Furia Futrzaków – „Furia Futrzaków”

23 maja 2010 11:36
Want create site? Find Free WordPress Themes and plugins.

FuriaFutrzakw-FuriaFutrzakw

„Furia Futrzaków”MyMusic/2010

Pop w ekskluzywnym wydaniu – przedstawiamy wam syntetyczny, kolorowy i wydrukowany na błyszczącym papierze produkt, za którym kryje się najciekawsze odkrycie polskiej sceny około-popowej ostatnich miesięcy.

Nasi zachodni sąsiedzi już dawno przyzwyczaili się do tego, że etykietka pop niekoniecznie musi wiązać się z artystycznie martwym produktem masowym. W Polsce to podejście nadal zostaje przygniecione przed nurt tandety, który ma niestety większą siłę przebicia. A przecież dobrze zaplanowany pop, to propozycja ciekawa zarówno dla szarego jak i zawężonego grona odbiorców. Wystarczy wspomnieć dokonania La Roux, MGMT czy Hot Chip, którzy stanowią ambitną odtrutkę na gitarowy mainstream. Jednak pomimo tego, że wspomniani artyści mają w Polsce sporą rzeszę fanów, nadal niewiele dzieje się jeśli chodzi o krajowe projekty, które chwytałyby się na poważnie estetyki około-popowej. Poza Reni Jusis, Noviką, Ramoną Rey i będącą tuż przed wydaniem swojej debiutanckiej płyty formacją KAMP!, głucho u nas i pusto.

Furia Futrzaków, która od jakiegoś czasu atakowała słuchacza pojedynczymi utworami pojawiającymi się w internecie, wydała właśnie swój debiutancki album. Grupa, której nazwa brzmi dobrze zarówno po polsku jak i angielsku, z całą odpowiedzialnością wpisuje się w krajowy nurt, który wie jak korzystać z bogactwa popowego kolorytu. Kinga Miśkiewicz, która obok Andrzeja Pieszaka, odpowiada za całe to muzyczne zamieszanie, to nowa jakość na polskiej scenie wokalnej. Nie dość, że artystka całkiem nieźle podążą za melodią, co słychać już w otwierającym płytę „Serce robota” (czyżby ukłon w stronę Kraftwerk?), to w dodatku sama komponuje i pisze teksty. Teksty, których tematyka o dziwo nie uderza bezpośrednio w damsko-męskie relacje, lecz krąży wokół problemu i ujmuje go w całkiem świeże skojarzenia – jak w świetnym „107” czy „Pod latarnią”.

Muzycznie płyta w pełni wykorzystuje możliwości jakie daje studio, jednak momentami można odnieść wrażenie, że produkcja przysłoniła prostotę melodii. Całość brzmi tak, jakby podczas nagrywania materiału położono nacisk na efekciarstwo a nie charakter poszczególnych piosenek. Kinga robi jednak co może i dzięki temu całość wypada w miarę spójnie. Świetnie robi się w „Imprezie zamkniętej” czy utworze „Brokat”, gdzie słychać, że głos i muzykę łączy ta sama chemia, co w koncertowej wersji Futrzaków. Czasem zbyt dopieszczona produkcja przynosi odwrotny skutek od zamierzonego. Nawet w tak syntetycznych projektach, jak Furia Futrzaków.

Dobrze, że ta muzyka w końcu opuściła cyfrowy obszar myspace’a i znalazła swoje miejsce na długogrającym krążku. Teraz tylko koncerty i wierzę, że Furia ma spore szanse zabłysnąć na naszym rynku. Pewnie byłoby im łatwiej, gdyby mimo wszystko stanęli w konkurencji z kilkoma innymi projektami o podobnych horyzontach muzycznych.

 

Marcin Bieniek

 

 

 

 

Did you find apk for android? You can find new Free Android Games and apps.

Dodaj swój komentarz


E-mail (wymagany, nie publikowany)

Zobacz wszystkie wywiady ›