Contemporary Noise Sextet- “Ghostwriter’s Joke”

16 July 2011 18:29
Want create site? Find Free WordPress Themes and plugins.

Spoglądając na Polski rynek płytowy można śmiało powiedzieć, że od kilku lat, Jazz w naszym kraju powraca i to w pięknym stylu. Najnowszy krążek Contemporary Noise Sextet również się w to wpisuje. Panowie z CNS już od za sprawa swojej pierwszej płyty z 2006 roku pt. „Pig Inside Gentleman”, i kolejnej z 2008 roku, czyli “Unaffected Thought Flow” pokazali, że samą muzyką wyrażają więcej niż tysiąc słów. Najnowszy album także trzyma się tej konwencji. Muzycy znów opowiadają nam nowe historie. Niejako jak mędrcy siedzący na kamieniu wspominający dawne dzieje, lecz artyści z CNS robią to samymi dźwiękami. Mamy tym samym rozbudowane, w pełni jazzowe kompozycje, które moim zdaniem przypadną do gustu nawet tym osobom, które w jazzie nie siedzą. Utwory z „Ghostwritter’a” świetnie wpadają w ucho, nie sprawiają wrażenia trudnych, choć proste nie są. Dobrze i lekko się tego słucha, co należy chwalić bo wielu artystów często zapomina kompletnie o słuchaczu i oddaje się całkowicie swojej fanaberii, co potem rodzi różne dziwaczne kompozycje.

 

„Ghostwritter’s Joke” ukazuje rozwój zespołu. Płyta ta jest jeszcze bardziej filmowa niż dwie poprzednie. Każdy kto słuchał  poprzednich krążków wie o czym mówię. Oczywiście klimat muzyki „…Sextetu” pozostał, tworzy on podstawę, trzon, wokół którego rozwija się coś nowego. To dobrze rokuje na przyszłość, ponieważ zespół z każdą nową płytą jest coraz lepszy, poprzeczka stawiana jest wyżej. Cieszę się, że zespół nie zrezygnował z energii, z takiego rockowego pazurka, który od zawsze był widoczny w ich muzyce i czego brakuje mi czasem u innych kapel. Lecz moje obawy rozwiane zostały dopiero gdy usłyszałem drugie kawałek „Ghostwritter’a”. Otwierający płytę utwór, o ciekawej nazwie, „Walk With Marylin”, jest bardzo spokojny, nie ma tego charakterystycznego zacięcia. Może on nieco zmylić słuchacza, ponieważ kolejne kawałki to już prawdziwe granie wedle zasad Contemprorary Noise Sextet. Tutaj najlepszym przykładem jest „Chasing Rita” czy dynamiczny „ Kill The Seagull, Now!”, które wprowadzą nas w klimat klasycznego, starego amerykańskiego kina,w najlepszym wydaniu, z tym charakterystycznym wspaniałym saksofonem, czysta poezja. Właśnie z taka muzyką filmową mamy do czynienia na tej płycie, co jest szalenie intrygujące, rodzi atmosferę sensacji a czasem nawet dramatu. Muzycy na nowej płycie starali się chyba bardziej ułożyć swoje piosenki, choć zostawili sobie także sporo miejsca na wirtuozerię. Jako przykład polecam kawałek „Old Typewriter”, mamy w nim to co w jazzie najlepsze, czyli charakterystyczna trąbka, wymieszany w improwizującą gitarkę i pianinem. Warto wspomnieć, że różnicą jaka występuje tutaj w kontekście dwóch poprzednich płyt, jest nowy instrument, czyli wspomniane piano.

 

Nowy album  Contemprorary Noise Sextet, to kolejna jazzowa pozycja, która powinna się znaleźć w każdej biblioteczce płytowej. Szkoda, że zespół nie pomyślał nad lepszą okładką. Lecz nie patrzy się na wygląd, tylko na zawartość, a tutaj wnętrze jest najwyższej jakości.

 

Przemek Spadło

Did you find apk for android? You can find new Free Android Games and apps.

Dodaj swój komentarz


E-mail (wymagany, nie publikowany)

Zobacz wszystkie wywiady ›