Black River – „Trash”, wyd.Mystic, 2010

17 grudnia 2010 04:08
Want create site? Find Free WordPress Themes and plugins.

Black River to zepół którego nie trzeba przedstawiać. Ich dwupłytowy dorobek uplasował ich wśród najlepszych zespołów metalowych w Polsce, może nawet w Europie. Moim zdaniem jest to najlepsza kapela w Polsce jeśli chodzi o szatę graficzną – loga, okładki i teledyski zawsze na wysoki poziomie, aż miło zawiesić oko. Swietnie grają zarówno na płytach jak i koncertach, a ich muzyka jest odważna, profesjonalna i konkretna czego trudno doszukiwać się dzis w naszym krajowym heavy metalu. Ich najnowsza płyta to raczej prezent mikołajowy dla fanów, ponieważ nie jest to zwykłe wydanie. Mieszczą się na nim kawałki które nie weszły na wcześniejsze płyty, mamy stare kawałki w nowszej wersji czy utwory grane live. Przy takiej płycie przydałoby się jakieś dvd czy  fotki, książeczki lub inne suweniry. Czegoś takiego nie mamy, ale za to są niespodzianki muzyczne i to ucieszy każdego miłościka dźiwieków Black’n’roll’a.

„Trash”… muszę powiedzieć szczerze, że gdy przeczytałem nazwę płyty trochę mi ręce opadły, bo zazwyczaj na taką nazwę decydujaą się średnio grające, metalowe kapele z „podwórka”.  Lecz szybko zmieniłem zdanie gdy dowiedziałem się, że na albumie znajdują się kawałki – jak to powiedział lider grupy – wygrzebane ze śmieci. Jak widać tytuł adekwatny, choć jeśli ktoś myśli że skoro śmieci i piosenki z tzw. odrzutu to też muzycznie będzie nie za dobrze. No i kto by pomyślał robic płyte z czegoś co się odrzuciło, co sie nie nadaje  i jeszcze brać  za to pieniądze– tosz to kpina i skandal i w ogóle splunięcie w twarz fanom. No i przed takimi pochopnymi  ocenami trzeba się wystrzegać bo „Śmieci” na prawdę dają radę, nie widać po nich żeby odbiegały od tych które dostały się na wcześniejsze albumy.  Także mamy jakby kolejną dawkę świetnych  pioseneczek w ogranym klimacie Black Riverów. Niektóre to intra czy outra które zostały stworzone na potrzebę płyt jednak nie zostaly wykorzystane. Natomiast inne to najnormalniejsze kandydatki do bycia ulubionymi pozycjami w dyskografii zespołu.  Jednak  prawdziwym świątecznym prezentem jest „Unlucky in hell”.  Jest to znany utwór, do którego teledysku zaangażowano aktorkę Magdalenę Cielecką , można powiedziec że jedna z najbardziej wypasionych pozycji BR. Jednak tym razem w produkcji Oriona, basisty kapeli, dzięki któremu cały utwór nabrał bardziej mrocznego, mocniejszego wyrazu –  dlatego w nazwie wystepuje „Unlucky”. Trzeba przyznać że Orion spisał sie na medal. Mamy też Free Mana w nowej wersji , a nawet dwóch, ponieważ jest wersja akustyczna, dość odważnie i wersja z orkiestrą. Akustycznie Free Man to nic innegio jak same gitarki i wokal, swoją drogą nie wyobrażam sobie lepszej piosenki Blacków do zagrania akustycznie, po prostu to musiało się tak skończyć. I tak minimalistyczny Free Man konkuruje na płycie z wersją orkiestrową w której możliwości muzyczne są na maksymalnym poziomie. Na koniec otrzymujemy dozę dźwieków prosto z koncertu i to dosłownie, „Too Far Away”, „Night Lover” i „Punky Blonde” z koncertu w Warszawskiej stodole, bez żadnej obróbki w studiu, tak jakbysmy tam byli.

Podsumowując – Black River mają całkiem nizeły śmietnik skoro znaleźli w nim taką płytę.

Przemysław Spadło

Did you find apk for android? You can find new Free Android Games and apps.

Dodaj swój komentarz


E-mail (wymagany, nie publikowany)

Zobacz wszystkie wywiady ›