Insomnia ─ “Shadows and Mists”, wyd.Self-Released, 2011

6 March 2012 17:09
Want create site? Find Free WordPress Themes and plugins.

Insomnia, czyli Adam Mańkowski i Łukasz Modrzejewski, dwójka przyjaciół, którzy od 2005 roku tworzą jeden z najciekawszych projektów w naszym kraju. Ich muzyka to minimalistyczna podróż, bowiem zawsze gdy ich słucham umysł zaczyna pracować intensywniej tworząc różnego rodzaju obrazy. Od czasów “Places” (przyp.red. pierwsza płyta zespołu wydana w 2010 r.) ambientowy minimalizm został nieco urozmaicony. Muzycy poszli w kierunku szybszych beatów, większej ilości sampli oraz muzyki stricte instrumentalnej. Zmienili również brzmienie, które stało się bardziej mroczne. Płyta ta zainspirowana jest niemym kinem i to właśnie w tej inspiracji możemy doszukiwać się muzycznych przemian, które idealnie pasują do klimatu początków kinematografii.

„Shadows and Mists” to przede wszystkim płyta różnorodna, bogata w dźwięki. Każdy utwór to inna scena, inne podejście i inne odczucia. Dzięki temu nie nudzimy się za bardzo mimo tego, że klimat płyty bardziej wprawia nas w nastrój skupienia niż porywa do czynów. Nie mniej jednak, wyczuwalna jest energia, a to za sprawą mocniejszych uderzeń beatu czy przyspieszaniu tempa w piosenkach. Dodatkowo mamy wiele zaskakujących momentów. Ich muzyka nie jest nijaka, jest ciekawa, a z każdą nutą czujemy, że coraz lepiej rozumiemy przesłanie, które wydaje się być bardzo elastyczne, choć z drugiej strony klimat utworów daje nam pewne ramy w których ma poruszać się nasza wyobraźnia. Co do zaskakujących momentów, trzeba jeszcze nadmienić, że płyta ma koncept spotykany u najlepszych muzyków. Mamy zatem ukryte dźwięki, które z każdym przesłuchaniem odkrywamy na nowo.

„Shadows and Mists” może nam towarzyszyć zarówno w codziennych czynnościach, jako wypełniacz przestrzeni, a także w chwilach kontemplacji, całkowitego skupienia czy nawet medytacji. Do tego ostatniego z pewnością nada się mistyczny, a momentami nawet ohydny Hurt This Much czy rozkręcający się, głęboki Empire. Największe nawiązanie do przeszłości mamy w dźwiękach rytualnego, ambientowego Spiky Rays. Kawałek Retirement to to co zapowiadali muzycy, czyli mocniejsze i szybsze beaty, instrumenty, tutaj akurat w postaci gitary oraz bezkompromisowe brzmienie. Otwierający płytę, utwór tytułowy lekko rysuje nam to jaka jest płyta, co na niej znajdziemy. Ma w sobie dwa główne aspekty płyty, czyli mistycyzm ambientu i melodyjność elektroniki. W moje osobiste gusta najbardziej wpisał się, oprócz szalenie interesującego Hurt This Much, kawałek zamykający album, czyli Doubt In The Content. Jeśli ktoś jeszcze pamięta jak wspominałem o niemym kinie, ten utwór to idealne odzwierciedlenie filmu. Jest wręcz perfekcyjny, absolutnie najlepszy na płycie. Ma w sobie więcej emocji, odczuć, idei i wizji niż nie jeden utwór z gatunku muzyki klasycznej. W minimalny sposób przekazuje nam mrok i dziwaczność naszej egzystencji, potrzebę tworzenia i zniszczenia oraz to, że człowiek jest jednocześnie wolny i zniewolony. Dla osób które uwielbiają twórczość filmową Davida Lyncha utwór ten z pewnością stanie się sztandarem czy muzyką życia.

Najnowszy album Insomnii to wydarzenie dla wrażliwych odbiorców, którzy lubią zamknąć się w swoim świecie. Post-industrialny klimat utworów wpisuje się również w modę. Dlatego jest to płyta jak najbardziej na czasie, która powinna zyskać wielu wiernych słuchaczy. Warto śledzić Panów z Łodzi, ponieważ po wydaniu płyty, wciąż pracują nad nowym materiałem. Nam wystarczy czekać na kolejną dawkę wprowadzających w trans melodii.

Przemysław Spadło

Did you find apk for android? You can find new Free Android Games and apps.

Dodaj swój komentarz


E-mail (wymagany, nie publikowany)

Zobacz wszystkie wywiady ›