Pogodno

7 lutego 2010 12:08
Want create site? Find Free WordPress Themes and plugins.

pog_mini

Koncert zespołu Pogodno, Cogitatur, 10.2009r.

 

Pogodno vs Pogodno – garść refleksji po koncertach zespołu w Górnośląskim Okręgu Przemysłowym

Kilka dni po chorzowskim koncercie Pogodno w klubie Szulfada 15 przedstawiamy Państwu fotorelację, która zagubiła się w archiwach naszego informatora. Jest to reportaż przedstawiający jeden z pierwszych koncertów zespołu w nowym składzie (październik 2009, klub Cogitatur, Katowice). Nowy skład? – zapyta stary fan zespołu. Otóz od czasu powrotu Wielkiej Czwórki do wspólnego koncertowania wiele się zmieniło.

Pogodno powstało na Pomorzu jako trio: Jacek Szymkiewicz – gitary, wokal, Adam Sołtysik – bas, Tomasz Kubik – perkusja. Pierwszy z nich jest dziś praktycznie gwiazdą polskiego rocka alternatywnego. Ponoć muzycy grali wtedy sporo improwizowanych koncertów, brzmienie lokowało grupę bliżej Fugazi, jak wspominał mi swego czasu jeden z zasłużonych muzyków polskiej sceny muzyki poszukującej. Efekty są częściowo zarejestrowane na debiucie pt. Pogodno, wydanym przez Biodro Records.
Druga płyta to zmiana składu. Na perkusji postrach i podziw wzbudzał Jarosław Kozłowski, klawiszowcem został Marcin Macuk. Po przeprowadzce na Górny Śląsk, do grupy dołączył pochodzący z Mikołowa i mający przeszłość w zespołach punkowych Michal Pfeiff i jego Rickenbacker bass. Sejtenik Mjuzik & Romantik Loff to jedna z najciekawszych płyt pierwszej dekady XXI. wieku. Rock&roll miksuje się z inspiracjami jazzem i muzyką elektroniczną, Pfeiff i Kozłowski solidnie wwiercają się w podświadomość (Pani w obuwniczym, Oglądamy się i inne), Szymkiewicz gra solówki i riffy, które wchodzą do klasyki polskiego rocka (m. in. Kot (Szybki) + Lot Kot, wspomniania Pani w obuwniczym, Wieża), Macuk wprowadza klimaty spoza rock&rollowej szufladki (druga część płyty). Na następnej, najbardziej przebojowej w dyskografii bandu płycie pt. Hajle Silesia grupa daje wyraz swojej fascynacji Górnym Śląskiem, wykorzystując nagrania pochodzącego z (graniczącego z Mikołowem) Tychów Hrabiego Fochmanna (wł. Lesław Golis), który przyjacielem zespołu został już podczas nagrywania drugiej płyty. Nawiasem mówiąc, ponoć druga i trzecia płyta miały być wydane jako jeden album, jednak polityka Sony – wytwórni, która musi zwracać uwagę na jakośc wydawanej muzyki, ale i na sprzedaż – nie zgodziła się na ten krok.
Na Hajle Silesii klasyk goni klasyk. Jeśli istnieją klasyczne nagrania polskiego rocka XXI. wieku, znalazły się m. in. na tej płycie. Orkiestra, Elvis, Narkotyki, Pedofeel, Rozstaje czy Spierdalacz to utwory, które rozkręcały imprezy dzisiejszych 25/30-latków. Co warto podkreślić – autorem większości lub wszystkich kompozycji z tej płyty jest Hrabia Fochmann. Gdyby nie on, nie byłoby Orkiestry i wspomnianych wcześniej utworów, które trafiły już pod strzechy. Oczywiście – inwencja reszty składu również jest nie do przeceniania, czasem aranżacja zmienia wydźwięk i energię utworu do tego stopnia, że zmienia on swój potencjał.

Po sukcesie artystycznym i komercyjnym Hajle Silesii do kwintetu dołaczyła Ania Brachaczek – fanka zespołu, grająca w tym czasie na gitarze basowej w zespole Transfuzjon (Tarnowskie Góry) i puzonista Dariusz Sprawka. Nagrana w tym składzie Pielgrzymka psów to najbardziej przystępna płyta zespołu. Był to okres silnej więzi pomiędzy członkami tej artystycznej komuny, Jacek Szymkiewicz rozpoczął w tym czasie działalnośc solową jako Budyń, co miało być remedium na odrzucanie przez pozostałych członków Pogodno jego utworów (ponoć na próbach zdarzało mu się usłyszeć mówione w żartach: “Weź se to na solową płytę”, co ostatecznie zrealizował). Grupa Budyń i Sprawcy Rzepaku tworzy muzykę bardziej eksperymentalną, w międzyczasie w Gryfinie – rodzinnym mieście Szymkiewicza – powstał zespół Braty z Rakemna z Kozłowskim na perkusji, Budyń i Braty grali wspólne trasy koncertowe, rodzina Hajle Silesia rozrasta się i rośnie w  siłę.
Pogodno w siedmiosobowym składzie wydało jeszcze trzy płyty: Tequilę – do prozy Krzysztofa Vargi, Całe życie z wariatami – zapis koncertu i Opherafolię – muzyczny spektakl teatralny na podstawie bloga, przedstawiający rozterki żyjących w realno-wirtualnym świecie młodych ludzi. Zespół miał wtedy rock&rollowo-wodewilowe brzmienie, septet w okolicach 2003-2006. był solidną machiną koncertową. Do czasu.
Mniej więcej w 2007. roku Pogodno wróciło do składu z roku 2001.: Pfeiff – bas, wokal, Kozłowski – perkusja, wokal, Macuk – klawisze, wokal i Szymkiewicz – gitara, wokal, co dało spore odświeżenie koncertowej formy grupy. Pamiętam występ z 2008. roku w gliwickim klubie muzycznym [sic!], gdzie znane przeboje były prezentowane w drapieżnych aranżacjach, a band zaskoczył improwizacjami. Wydawało się, że forma jest wysoka, a najnowsza płyta dostarczy porcji solidnych, wysokooktanowych rock&rollowych numerów, które wniosą jeszcze więcej świezości do niezapomnianych koncertów Pogodno. Michał Pfeiff wspominał w wywiadach m. in. o inspiracji Jarka Kozłowskiego nowoczesną muzyką taneczną, co miało znacząco wpłynąć na brzmienie nowego albumu. Rok 2009. przyniósł jednak zupełnie inne wieści.

Ania Brachaczek, Hrabia Fochmann, Michał Pfeiff i Jarek Kozłowski grają w tej chwili razem w odnoszącym spore sukcesy avant-popowym Biff. Ten ostatni został stałym perkusistą rozszerzającego swój skład i zdobywającego coraz większą popularność Mitch&Mitch. Wokalista Bratów z Rakemna dołaczył do nowego zespołu, który gra ponoć stoner-rock. Marcin Macuk zdążył w międzyczasie skomponować utwory na solową płytę Nosowskiej z 2007. roku, czyli UniSexBlues, zostać producentem jej płyty pt. Osiecka  i zaaranżować piosenki Heya na album MTV Unplugged (nawiasem mówiąc – był pierwszym basistą tego zespołu). Współpracował też z Moniką Brodką i Abradabem. Z Pogodno odszedł Jarek Kozłowski, jego miejsce zajął Paweł Osicki, perkusista m. in. Andrzej Przybielski Trio (!). Do składu dołaczył współpracujący m. in. z trójmiejskimi Mordami saksofonista i klawiszowiec (w tym – grający na syntezatorze) Marcin Zabrocki. Wydawało się, że pozycja Pfeiffa i Macuka w Pogodno to pewnik, byli twarzami zespołu, ważnymi składowymi jego brzmienia. Październik 2009. przyniósł inne rozwiązania.

Obecnie Pogodno to: Jacek Szymkiewicz – gitara, wokal, Marcin Zabrocki – klawisze, syntezator, saksofon, wokal, Paweł Osicki – perkusja, wokal i śpiewający basista Damian Piełka (gitarzysta zespołu Lecha Janerki i grupy Japoto, basista koncertowego wcielenia grupy Przemka Myszora, Wojtka Powagi (Myslovitz) i Tomka Makowieckiego – No! No! No!). Założyciel Pogodno w rozmowie po katowickim koncercie stwierdził, że do zmiany składu doszło ze względu na róznice w wizji artystycznej jego czterech członków: Szymkiewicza, Macuka, Pfeiffa i Kozłowskiego. Był to skład, który, jak już pisałem, w 2008. rokował fenomenalnie, w powietrzu dało się wyczuć powrót energii z 2001. roku – okresu bardzo kreatywnej Sejtenik Mjuzik & Romantik Loff. Być może sprzężenie materii i energii było tak silne, że nie było innej możliwości rozwiązania tej sprawy. Być może ich charaktery i pomysły muzyczne były zbyt silne, było ich zbyt wiele jak na jeden zespół. Wreszcie – być może grali ze sobą tak długo, że nie było możliwości kontynuowania tej współpracy. Ostatecznie Jarek Kozłowski gra w Biff i Mitch&Mitch, Michał Pfeiff w Biff, a Marcin Macuk jest uznanym w środowisku producentem i aranżerem. Jacek Szymkiewicz cieszy się z możliwości gry z nowym składem, choć naraził się na krytykę. Pogodno w ostatnich dziesięciu latach nie było zespołem lidera (Szymkiewicza) i sidemanów. Brzmienie tego zespołu, jego kompozycje generowały cztery silne osobowości. Być może Szymkiewicz powinien zachować poprzedni skład (który pół żartem, pół serio nazwałem wcześniej Wielką Czwórką) i grać z tymi ludźmi pod szyldem Pogodno, a zespół z Piełką, Zabrockim i Osickim powinien nazywać się zupełnie inaczej (ten pomysł podsunęła mi słuchająca dobrej muzyki znajoma). Wtedy sytuacja byłaby jasna i klarowna. Z drugiej strony ta decyzja pokazuje, że Szymkiewicz nie zamierza spełniać oczekiwań publiczności. Miejmy nadzieję, że muzycy wszystko sobie wyjaśnili i rozstali się w przyjaznej atmosferze.
Są to jednak rozważania etyczno-moralne, które z efektem finalnym, czyli wartością artystyczną nowego brzmienia zespołu, który możemy nazwać Nowym Pogodno, nie maja zbyt wiele wspólnego. Ostatecznie jest się z czego cieszyć – potencjał energertyczny Starego Pogodno rozkwita w Biff, Mitch&Mitch i nagraniach Nosowskiej i Heya. Nowe Pogodno to świeże brzmienie i nowi, a jednak doświadczeni muzycy. Katowicki koncert pokazał, że ten skład dopiero się dociera, a nowe nagrania, poszerzone o brzmienie nowego basisty, nowe instrumenty – saksofon i doświadczenie muzyków Lecha Janerki, Andrzeja Przybielskiego i zespołu Mordy, mogą przynieść interesujące kompozycje. Na razie jeszcze za wcześnie, by wyrokować, czy ta zmiana wyszła muzyce Pogodno na dobre. Zespół w Katowicach sporo improwizował, mocno hałasował. Szymkiewicz w kilku utworach grał na syntezatorze, saksofon wniósł nowy element, nowe faktury brzmieniowe, cała czwórka grała z wielkim zaangażowaniem, oczywiscie – wszyscy śpiewali. Wiele powinna wyjaśnić płyta Nowego Pogodno, która ma się ukazać w tym roku. Co prawda, ten skład został przez część publiczności wygwizdany, jednak czy publiczność jest od tego, by mówić muzykom co i z kim mają grać?

Łukasz Folda
Did you find apk for android? You can find new Free Android Games and apps.

Dodaj swój komentarz


E-mail (wymagany, nie publikowany)

Zobacz wszystkie wywiady ›