Big Cyc – „Zadzwońcie po milicję”, wyd.Universal Music Polska, 2011

6 lutego 2012 18:04
Want create site? Find Free WordPress Themes and plugins.

Gołym okiem widać, że Polacy wciąż czują sentyment do czasów PRL-u. Szczególnie było to widoczne w czasie 30 rocznicy wprowadzenia stanu wojennego. Artyści, publicyści, ludzie mediów wspominali jak to było. Młodzi ludzie, których w tamtym czasie jeszcze nie było na świecie albo po prostu tego nie pamiętają, mieli znów okazję dowiedzieć się czegoś nowego czy po prostu poczuć namiastkę tego specyficznego klimatu. Jednak dzięki grupie Big Cyc, współczesny młody człowiek jeszcze lepiej może odczuć czar postkomunizmu. Wszystko za sprawą muzyki, która jest idealna jako „wyrażacz” emocji i stanu ducha. Tym bardziej, iż legendarni już artyści postanowili coverować kawałki z  lat 82′-89′ i tu Uwaga – kawałki kapel z tzw. podziemnej sceny rockowej. Dzięki temu mamy materiał w pierwszej ręki, unikalny, tak jakbyśmy się przenieśli w czasie. Trudno byłoby dziś pisać piosenki, które mają opisywać PRL. Minęło już tyle czasu, ludzie się zmienili, kraj się zmienił, a tak mamy okazję poznać to co naprawdę czuli młodzi ludzie właśnie w tamtym trudnym okresie, czyli jak to jest być „Białym Murzynem” w własnym kraju. Dlatego zabieg coverowania jak najbardziej trafiony. Kolejny plus to brak odgrzewanych kotletów. Tych kawałków z pewnością jeszcze nie słyszeliście, no chyba, że macie bardzo, ale to bardzo dobre archiwum.

„Dzwonić po milicję” zaczynamy ostro. Mocne, rasowe, punkowe brzmienie takich piosenek jak przykładowo „Zomo na legnickiej” sprawi, że osoby kojarzące artystów z piosenkami, które raczej budzą uśmiech, nieźle się zdziwią. Jednak zdziwienie jak najbardziej pozytywne. Refren wbije nam się do głowy od razu…zomo, zomo, zomo !!! Usłyszycie i mnie doskonale zrozumiecie. Trzeba tutaj napomknąć, że teksty piosenek jak i melodie są w stu procentach oryginalne, zmian możemy doszukiwać się jedynie w aranżach. Zatem usłyszymy praktycznie to samo co młody człowiek, w naszym wieku, który imprezował w PRL-owskich knajpach z muzyką rockową. Wiele piosenek wzbogacono także o unikalne nagrania z tamtych czasów, także mamy okazje usłyszeć na przykład rozmowy milicjantów z centralną oraz inne materiały, które dodają jeszcze większego smaczku płycie. Dla fanów „wielkiego cyca” znajdzie się także kilka utworów, które brzmieniem przypominają wcześniejsze hity kapeli, a jednym z takich kawałków jest „Dziki Kraj” czy „Ruski Keczup”.

Płyta, mimo tego iż nawiązuje do przeszłości, to jest bardzo na czasie. Piosenki dzięki świetnej realizacji materiału, zwłaszcza sekcji strunowej, odżyły i nadal potrafią sprawić, że tupiemy nogą czy machamy głową. Można powiedzieć, że wróciły one z długiej podróży, a dzięki Panom z Big Cyca znów będą grane i lubiane. To wręcz niebywałe, że piosenki, które nie ujrzały światła dziennego w czasie PRL, i całkowicie zanikły, nagle się pojawią w klubach, w radiu. Prawdziwa romantyczna historia.

„Zadzwońcie po milicję” miało być hołdem dla tych, którzy głosem, gitarą, muzyką walczyli przeciwko pałkom i czołgom. To także piosenki kapel i ludzi, o których do teraz nie słyszeliśmy. Którzy w cieniu grali muzykę którą kochali i czuli i która była zakazana. To się nazywa pasja i poświęcenie. Dlatego pomnik w postaci płyty jak najbardziej się należy. Tym bardziej, że „Zadzwońcie po milicję” jest płytą zrobioną z rozmachem, mastering najwyższej klasy, promocja również, nawet okładka robiona przez autora z Londynu, więc jak widać pozycja jak najbardziej godna polecenia i to nie tylko dla fanów zespołu.

Przemek Spadło

Did you find apk for android? You can find new Free Android Games and apps.

Dodaj swój komentarz


E-mail (wymagany, nie publikowany)

Zobacz wszystkie wywiady ›