracy z Natalią Grosiak z Mikromusic, muzycznie album wspomagali: Dawid Korbaczyński (Mikromusic) oraz zespół June który grywał już z takimi gwiazdami jak Ania Dąbrowska, Anna Maria Jopek czy Smolik. Realizacji nagrań podjął się prawdziwy profesjonalista z górnej półki – Jan Smoczyński. Wszystko pod swoje skrzydła wzięła wytwórnia EMI Music Poland.

Płyta „Marcelina” czasem ma dość unikatowe brzmienie co wpłynie na rozpoznawalność. Całość jednak jest zachowana w popowej delikatności, lecz nie takiej miałkiej i oklepanej, trzeba przyznać że polot jest. Muzyka nie wpada w ucho tylko wręcz się wbija, słuchając niektórych kawałków ma się wrażenie że zna się je od lat. Tak jest od samego początku, już pierwszy utwór „Szukam Cię” zaczyna krucjatę po bardzo melodyjnych dźwiękach. Następny „Niedzielny” można powiedzieć poranek, bo właśnie o tym jest piosenka. Lekko i przyjemnie przypomni nam o małych przyjemnościach i o tym, iż nie trzeba czasem daleko szukać aby zaznać szczęścia. Przy utworze „Tatko” przejdziemy w nastrój bardziej refleksyjny, możemy się zatopić czy to w tekście czy to w gitarze akustycznej, która jest w tym utworze genialna. Mamy też pakiet dla zakochanych, akurat na wiosenne spacery, są to kawałki „Jeśli jutra nie ma„ oraz znany i kochany „There Is No One”. Zakochać można się również w „Motylach”w którym usłyszymy niebywale kobiecy wokal z fantastycznym lekkim vibrato w refrenie. Nie zabrakło piosenek z mocniejszym uderzeniem. „Shake It Mama” i „Me & My Boyfriend” to propozycje klubowe, dla roztańczonych i energicznych dusz. Natomiast szybka i ciekawie zagrana „Katarynka”, oraz rytmiczny i zaskakujący„Insane” to prawdziwe perełki „Marceliny”. Na nich warto skupić się najbardziej, prawdziwe hity, to trzeba usłyszeć.

Album zaskakuje dojrzałością i tym jak profesjonalnie, wręcz światowo brzmi. Ma wiele utworów którymi nie powstydziłyby się wielkie produkcje kinowe w swoich soundtrackach. Takiego popu w Polsce nam potrzeba, taką muzyka warto się zachwycać i takich artystów warto promować.

Przemysław Spadło

Dodaj swój komentarz


E-mail (wymagany, nie publikowany)

Zobacz wszystkie wywiady ›