Lorein – „Monokolor”, wyd. Sp Records, 2012

7 kwietnia 2013 11:49

Następcy happysad?

Lorein, to kolejna grupa ze Skarżyska-Kamiennej, która podobnie jak happysad uwierzyła, że może wyjść ze swoją muzyką poza granice miasta i zrobić ogólnopolską karierę. Formacja zabrała się do tego do właściwej strony – muzycy wiosną 2010 roku nagrali demo, które otwarło im drogę na krajowe festiwale i konkursy dla młodych kapel. Lorein zostali docenieni nie tylko przez jury konkursowe, ale także wydawncitwo S.P. Records, którzy postanowili wydać debiutancki album formacji. A jak wiadomo S.P. Records nie inwestują w byle kogo.

„Monokolor” różni się zdecydowanie od pierwszej płyty happysad, która również ukazała się w wydawnictwie Sławka Pietrzaka. Album „Wszystko jedno” można było spokojnie polecić zarówno fanom Pidżamy Porno, jak i Kultu. Z kolei pierwsza płyta Lorein, to pozycja dla bardziej wrażliwych słuchaczy, którym bliżej Myslovitz. Na „Monokolor” znajdziemy wiele podobieństw do grupy z Mysłowic. Gdyby członkom mysłowickiej formacji zależało na znalezieniu następcy Artura Rojka, który będzie doskonale naśladował jego manierę, Łukasz Lańczyk, lider Lorein, byłby idealnym kandydatem. W niektórych utworach, jak „Krótkowzroczność” czy „Monoświat”, to podobieństwo jest uderzające. Zresztą nie wierzę, że lider Lorein nie był brany pod uwagę podczas poszukiwań przez Myslovitz nowego wokalisty. Jedno jest pewne – muzycy obu formacji na pewno się znają, w ubiegłym roku Łukasz Lańczyk wystąpił z Myslovitz w katowickim Mega Clubie, wykonując z zespołem piosenkę „Dla Ciebie”.

Oczywiście „Monokolor” nie jest zarezerwowany wyłącznie dla fanów mysłowickich brzmień. Na płycie słychać, że muzycy mocno inspirują się brytyjskim gitarowym graniem. „mOrphine” brzmi jak zapomniany utwór U2 z okresu „All That You Can’t Leave Behind”, a „Wystawy” to hołd złożony Editors. Jedyny anglojęzyczny numer w zestawie „Izyntrill” zaczyna się podobnie jak „Half The World Away” Oasis. W utworze pojawia się Natalia Baranowska, znana z Iowa Super Soccer, która po rozpadzie grupy aktualnie promuje swój nowy projekt Natalie Loves You. Trzeba przyznać, że w duecie z Łukaszem Lańczykiem wypadła bardzo interesująco. Cieszy też fakt, że Lorein język angielski traktują jako dodatek i w pozostałych utworach śpiewają po polsku. Generalnie debiut Lorein nie powala oryginalnymi rozwiązaniami, ale trzeba przyznać, że to solidnie zagrany kawałek rock’n’rolla. Warto zapamiętać nazwę grupy i śledzić jej kolejne kroki. Wszystkiego dobrego!

Marcin Bieniek

 


Dodaj swój komentarz


E-mail (wymagany, nie publikowany)

Zobacz wszystkie wywiady ›