Kristen – “Western Lands”, wyd.Lado ABC, 2010

13 February 2011 14:55
Want create site? Find Free WordPress Themes and plugins.

Kristen to jeden z najciekawszych, najbardziej twórczych, kreatywnych i stylowych, a jednocześnie jeden z najmniej znanych szerokiej publiczności polskich zespołów. Od początku działalności ich podejście do twórczości i jej popularyzacji jest iście undergroundowe, nienachalne, czego wyrazem jest stowarzyszenie PinkPunk, zrzeszające kilkunastu twórców z róznych części Polski, których podejście właśnie (niekoniecznie twórczość) do promocji i kariery są bardzo zbliżone. Grają swoje, nie oglądając się na innych, jest to twórczość pozbawiona wszelkich konwenansów, ograniczona jedynie instrumentarium i wyobraźnią muzyków.

Trzonem zespołu jest wokalista i gitarzysta barytonowy Michał Biela (poza Kristen znany z Ścianki, Kings of Caramel, czy Small Things), gitarzysta Łukasz Rychlicki i perkusista Mateusz Rychlicki (występujący również w duecie Salto). Na pierwszej, niedostępnej już w normalnym obiegu płycie muzycy wyszli z autorską wersją wczesnego, niezwulgaryzowanego różowym kolorem i Internetagersami emo rocka – jego drugiej fali spod znaku Fugazi, czyli niezwykle intensywnej próby przełożenia głębokich emocji (samotność, izolacja, złość, zawiedzione nadzieje) za pomocą rockowego instrumentarium. Paradoksalnie, na płycie przeważały tony wyciszone, w kilku punktach albumu zmierzające do noise’owego chaosu, następnie wracające do spokojniejszych partii. Na drugiej Stiff Upper Worlds ta formuła była rozwijana, przy czym ze znacznie większym, niemal barokowym pietyzmem (brzmienie również zmieniło się in plus, co było zasługą Studia im. Adama Mickiewicza i producenta Macieja Cieślaka, dla którego Kristen do dziś pozostaje ulubionym polskim zespołem). Trzecia płyta to jeszcze większy eklektyzm, co osiągnięto m. in. poprzez zaproszenie sekcji dętej Robotobiboka, czwarta – to zbrudzenie brzmienia przy jednoczesnym zachowaniu eklektyzmu i własnego stylu.

Po wydanej w 2006 roku Night Store muzycy postanowili odpocząć od zespołu, zajmując się licznymi, wymienionymi wcześniej projektami. Western Lands jest niejako nowym rozdaniem, próbą zdefiniowania na nowo rodzaju muzyki wykonywanej przez trio. Co pierwsze rzuca się w uszy to zdecydowanie i profesjonalizm muzyków, którzy w swoich poszukiwaniach i eksperymentach są pewni swoich umiejętności i celów. Nie sposób pomylić muzyki Kristen z inną grupą, szczególnie gdy słyszymy ‘karmelowy’ (stąd nazwa grupy Kings of Caramel) głos i klasowe, gustowne, a jednocześnie w pewnym sensie free-noise’owe, frywolne brzmienie i aranżacje gitar oraz stonowaną grę perkusji (w podobnym tonie, choć oczywiście w indywidualny, oryginalnym entourage’u tworzą grupy Ścianka czy Kyst, formalnie związane z Kristen). Introwertyczna, pozornie wycofana muzyka dotyka głębokich emocji odbiorcy od pierwszych chwil. Kristen wymaga zaangażowania, wsłuchania się. Jednostajny, wprowadzający w trans rytm wygrywany stopą, bas będący szkieletem kompozycji, kłująca wewnętrzne przewody słuchowe gitara elektryczna i glitchowa elektronika głównego gościa albumu Etama Etamskiego uzupełnianie przez pozornie chaotycznie riffy i uderzenia w talerze w Down Undergruond są wciągającym interludium tej płyty. Noise’owy skit Western Lands pokazuje ostrzejszą, chropowatą stronę grupy, filmowo-jazzowy The Loot z lekko fuzzowanym basem, będącym – znowu – wraz z perkusją konstrukcją główną, podwaliną, układem nerwowym kompozycji dopelniane przez melodyjną partię gitary i free-noise’owy saksofon Gerarda Lebika pokazuje wszechstronność i szerokie horyzonty muzyków. Późniejsza melancholia Una Estrella Fugaz, niewymuszona przebojowość We Want To Weave A Pattern, błogość Fireworks, dostojność Clinta Westwooda z dwutorowym – elektronicznym i tworzonym na perkusji – rytmem, zaczepną, siegającą głębi emocji gitarą elektryczną i basową pokazują, że Kristen jest zespołem eklektycznym, a jednocześnie stylowym, zostawiającym wyraźny ślad na prezentowanych kompozycjach.

Tradycyjnie krótka i bogata w emocje płyta Kristen jest jednym z najciekawszych albumów mijającego roku. Grupa, mimo ewidentnych sukcesów na rynku koncertowym i płytowym (występy na Off Festival Club, w Berlinie, wyłącznie pochlebne recenzje)  nadal pozostaje znana tylko w kręgach wtajemniczonych. Narzekająca na jakość polskiej muzyki reszta może nadrobić, kupując ich ostatni album lub organizując koncert w swoim mieście. Pośpiech i zaangażowanie są w tym wypadku wskazane, bo nie wiemy, czy grupa nie uda się na kolejny, czasowy urlop od muzyki, co dla polskich słuchaczy i klubowej sceny koncertowej będzie niewątpliwie niepowetowaną stratą.

Łukasz Folda

Did you find apk for android? You can find new Free Android Games and apps.

Dodaj swój komentarz


E-mail (wymagany, nie publikowany)

Zobacz wszystkie wywiady ›