Elvis Deluxe – “Favourite State of Mind”, wyd.Harmony Records / 2011

8 kwietnia 2011 12:13

Amerykański pustynny stoner-rock bardzo dobrze przyjął się nad Wisłą. Przynajmniej w wykonaniu warszawskiej kapeli Elvis Deluxe, która właśnie wydała swój drugi krążek.

Osobiście bardzo cenię zespoły, które poza tym, że całkiem nieźle prezentują się z gitarami na zdjęciach, to potrafią je konkretnie wykorzystywać w swoich piosenkach. Elvis Deluxe sprawują się pod tym względem wzorowo. Warszawska kapela bez wyjeżdżania na pustynię Mojave nagrała najbardziej surową i rock’n’rollową płytę jaką sobie tylko możecie wyobrazić. Takie utwory jak „Out All Night”, „This Time”, „To Tell You”, tylko to potwierdzają, że rock’n’roll od czasów 13th Floor Elevators po dokonania kapel Josha Homme’a, to dla „elvisów” główny punkt odniesienia. Ale i nie jedyny.

W muzyce Elvis Deluxe do głosu dochodzą wcześniejsze zespołowe doświadczenia członków kapeli – od Houka i Ahimsy, przez Coalition i Hudnred Inch Shadow, po najbardziej aktualne The Black Tapes. Każda z tych formacji wyróżniała się w czasie swojej działalności i wyróżnia po dziś. Muzycy już wtedy pokazywali, że nie wystarczy grać, ale trzeba robić to porządnie i z pomysłem. Inspiracje post-hardcore’owe ujawniają się w wielu momentach krążka „Favourite State of Mind”. Bardziej dosłownie słychać je w utworach rozpędzonych i agresywnych, jak „Fire” czy „To Tell You”. Z kolei w takich kawałkach, jak najbardziej melodyjne na płycie „Fade Away” i „ Take it Slow” nie można odpędzić się od skojarzeń z łagodnym obliczem takich kapel jak Shelter czy As Friends Rust. Słucha się ich po prostu świetnie.

Utwór „Let Yourself Free” stanowi wizytówkę krążka. Elvis Deluxe odsłaniają tutaj wszystkie swoje atuty. Zespół umiejętnie operuje nastrojem w swoich utworach, starając się by słuchacz się nie nudził. Wszystko to ma swój głęboki początek w samym sposobie komponowania utworów. Nie trzeba być fachowcem, by wyczuć, jak dużą rolę w muzyce zespołu odgrywa improwizacja. Dzięki temu w muzyce Elvis Deluxe poza prostym riffowym graniem pojawia się coś spontanicznego i organicznego. Miejscami riffy rozpędzają się tak bardzo, że odbiorca traci wyczucie czy niesie go zwrotka, czy refren.

Brzmienie utworów skłania do tego, by słuchać tej płyty bezpośrednio z CD (a marzy się winyl!), w jak najlepszej jakości. Muzycy zrezygnowali z nowoczesnych studyjnych rozwiązań na rzecz tradycji, dzięki czemu płyta brzmi bardzo odlschoolowo. W wywiadzie dla naszego portalu członkowie zespołu przyznali: „Taki był zamysł: brud i przestrzeń. Nie chcieliśmy nagrać kolejnej płyty rockowej zrealizowanej w nowoczesny sposób”. Ojcowie rock’n’rolla byliby dumni z takich pociech.

Nowa płyta Elvis Deluxe przynosi tyle samo radości co ostatni krążek Searching For Calm. Obie grupy wyrastające z korzenia hard-core, stworzyły własny pomysł na muzykę i z płyty na płytę umiejętnie go rozwijają.

 

Marcin Bieniek

 


Dodaj swój komentarz


E-mail (wymagany, nie publikowany)

Zobacz wszystkie wywiady ›