Czesław Śpiewa – „POP”

4 maja 2010 08:32

czeslawspiewa_pop“Pop” – Mystic/2010

Czesław, z pomocą nieodłącznego akordeonu oraz 30 kilogramów plasteliny, kontynuuje swoją malowniczą podróż przez krainę polskiego show-biznesu. Niestety, z tak szeroką wyobraźnią skazany jest na samotność.

Przypadek Czesława Mozila, który w 2008 roku pojawił się na polskim rynku z odległego „nikąd”, pewnie do dziś zastanawia speców od przemysłu muzycznego. Jak widać wystarczyło odrobinę umiejętności muzycznych, drobna pomoc przy tekstach i kilka wciągających melodii, by wydać album, który do dnia dzisiejszego pokrył się podwójną platyną. Debiutancka płyta Czesława stopniowo wyrobiła artyście pozycję, o którą niektórzy walczą latami. Co tkwi w centrum tego sukcesu? Prawdopodobnie dystans, szczerość oraz niezwykła wyobraźnia ujawniająca się we wszystkim czego Czesław tylko się dotknie – widoczna zwłaszcza na koncertach. Od czasu wydania debiutu muzyk zdążył, ze swoimi rozbrajająco wzruszającymi melodiami, objechać większość Domów Kultury w Polsce. Piszę o tym bez cienia przesady. Muzyk zjawiał się ze swoim zespołem w każde miejsce, skąd tylko padło zaproszenie. Większość koncertów była oczywiście wyprzedana. Czesław balansując między szyderczym śmiechem i nostalgicznym liryzmem, na scenie ujawnia swoje muzyczno-kabareciarskie zdolności, dzięki którym potrafi przekonać do siebie nawet najbardziej opornego słuchacza.

„Debiut” był płytą kompletną. Zarówno muzyka jak i słowa były na najwyższym poziomie. Nowy album Czesława można określić szumnym mianem „zestawu piosenek, które przypomną ci czasy, gdy byłeś młody”. Muzyk zabiera słuchacza w podróż przez muzyczne krainy, które wydawać by się mogło, już dawno zostały skazane na zapomnienie. To co najbardziej niecodzienne w tej muzyce, to zanikająca w dzisiejszych czasach zdolność opowiadania historii. Słowem oraz dźwiękiem.  Siedzimy na widowni a na scenie kolejni bohaterowie i scenografie zmieniają się, zabierając nas jednocześnie w muzyczną rewię wyobraźni Mozila, pełną śmieszności i wzruszeń. Zejdźmy jednak trochę na ziemię i przyjrzyjmy się samym piosenkom.

 Podobnie jak na „Debiucie” Czesław prezentuje zwykłe proste piosenki, oprawione w bardzo urozmaicone formy. Od bajkowych ilustracji w „Piosence dla pajączka”, „Kruchej blondynce” czy „Frozen Margarita”, gdzie orkiestrowe partie przypominają ścieżki dźwiękowe filmów animowanych, po mocne rockowe hymny – „Caravan” oraz „O tych w Krakowie”. Nie brakuje też balladowego oblicza, w którym Czesław czuje się najlepiej i któremu najbliżej do tytułowej metki „POP”. Tutaj najlepiej wypadają „Podziękowania” oraz zaśpiewane wspólnie z Katarzyną Nosowską „Ceasia & Ruben”. Wytrawni fani Czesia rozpoznają niektóre utwory z jego wcześniejszych dokonań z grupą Teslo Value, jednak zmienione aranżacje i polskie teksty, dodają tym utworom nowego ducha.

Nowy krążek Czesława to godny następca debiutu. Autor brnie coraz dalej w muzyczną kopalnię zapomnianych dźwięków i historii, skąd wydobywa je na światło dzienne w pięknej i lśniącej formie. Brylant!

 

Marcin Bieniek

 


Dodaj swój komentarz


E-mail (wymagany, nie publikowany)

Zobacz wszystkie wywiady ›