Believe – „World Is Round”, wyd. Metal Mind Productions, 2010

28 grudnia 2010 06:49
Want create site? Find Free WordPress Themes and plugins.

„World Is Round” Believe – grupy pod przywództwem byłego gitarzysty dobrze znanej fanom polskiej sceny art/prog-rockowej formacji Collage – to płyta nierówna. Tak chyba najkrócej i najtrafniej należałoby ją opisać. W swoich lepszych momentach jest ona subtelna i cechuje się oryginalnym, rozpoznawalnym stylem; natomiast w momentach słabszych jest zwyczajnie miałka i nieco irytująca. Stąd ciężko ją ocenić w sposób sprawiedliwy, to znaczy tak, by z jednej strony „nie wyrządzić jej zbytniej krzywdy”, zaś z drugiej by nie powiedzieć o niej więcej dobrego niż tak na dobrą sprawę jej się należy.

Poczynając od uwag najbardziej ogólnych, duże zastrzeżenia budzi tu warstwa produkcyjna, która sprawia przede wszystkim wrażenie niedopracowanej. Chwilami „World Is Round” brzmi przestrzennie, przemyślanie, wkradają się tu różnego rodzaju produkcyjne niuanse, chwilami zaś można odnieść wrażenie, że ma się do czynienia nie tyle z profesjonalnym, komercyjnym wydawnictwem, co z trochę tylko lepiej wyprodukowanym demo. Te słabsze momenty związane są głównie z brzmieniem wokali oraz – w kilku miejscach – gitar. Te pierwsze często brzmią „płasko” i są moim zdaniem nadmiernie wyeksponowane, przytłumiając o wiele bardziej interesujący podkład, w którym zresztą nieraz dzieje się na tyle dużo, że nałożone na niego partie wokalne wydają się zwyczajnie zbędne. To nadmierne wysunięcie wokalu na front kompozycji działa tym bardziej na niekorzyść utworów, że nader wyraźnie ujawnia to, co osobiście uważam za znaczące warsztatowe niedoskonałości wokalisty (do czego wrócę za chwilę).

Odnośnie miksu gitar, trzeba powiedzieć, że tego rodzaju niedopracowania zdarzają się tu o wiele rzadziej, a ich brzmienie w większości przypadków wzbogaca płytę o fantazyjny, charakterystycznie „Collage’owy” wymiar. W kilku przypadkach można jednak odnieść wrażenie pewnego „produkcyjnego niezdecydowania”, które sprawia, że z jednej strony słuchacz jest w stanie co prawda domyślić się jaki efekt w danym momencie był zamierzony, jednak z drugiej jasne jest, że efekt ten nie został osiągnięty. Mam tu konkretnie na myśli pierwszy surowy (niestety raczej w negatywnym sensie) gitarowy motyw do utworu „No Time Inside” oraz przede wszystkim metalowy riff we wstępie do „Cut Me Paste Me” – cierpiący w wyniku braku brzmieniowego ciężaru, który w połączeniu z dość odtwórczym charakterem samego riffu jedynie potęguje wrażenie jego nieadekwatności w kontekście tego konkretnego utworu.

Na pochwałę zasługują natomiast partie smyczków, nadające brzmieniu płyty subtelności i głębi.  Zdarzają się tu także zaskakująco dobrze zrealizowane instrumentalne motywy (zwłaszcza klimatyczny, nieco ambientowy klawiszowy wstęp do „World Is Round – Part 2”, czy też pseudo-orientalny „Poor King of Sun/Return”). Niestety przynajmniej część tych ciekawszych motywów ginie w kontekście płyty, jest dość szybko urywana, lub też zostaje „przytłumiona” zdecydowanie mniej atrakcyjnymi (tak od strony brzmieniowej jak i melodycznej) wokalami.

Jak wspominałem wcześniej, jeden z moich głównych zarzutów wobec nowej płyty Believe dotyczy partii wokalnych, przy czym odnosi się to zarówno do ich miksu jak i do samej warstwy muzyczno-wykonawczej. Wokalista zespołu Karol Wróblewski dysponuje co prawda dość ciekawym, głębokim głosem, jednocześnie jednak przejawia tendencję do zauważalnego „nie trafiania w tonację” (często śpiewa o ułamek tonu wyżej niż powinien, co daje efekt drobnego aczkolwiek irytującego fałszu). Być może część słuchaczy zrozumie to jako element stylu muzyka, osobiście odczytuję to jednak jako zabieg zupełnie nieuzasadniony lub też po prostu niedopatrzenie. Ponadto część linii melodycznych wykonywanych przez Karola Wróblewskiego sprawia wrażenie wymuszonych i nieciekawych. Często partie wokalne stanowią nie tyle znaczący element kompozycji co jedynie pewnego rodzaju „dodatek” przyłączony do podkładu muzycznego w sposób raczej luźny (choć i pod tym względem zdarzają się na płycie momenty bardziej wartościowe).

„World Is Round” pozostawia po sobie dość ambiwalentne odczucia. Believe kładzie solidne podwaliny pod coś, co mogłoby być oryginalnym i wartościowym muzycznym dziełem. Niestety zespół zawodzi w kilku kluczowych miejscach, tym samym oferując płytę nie pozbawioną własnego rozpoznawalnego charakteru, lecz jednocześnie wyraźnie niedoskonałą i jakby niedokończoną.

Jarosław Wieczorek

Did you find apk for android? You can find new Free Android Games and apps.

Dodaj swój komentarz


E-mail (wymagany, nie publikowany)

Zobacz wszystkie wywiady ›