Jazzpospolita – “Almost Splendid”

17 października 2010 07:00
Want create site? Find Free WordPress Themes and plugins.

O jazzie w Polsce mówi się, że najlepiej miał się za czasów komuny. Jest w tym wiele prawdy, zwolennicy tejże muzyki przekonywali  swego czasu  władze PRL, iż z jazzem nie należy walczyć jak ze stonką, wręcz przeciwnie, należy go promować, ponieważ jest to muzyka protestu ciemiężonych murzynów amerykańskich, tym samym- towarzysze połknęli bakcyla. Dzisiaj nie trzeba nikogo przekonywać , robić akcji promocyjnych itd., ludzie sami zaczynają słuchać Jazzu, szperać w necie w poszukiwaniu informacji o tym gatunku, jak grzyby po deszczu powyrastały knajpy w których gra się tylko Jazz. Nie ma się co dziwić, Polacy zaczeli mieć dość muzycznych bubli wywołujących odruch wymiotny i zaczeli interesować się prawdziwą muzyką. Oczywiście nie jest to jakaś tam rewolucja, to znacznie bardziej przypomina ewolucje, tym lepiej, ponieważ daje to pewność iż zjawisko to nie skończy się zanim tak na prawdę się zaczeło.

Jazz wkupuje się w łaski społeczeństwa. Tak jak w niedalekiej przeszłości w łaski wkupiła się Ep’ka zespołu Jazzpospolita z Warszawy.  Komentatorzy muzyczni byli pozytywnie zaskoczeni, wróżąc chłopakom muzyczną przyszłość, zgromadziła się rzesza fanów, a sam zespół zapraszany był do wielu ciekawych i prestizowych projektów. Wszyscy czekali na kolejne demo.

Od 14 pażdziernika możemy delektować się debiutancka płytą , „Almost Splendid” wyprodukowaną przez niezależną wytwórnię Ampersand Records (wchodzącą w skład Isound Labels).  Nazwa zespołu jest nieco zwodnicza, ich muzyka nie jest strikte osadzona w Jazzie, nie jest to także nu-jazz, post-rock ani avant-pop. Kwartet z stolicy jest gatunkiem sam dla siebie i jak widać i słychać dobrze im z tym. Jest to pewnego rodzaju ryzyko, można zostać niezrozumianym lub nie daj Boże niedocenianym przez to, że gra się to co jest w głowie, nie myśląc czy innym się to spodoba. W tym wypadku ryzyko się opłacało, muzycy grają swoje, i mimo iż pierwsze wrażenie sprawia, że myślimy o nich jak o istotach z innej planety, to po czasie dochodzi my do wniosku, że jest się razem z nimi na tej planecie.

„Almost Splendid” jest sama nazwa wskazuje nie jest doskonała (przyp. red. ‘almost splendid ‘– pl. ‘prawie doskonały’).  W porówaniu z EP wydaną w 2009r. na AS tak jakby brakowało nieco ognia, to już nie jest to samo uderzenie.  Na nowym albumie mamy feeling, luz, enigmatyczny klimat który delikatnie masuje skronie ale nie pozwala również zapomnieć  o tym charakterystycznym pazurku, który słychać np. w „Tribute to Aerobit”. Niektóre utwory kojarzą się z muzyką filmową, np. świetny utwór  „Insects”, do ktorego z miłą chęcią zobaczyłbym video (to taka moja mała prośba). Płyta naszpikowana jest elektroniką, wydaje się że jest jej nieco za dużo, w niektórych miejscach elektroniczne wstawki to strzał w dziesiątkę, tak też czasem coś może drażnić. Natomiast gitara Przerwy-Tetmajera zdecydowanie zadowoli każdego, wspaniałe wyczucie.

„Alomost Splendid” to ciekawa mieszanka jazzu, post-rockowych akcentów, delikatnych gitarowych zagrywek, psychodelicznych podkładów i  mocnych elekronicznych brzmień. Debiut jak najbardziej udany , głównie dlatego że muzycy są prawdziwy w tym co robią i nie boją się zapuszczać w sfery gdzie nikt jeszcze nie był. Trzeba promować takich ludzi, a niestety w Polsce mamy z tym problem. I mimo iż nie wszystko może się podobać, nie wszystko jest „fajne” , doceniajmy, bo na muzykę trzeba otworzyć swój umysł.

Przemysław Spadło

Did you find apk for android? You can find new Free Android Games and apps.

Dodaj swój komentarz


E-mail (wymagany, nie publikowany)

Zobacz wszystkie wywiady ›